czwartek, 9 października 2014

Rozdział Piętnasty

!!WYJĄTKOWO KRÓTKI ROZDZIAŁ!!

Rano obudził mnie Justin.
-Kotku,muszę gdzieś wyjść. Wrócę za jakiś czas.- uśmiechnął się,wyszedł z pokoju,po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.

***


NICOLE'S POV
Starałam się zasnąć,ale nie wychodziło mi to,więc ubrałam się i poszłam z psem na spacer.
Gdy byłam w parku,wyjęłam telefon z kieszeni.
Do: Justin ♥
"Kocham cię"
Po chwili odpisał.
Od: Justin ♥
"Ja ciebie też skarbie.Teraz jestem  zajęty,później zadzwonię."
Uśmiechnęłam się w duchu i mocniej owinęłam szalik wokół szyi.

JUSTIN'S POV
Odpisałem szybko na sms'a i przyśpieszyłem.
Po półgodzinie dojechałem nad rzekę.
Nie było tam nikogo oprócz jednego z moich byłych wspólników.
-Witaj Bieber...Znów się spotykamy...-rzekł Floyd i popatrzył na mnie.
-Siema... Masz to,o co cię prosiłem?-spytałem przez zaciśnięte zęby.
Chodziło mi o moje 10 tysięcy dolców,które kiedyś mu pożyczyłem.
-Nie,ale wiem,że i tak nic mi nie zrobisz!-syknął Floyd.
-A założymy się?-warknąłem i uderzyłem go pięścią w twarz.
Szybko kopnął mnie w piszczel,a ja uderzyłem go kilka razy i niepostrzeżenie wyjąłem zza koszuli pistolet.
-Nic ci nie zrobię? Hmm,zastanowiłbym się nad tym,wiesz?-syknąłem i przyłożyłem mu gwałtownie broń do skroni.
Popatrzył na mnie z przerażeniem,jego wzrok prosił,żebym go nie zabijał. Byłem jednak bezlitosny i strzeliłem mu dwa razy w łeb. Upadł na ziemię,a ja wcelowałem mu jeszcze w serce. Tak,jak to zawsze robiłem,rozpaliłem ognisko i spaliłem jego ciało,a szczątki wrzuciłem do rzeki. Wsiadłem do auta i odjechałem z tego miejsca.
Zadzwoniłem do Nicki.
-Kotek,zaraz będę! Buziaki!-odparłem i rozłączyłem się.
Po półgodzinie wszedłem do domu i odwiesiłem kurtkę na wieszak.
-Hej,co ty taki spięty?-spytała Nick i zaczęła masować moje plecy.
-Zastrzeliłem Floyda,mojego byłego wspólnika.-odpowiedziałem i przekrzywiłem głowę w bok.
-A może chciałbyś się trochę rozluźnić,co?-pociągnęła mnie za rękę do sypialnia,a ja łobuzersko się uśmiechnąłem i przytaknąłem kiwając głową.
Przewróciła mnie na łóżko i usiadła na moim kroczu. Związała na głowie luźnego koka,zdjeła ze mnie koszulkę i schyliła się do mojego torsu. Zaczęła go całować,nagle poczułem na nim jej język. Zaraz po tym mocno wszeczepiła się w moje usta,a ja złapałem ją za tył głowy. Nasze języki zaczęły ze sobą zawzięcie "walczyć",Nicke cicho jęknęła. Zagryzłeem jej dolną wargę,po czym  szybko zdjąłem z niej (Nicki) koszulkę i stanik. Popatrzyłem na jej piersi,a ona w tym czasie rozpięła moje spodnie. Zsunąłem je z siebie,Nicole popatrzyła na moje bokserki. Po chwili położyła rękę na moim kroczu i zaczęa po nim jeździć palcem,a potem całą ręką. Kiedy Nicole chciała zdjąć ze mnie bieliznę,zadzwonił dzwonek do drzwi. W duchu przeklnąłem kilka razy i poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stał  mój szkolny kumpel Ryan.
-Kurwa,hahahahah,gdybyś widział teraz swoją minę! Siema brachu!-krzyknął chłopak i wszedł do mieszkania.
Zaczął oglądać dom,gdy nagle wparował do sypialni. Nickey zakryła swoje piersi rękoma i głośno krzyknęła.
-Uuu,widzę,że tu się ostro bawisz!-zaśmiał się Ryan i oparł się o futrynę drzwi. Patrzył chwilę na łóżko i Nick,w czym mu przerwałem.
-Mógłbyś łaskawie iść do salonu? Moja dziewczyna jest półnaga i chciałaby się ubrać!-syknąłem.
-Po co? Chętnie popatrzę...-zachichotał Ray,przez co dostał od mnie w łeb.-No dobra,spokojnie! Tylko żartowałem stary!-odchrząknął i skierował się do salonu.
Ja zostałem w pokoju i wszystko wytłumaczyłem mojej ukochanej. Objąłemm ją w talii i pocałowałem jej ramię.
Po kilku minutach weszliśmy do głównego pokoju.
-Ryan,to jest Nicole,Nicole,tto jest Ryan.Poznajcie się!-powiedziałem i usiadłem na fotelu.

NICOLE'S POV
Justin posadził mnie na swoich kolanach tak,że siedziałam na nich okrakiem. Zarumieniłam się,kiedy Ryan rzekł:
-Dobra dupa z ciebie,nie powiem,że nie!-nienawidziłam,gdy ktoś mówił takie rzeczy.
-Ryan! Zamknij mordę,bo jak nie,to zaraz stąd wylecisz!-warknął JuJu.
-Dobra,dobra,spokojnie! Nie tak agresywnie!-odrzekł Ryan i podniósł ręce w geście obronnym.
Po kilkunastu minutach pożegnaliśmy nsię z przyjacielem Justina. Cieszyłam się z tego,bo Ray cały czas w jakiś sposób mnie onieśmielał.
Potanowiliśmy pojechać na bilarda,więc szybko się ubraliśmy i wsiedliśmy do auta. Po 5 minutach wjechaliśmy na wiadukt. Nagle,nie wiadomo skąd,w tył naszego auta mocno uderzył jakiś samochód,siła uderzenia była tak potężna,że Juss wypadł przez przednią szybę na ulicę.
To wszystko przez to,że mnie nie posłuchał. Kazałam mu zapiąć pasy,a on tego nie zrobił.
W wielkim szoku odpięłam pas,wybiegłam z pojazdu i kucnęłam przy ukochanym.
-Justin,otwórz oczy,proszę!-krzyknęłam i podniosłam jego głowę. Z łuku brwiowego i kilku innych miejsc leciała krew,wokół leżało mnóstw kawałków szkła.

Ostrożnie wyjęłam telefon z kieszeni,bo ręcę mocno mi się trzęsły. Wezwałam karetkę i ze łzami w oczach pocałowałam Justina w policzek.

***

No i nowy rozdział jest :)
CZYTASZ-KOMENTUJESZ!
Jak wam się podobał?
Opinie możecie również tutaj:
twitter @lamajustina69
ask @swaggiebelieber69
xoxo

~MSB <3

niedziela, 28 września 2014

Rozdział Czternasty

-Gdzie idziemy,że tak się wystroiłeś?- spytała gdy mnie zobaczyła.
-Nie planowałem nic,ale możemy coś wymyślić.-odchrząknąłem i zjadłem kęs kanapki. Nagle mój telefon zadzwonił,na ekranie pojawił się nieznany numer.

***

JUSTIN'S POV
Odebrałem.
-Tak słucham?-
-Cześć Justinku. Spotkaj się ze mną,bo inaczej coś się stanie tej hmm.. Nicole? W "Barze u Pertici" o 16:00. Dzisiaj. Bądź rozsądny,czekam na ciebie misiu.- odpowiedziała osoba z drugiej strony,rozpoznałem w niej głos Spencer.Rozłączyła się,a ja ze zdenerwowaniem popatrzyłem na zegarek. Była godzina 14:00.
-Kto to był?-spytała Nick.
-Spencer.-odparłem i podrapałem się po karku.

NICOLE'S POV
Gdy to usłyszałam, moje oczy się szerzej się otworzyły.
-Cco chciała?-spytałam niepewnie.
-Muszę się z nią spotkać o 16:00. Jeśli tego nie zrobię to ona cię skrzywdzi. Może na taką nie wygląda,ale czasem jest niebezpieczna.-rzekł JuJu i popatrzył w moje oczy.
Po półtorej godziny Justin pożegnał się ze mną i ciężko westchnął.
-Niedługo wrócę.- odrzekł i wsiadł do samochodu.

JUSTIN'S POV
Przycisnąłem pedał gazu,a potem odpaliłem papierosa. Już miałem plan co zrobię tej suce.
Po 20 minutach wszedłem do baru. Przy jednym ze stolików siedziała już Spenc.
-Witaj Bieber. Przyszedłeś...-powiedziała kiedy usiadłem naprzeciwko niej.
-Streszczaj się.-syknąłem i zmrużyłem oczy.
-No więc... Chcesz,żeby Nicole była bezpieczna? Prześpij się ze mną.- odparła z łobuzerskim uśmiechem.
-Okej.- w moim głosie było słychać obojętność.
-Serio?- spytała zdziwiona Spencer i spojrzała na mnie jakby nie była przygotowana na taką odpowiedź.
-Tak. Ale to ja wybieram miejsce.- miałem ochotę się roześmiać,ale się powstrzymałem.
Wsiedliśmy do mojego auta,skierowałem się w stronę odludzia. Zatrzymaliśmy się na pustym polu,kazałem jej się rozebrać do samej bielizny,stanąć i zamknąć oczy.
-Jesteś taka piękna. Już dawno miałem ochotę znów cię dotykać,zdejmować z ciebie tą bieliznę,pieprzyć się z tobą tak jak kiedyś. Tęskniłem skarbie.- szepnąłem do ucha Spencer i włożyłem swoją rękę między jej nogi. Jedną ręką zacząłem ją pieścić,a drugą powoli wyjąłem pistolet zza swojej koszuli.
-Nie przestawaj...-jęknęła,a ja uśmiechnąłem się i przyłożyłem jej pistolet do skroni.
-To co powiedziałem było kłamstwem. A teraz żegnaj mała dziwko.-zaśmiałem się i zastrzeliłem Spenc.
Kiedy upewniłem się,że jest nieżywa,rozpaliłem ognisko,dokładnie spaliłem jej ciało oraz rękawiczkę,w której trzymałem wcześniej broń.
Po tym wsiadłem do samochodu i odjechałem z tego miejsca.
Szybko wróciłem do mieszkania,od progu czekali już na mnie Nicki i Spike.
-No i jak? Co powiedziała? Co chciała? Co zrobiłeś?-spytała dziewczyna i złapała mnie za rękę.
-No co,zastrzeliłem i spaliłem sukę,więcej jej nie zobaczymy.-odpowiedziałem wesoło.
-Ale jak to ją zabiłeś?- Nicke wytrzeszczyła oczy.
-Normalnie. Gdybym czegoś do ciebie nie poczuł to też byś tak skończyła.-syknąłem i zaśmiałem się.
Popatrzyła na mnie z niedowierzaniem,z trudem przełknęła ślinę. Najwidoczniej przypomniała sobie wszystkie traumatyczne zdarzenia z początku naszej znajomości. Żeby rozładować sytuację objąłem ją w talii.
-Skarbie...-szepnąłem i ugryzłem ją w szyję.
Delikatnie odsunęłam moją głowę od siebie.
-Nie Justin,proszę...-powiedziała Nicki i popatrzyła w moje oczy.
-Przepraszam cię za wszystko!-odparłem i mocno wszczepiłem się w jej usta. Mój język chwilę "walczył" z językiem Nicole,po czym lekko ugryzłem jej dolną wargę. Nicke złapała mnie za tył głowy i odwzajemniła pocałunek.
-To co,wybaczasz mi?-zapytałem i zrobiłem minę "niewinnego szczeniaczka".
-No dobrze.-zachichotała dziewczyna.

NICOLE'S POV
Cały czas zastanawiałam się co będzie z moimi relacjami z rodziną. Może jednak wszystko będzie dobrze i się pogodzimy? A może jednak cały czas będziemy ze sobą skłóceni? W sumie to nie wiem kto bardziej zawinił. No trudno,trzeba żyć dniem dzisiejszym,może niedługo wszystko się poukłada.
-To co robimy kotku?- spytał Justin i owinął ręcę wokół mojej talii.
-Hmm,może kino? Ostatnio wyszedł dobry film,chciałabym go obejrzeć.-powiedziałam i pocałowałam mojego ukochanego w policzek.
Uśmiechnął się,poszedł założyć kurtkę i buty. W tym czasie ja schowałam do torebki telefon,klucze i kosmetyki. Szybko narzuciłam na siebie płaszcz i szpilki,a po chwili złapałam Jussa za rękę.
Wsiedliśmy do samochodu,a po 30 minutach weszliśmy do budynku. Kupiliśmy bilety,coś do picia i popcorn,a następnie skierowaliśmy się w kierunku sali. Zajęliśmy miejsca, po chwili zaczął się seans.
W czasie romantycznej sceny powoli wtuliłam się w ramiona JuJu,a on przycisnął mnie do siebie i pocałował mnie w czoło.
Po seansie udało mi się uprosić Biebsa,abyśmy poszli do moich rodziców.

JUSTIN'S POV
Niechętnie zgodziłem się na wizytę u rodziny Nicki,ale widziałem jak bardzo jej na tym zależy.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mieszkania Amandy,bo tam przebywali rodzice dziewczyn. Szybko dojechaliśmy na miejsce i stanęliśmy przed drzwiami domu Amy.
Nicole zapukała do drzwi,otworzyła mama.
-Hej...-powiedziała niepewnie Nicke,a jej matka zwierzyła ją swoim wzrokiem.
-Przyszłaś tu z tym chłopakiem,a on nie jest mile widziany w naszym towarzystwie...-syknęła Keira(mama) i skrzyżowała ręce na piersiach.
-Jeju mamo! Jeśli chcecie mojego szczęścia to powinniście zrozumieć,że kocham Justina!-rzekła Nick i wydęła usta.
-No dobrze,wejdźcie. Ale nie obiecuję,że twój ojciec będzie zadowolony z jego- wskazała na mnie- wizyty.-dokończyła opryskliwie.
Nicole złapała mnie za rękę i razem weszliśmy do środka. Gdy Jared mnie zobaczył,wstał i krzyknął:
-Co tu do cholery robi ten gówniarz?!-
-Tato,spokojnie! My... my przyszliśmy się pogodzić!-rzekła Nicki i ścisnęła mocniej moją rękę.
-Mam się pogodzić z tym śmieciem?! Za żadne skarby!-warknął tata i zmrużył oczy.
-Śmieciem?!  Ja tu grzecznie przychodzę i chcę dojść do porozumienia,a pan mnie tak nazywa?!-syknąłem przez zaciśnięte zęby.
Po chwili złapałem Nickey za rękę i szybko pobiegłem z nią do samochodu.
-Kurwa mać!-krzyknąłem i uderzyłem pięściami o kierownicę.-Nick,podaj mi szluga ze schowka!-warknąłem i spojrzałem przed siebie.
Kiedy dostałem papierosa i zapalniczkę,szybko go odpaliłem i przytrzymałem dym w ustach.
Nacisnąłem pedał gazu i wypuściłem prawie idealne kółko dymne. Rozluźniłem się i przyśpieszyłem,po 15 minutach byliśmy już w swoim mieszkaniu. Położyłem się na łóżku i przymknąłem oczy. Miałem już dość tego kurewskiego świata,najchętniej odsztrzeliłbym sobie w tym momencie łeb.
-Co tam?-odparła Nicki i położyła się na mnie.
-Jesteś mega seksowna skarbeńku...-przyłożyłem swoje usta do szyi ukochanej i zacząłem ją delikatnie ssać,przygryzać.
Złapałem Nicke za pośladki i lekko je ścisnąłem.
-Nie Justin,powstrzymaj się...-jęknęła dziewczyna i odepchnęła mnie od siebie.
Wywróciłem oczami i poszedłem do łazienki. Szybko się umyłem,założyłem niebieskie bokserki i szybko wszedłem do łóżka,w którym już leżała Nick.
Delikatnie przytuliła się do mojego torsu i zaczęła po nim jeździć palcem.
-Nie denerwuj się myszko...-szepnęła i pocałowała mnie w policzek.
-Przestań suko!-syknąłem i odwróciłem się od dziewczyny.
Nie odpowiedziała,usłyszałem cichy płacz.
Kurwa mać.
Znowu coś odjebałem,naucz się  nad sobą panować debilu,bo niedługo ona tego nie wytrzyma.
-Kochanie...-objąłem ją w talii i pogłaskałem po głowie.-Przepraszam,wiesz,że nie chciałem...-
-A skąd ja mam to niby wiedzieć?! Po raz któryś już nazywasz mnie suką lub czymś innym! Wiesz jak to boli,gdy słyszysz takie słowa z ust osoby,którą tak cholernie kochasz?! Proszę,panuj nad sobą.-krzyknęła Nicole,a ja spojrzałem w jej oczy.
Były pełne łez,widziałem w nich smutek i ból.
-Kuźwa,przepraszam cię za siebie! Nie płacz już,nienawidzę patrzeć na twoje łzy!-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
-Nie chcę od ciebie odchodzić,rozumiesz? Kocham cię całym swoim sercem,ale rani mnie to,co mówisz!-rzekła przez łzy i przytuliła się do mnie.
Przycisnąłem jej chude ciało do swojego i otarłem kciukiem łzy spływające po jej policzkach.
-Wynagrodzę ci to jakoś!- rzekłem i pogłaskałem ją po brzuchu.
-Nie chcę nic oprócz tego,żebyś mnie kochał.-odparła Nicki i mocno przycisnęła się do mojej klatki piersiowej.
Zamyśliłem się,a gdy po chwili spojrzałem na swoją ukochaną,ona już spała.

NICOLE'S POV
Rano obudził mnie Justin.
-Kotku,muszę gdzieś wyjść. Wrócę za jakiś czas.- uśmiechnął się,wyszedł z pokoju,po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.

***

No i jest kolejny rozdział! :) Jak wam się podoba? Co sądzicie?
CZYTASZ-KOMENTUJESZ!
Dla was komentarz to tylko chwila,a dla mnie uśmiech :)
O opinię proszę tutaj >KLIK!< lub ma moim twitterze @lamajustina69 :)
Kocham was <3

~MSB :*

wtorek, 16 września 2014

Rozdział Trzynasty


-Kładźmy się spać,jutro ciężki dzień!-odparłam i przykryłam się kołdrą.
-Ciężki? A to dlaczego?-zapytał Juss i objął mnie w talii.
-No wiesz... Podejrzewam,że jutro będzie wielka afera przez kłótnię z rodzicami... Byłeś dla nich niemiły nie pewno jesteś u nich skreślony...-zmartwiłam się i pogłaskałam go po dłoni.
-Oh,nie przejmuj się nimi. Kłócą się z niewłaściwą osobą. Dla mnie najważniejsze jest twoje szczęście.-pocałował mnie w policzek,życzył mi miłej nocy i zasnął.
Ja na szczęście też nie miałam problemów ze spaniem,bo szybko zapadłam w błogi sen.

***
NICOLE'S POV
Rano obudził nas dzwonek do drzwi. Założyłam na siebie jakąś koszulkę i poszłam zobaczyć kto to.
Na korytarzu stali Amanda razem z naszymi rodzicami. Po ich minach wywnioskowałam,że byli wściekli.
-Co was tak wcześnie tu przywiało?- syknęłam zaspana i podrapałam się po głowie.
-Nie pamiętasz wczorajszej sytuacji?- warknęła Ama.
-A no tak. Wejdźcie do salonu,zaraz do was przyjdę.- rzekłam,byłam na tyle nieprzytomna,że miałam kłótnię gdzieś.
-Justin,ubieraj się!- krzyknęłam do chłopaka.
-Mmm,a może ubrania nie będą nam teraz potrzebne?-odrzekł JuJu i przeciągnął się.
-Moi rodzice i Amanda tu są! Nie rób łacha i wstawaj,ale to już!- syknęłam i puściłam mu oko.
Po kilku minutach weszliśmy do salonu,gdzie siedzieli już moi rodzice i Amanda.
-Dzień dobry...-odparł Biebs,starał się być miły.
Nie usłyszeliśmy odpowiedzi,poczułam tylko ich mroźne spojrzenia na mnie i na Justinie.
-Czy chcesz za coś przeprosić gówniarzu?- warknął Jared(mój tata),przerywając tym samym niezręczną ciszę.
-Nie,nie mam za co... To raczej pan powinien przeprosić Nicole,a nie ja pana.- Juss łobuzersko się uśmiechnął.
-Nie pyskuj do mnie idioto!- krzyknął mój ojciec i zmrużył oczy.
-Nie pyskuję,tylko bronię swojej dziewczyny. Nikt nie będzie jej obrażał ani doprowadzał do płaczu.!-powiedział JuJu i objął mnie w talii.
Lekko wtuliłam się w jego ciało.
-Nicole,odejdź od tego człowieka!-syknął Jared.
-Nie będziesz mi mówił jak mam żyć! To moje życie!- odważyłam się.
-Ale...- tata chciał coś powiedzieć,ale Juss szybko mu przerwał.
-Ma pan coś jeszcze do powiedzenia? Pewnie nie,więc proszę grzecznie stąd wyjść! Nie chce pan chyba poznać złego Justina,prawda?-
-Jesteś niebezpieczny! A ty Nicole głupia,że nie chcesz od niego odejść!- krzyknął Jared,a po tym wyszedł razem z mamą i Amą z mieszkania.
-Co za cwel...-warknął pod nosem Biebs,a ja złapałam go za rękę i szepnęłam mu do ucha:
-Spokojnie.Kocham cię.-
Uśmiechnął się i oblizał wargę.

JUSTIN'S POV
Uśmiechnąłem się.
Kochałem ją cholernie.
Wyszedłem na balkon aby zapalić,gdy nagle zaczął prószyć śnieg.
Spojrzałem na kalendarz i pomyślałem: "No tak,już 1 grudnia. Zaraz święta."
Wyjąłem papierosa z paczki i go odpaliłem. Chwilę przytrzymałem dym w ustach,po czym go wypuściłem. Uff,jaka ulga. Tylko dzięki papierosom mogłem w tym momencie zapomnieć o problemach. Zagłębiłem się w swoich myślach,lecz po chwili z zamyślenia wytrąciła mnie Nicole.
-Nie zimno ci kotek? Ja wiem,że jesteś gorący,ale nie uchroni cię to przed chorobą.-zachichotała i położyła rękę na moim barku.
-Dopalę tylko papierosa i schowam się w domu. Dla ciebie wszystko o pani!- roześmiałem się i zaciągnąłem się kolejny raz.
W czasie kiedy Nicki się kąpała,ja przebrałem się i zrobiłem nam kanapki.
Po kilkunastu minutach wyszła z łazienki owinięta w ręcznik. Wyglądała tak cudownie,była idealna.
Kiedy rozczesywała włosy podszedłem do niej i objąłem ją w talii.
-Jesteś cudowna.-szepnąłem jej do ucha i pocałowałem ją delikatnie w szyję.
Następnie zacząłem jeździć po niej(tzn. szyi) językiem,co jakiś czas przygryzając ją łagodnie. Wziąłem Nickey na ręce,a ona objęła mnie w pasie nogami. Lekko przycisnąłem ją do ściany,a ona zmierzwiła moje włosy i delikatnie pociągnęła za ich końcówki. Chwilę po tym jedną ręką złapałem ją za pośladek,a drugą szybko rozwinąłem ręcznik i rzuciłem go w kąt. Położyłem Nick na łóżku i popatrzyłem na jej nagie ciało. Zagryzłem środek policzka i zdjąłem z siebie koszulkę. Oparłem się kolanami i rękoma na łóżku,popatrzyłem w oczy mojej ukochanej i gwałtownie wszczepiłem się w jej usta. Nasze języki zaczęły ze sobą zawzięcie walczyć,Nicki cicho jęknęła w moje usta,a ja położyłem rękę na jej biodrze. Nagle poczułem,że guzik i rozporek od moich spodni się otwierają,a po chwili zostały( etc. spodnie) ze mnie zdjęte. Błyskawicznie zdjąłem bokserki i położyłem się na Nicole.
Dziewczyna wbiła paznokcie w moje plecy,uznałem to za znak,więc szybko w nią wszedłem. Zacząłem rytmicznie poruszać biodrami,z każdym jęknięciem Nick bylem pewniejszy,że jest jej dobrze.
-Justin...-zagryzła górną wargę,a potem ugryzła mnie w szyję.
W końcu obydwoje doszliśmy,po czym upadliśmy na łóżko.
-Jesteś cudowna...-szepnąłem i pocałowałem ją w policzek.
Gdy Nicole odpoczywała poszedłem do łazienki,aby wziąć prysznic. Wszedłem do kabiny,odkręciłem wodę i poczułem jak po moim ciele spływa miliony maleńkich kropelek. Wziąłem płyn i wtarłem go w swoje ciało. Po chwili spłukałem go,wyszedłem z kabiny i wysuszyłem włosy,doprowadzając je do idealnego stanu. Owinąłem ręcznik na biodrach i skierowałem się do sypialni.
Podszedłem do szafki i wyciągnąłem z niej koszulę w kratę,dżinsy z niskim krokiem,bokserki w panterkę i granatowe adidasy. Szybko się ubrałem i poszedłem do salonu,gdzie czekała na mnie Nicki z kanapkami i herbatą.
-Gdzie idziemy,że tak się wystroiłeś?- spytała gdy mnie zobaczyła.
-Nie planowałem nic,ale możemy coś wymyślić.-odchrząknąłem i zjadłem kęs kanapki. Nagle mój telefon zadzwonił,na ekranie pojawił się nieznany numer.

***

Witajcie :) Jak podoba wam się rozdział? Jak myślicie,kto dzwoni do Justina?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Komentowanie naprawdę nie boli,a sprawia mi dużo uśmiechu ;)
Jeśli chcecie,możecie również wyrażać swoje opinie na moim asku >KLIK!< lub na moim twitterze @lamajustina69 <3
Kocham was :*

~MSB :)

wtorek, 2 września 2014

Rozdział Dwunasty

-Głupią sytuację?! Ty to nazywasz głupim?!- warknęłam i zatknęłam włosy za ucho.
-Jeju no,przepraszam. Jestem chujem,żałuję,że to zrobiłem.-rzekł stanowczo JuJu i podrapał się po karku.
-Chujem? To mało powiedziane.-zaśmiałam się cicho.-no dobrze,niech ci będzie.Wybaczam.Ale zaręczyny i tak są zerwane.-odparłam i przyłożyłam palec do jego torsu.
 Po półgodzinie mogłam już wyjść ze szpitala.W samochodzie ustaliliśmy,że w drodze powrotnej zatrzymamy się w jakiejś restauracji.


***


JUSTIN'S POV
Usiedliśmy przy jednym ze stolików,po kilku minutach podeszła do nas kelnerka.
-Co podać?-zapytała i wyjęła z kieszonki notes.
-Poproszę frytki,nugetsy i wodę.-rzekła Nicole.
-Ja to samo.-odpowiedziałem bez entuzjazmu,cały czas myślałem o tym czy powiedzieć Nicki kim dokładnie była dla mnie Spencer. Z zamyślenia wytrąciła mnie moja ukochana,która delikatnie  wszczepiła się w moje usta. Po chwili zagryzła moją górną wargę,a ja złapałem ją za tył głowy i włożyłem swój język w jej usta. Języki zaczęły ze sobą "walczyć",następnie zszedłem ustami na szyję Nickey. Lekko ją ugryzłem,a dziewczyna cicho jęknęła. Oderwałem od niej usta i powiedziałem:
-Możemy zakończyć to co robiliśmy w tej łazience...-łobuzersko się zaśmiałem.
Nicole zachichotała i przygryzła środek policzka.
Po kilku minutach dostaliśmy swoje zamówienie,moja ukochana szybko spałaszowała nugetsy. Nagle jedzenie stanęło mi w gardle,przez co zacząłem się dusić. To wszystko przez nią. Przez Spencer,która właśnie weszła do baru i mi pomachała. Dzięki szybkiej reakcji Nickey udało mi się powrócić do stanu normalnego i wytłumaczyć jej całe zajście.
-Co się stało Justin?-spytała nerwowo i przygryzła wargę.
-Ta suka... Spencer. Ta suka tu jest,to się stało!- syknąłem,poczułem jak zaczynam się gotować ze złości.
NICOLE'S POV
-Co się stało Justin?-spytałam nerwowo i odruchowo przygryzłam wargę. Zawsze rak robiłam gdy się denerwowałam.
-Ta suka... Spencer. Ta suka tu jest,to się stało!-syknął Juss,zoobaczyłam,że jego oczy pociemniały, a mięśnie się napięły.
Odwrociłam się za siebie i ona tam faktycznie była. Na jej twarzy malował się złośliwy uśmieszek,po chwili zaczęła iść w naszą stronę.
-Kuźwa,tylko nie ona...-fuknął JuJu pod nosem.
-Cześć Justinku,cześć Nicole. Jak się macie?-zapytała Spenc i spojrzała na mnie,a potem na Justina.
-Spieprzaj stąd dziwko!-warknął Biebs,nawet na nią nie spojrzał.
-Bo co?-z łobuzerskim uśmiechem na ustach oparła się rękoma o nasz stolik.
-Jeśli stąd zaraz nie znikniesz,pożałujesz,że się w ogóle urodziłaś,mała kurwo...-syknął przez zaciśnięte zęby JuJu,zobaczyłam,że był gotowy na atak w każdej chwili.
-Pójdę stą tylko dlatego,bo nie mam zamiaru patrzeć na twój ryj. Oo,jeszcze jedno pytanko:ile razy zdążyłeś ją wyruchać od naszego statniego spotkania? Pięć? Sześć?- z jej oczu ciskały pioruny nienawiści.
W Justinie się zagotowało,spojrzał na jej twarz i krzyknął:
-Może lepiej,żebym ja spytał ile kutasów miałaś dziś w mordzie? Hmm? Dziesięć? Piętnaście?-
Z przerażeniem spojrzałam na Spencer,a potem na Jussa. Kilka osób obecnych w barze odwróciło głowy aby zobaczyć co się właśnie dzieje.
Po chwili ciszy zobaczyłam w jej oczach złość i smutek.
-Nicole,idziemy stąd!-warknął JuJu i pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
Szybko wsiedliśmy do samochodu i skierowaliśmy się do mieszkania. Kiedy stanęliśmy na czerwonym świetle,Biebs wyjął z kieszeni kurtki papierosy i odpalił jednego z nich.
-Wytłumaczysz mi w końcu kim dokładnie jest Spencer?-spytałam i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Yhym,zaraz.-odchrząknął Biebs i wypuścił dym z ust.
Wiedziałm,że mnie nie słuchał,więc zadałam pytanie poraz kolejny,teraz bardziej stanowczym tonem.
-Halo? Ziemia do Biebera! Pytałam czy wytłumaczysz mi w końcu kim dokładnie jest Spencer?!-
-Dobrze,ale dopiero w domu.-rzekł i nacisnął pedał gazu.
Po 15 minutach byliśmy już w mieszkaniu. Położyłam się na łóżku i zawołałam Justina.
-Tak?- wyjrzał zza drzwi od sypialni.
-Obiecałeś mi opowiedzieć o Spenc! Wię czekam!- wydęłam usta i poklepałam miejsce na łózku obok mnie.
-No niech ci będzie...-przerwał na chwilę i położył się na wyznaczonym przeze mnie miejscu.-Jak już wiesz,Spenc jest moją byłą. Poznałem ją kiedy byłem na spotkaniu z moimi wspólnikami. Właśnie  rozmawailiśmy o kolejnym porwaniu,kiedy ona weszła do magazynu. Była "dziewczyną" Luke'a,popatrzyłem na nią i wydała mi się dobrą dupą. Po kilku dniach udało jej się mnie zaciągnąć do łóżka,świetnie mi się z nią pieprzyło. Przychodziłem do niej często,zazwyczaj po kolejnym interesie. Mogłem się odstresować uprawiając z nią seks,wtedy zapominałem o wszystkich problemach. Po pół roku postanowiłem zerwać z nią kontakt. 2 miesiące później poznałem ciebie i... i ty zmieniłaś moje życie. Gdybyś wiedziała jakim byłem kiedyś zimnym facetem... Serce z kamienia,zero uczuć. To tyle.-skończył i oblizał usta.
Po chwili ciszy  Justin złapał mnie za podbródek i podniósł moją głowę do góry. Lekko wszczepił się w moje usta i pociągnął moją dolną wargę. Po kilku minutach zszedł na moją szyję,zaczął ją całować i gryźć. Jęknęłam i przycisnęłam go do niej. Wziął mnie na ręce i oparł mnie o ścianę. Szybko złapał mnie za pupę i przycisnął swoje usta do mojego dekoltu. Złapałam go za tył głowy i przymknęłam oczy. Kilka minut później położył mnie na łóżku i szybko zdjął ze mnie bluzkę. Przyłożył swoją twarz do mojego brzucha i zaczął go spokojnie całować. Juss wystawił język i przejechał nim po całym moim brzuchu,a potem powoli rozpiął guziki od moich spodni. Zdją je ze mnie i rzucił w kąt,a ja złapałam za dół jego bluzki i ściągnęłam ją z jego umięśnionego ciała. Juju znowu składał  pocałunki na moim brzuchu,z moich ust wydobyło się ciche jęknięcie. Nagle drzwi od naszej sypialni zostały uchylone,lecz nie zauważyliśmy tego dopóki ktoś się nie odezwał. To byli moi rodzice,którzy najwidoczniej przyjechali mnie odwiedzić.
JUSTIN'S POVKurwa.
Czemu ktoś zawsze musi nam przerwać?
-Córeczko,co ty tu wyprawiasz?-rzekł tata Nicki.
Spojrzałem na dziewczynę i zobaczyłem,że się zarumieniła. Byłem schylony nad jej brzuchem,więc szybko się podniosłem,Nickey zrobiła to samo.
-Oo,mama,tata,co wy tu robicie?-spytała i zagryzła wargę.
-Przyjechaliśmy w odwiedziny. Drzwi były otwarte,więc weszliśmy,ale nie myśleliśmy,że masz gościa...-odpowiedziała matka i skrzyżowała ręce na piersi.
-Ale to...to nie jest mój gość... To mój chłopak...-odparła zdenerwowana Nick,a następnie wstała i założyła na siebie szlafrok.
-Chłopak powiadasz? A może to twój klient? Hmm?-syknął ojciec Nicke i popatrzył na naszą dwójkę.
Gdy ukochana otworzyła usta,aby coś powiedzieć,odsunąłem ją do tyłu i warknąłem:
-Czy pan uważa ją za zwykłą dziwkę? Podejrzewać o to własną córkę jest niedorzeczne! Jestem jej chłopakiem i właśnie nam państwo w czymś przerwali...- fuknąłem i napiąłem mięśnie.
-Justin!-szepnęła Nicki i złapała mnie za rękę,jednak odwróciłem się i syknąłem:
-Nikt nie będzie cię o bycie puszczalską kurwą,rozumiesz?!-
-Kochanie,chodź na chwilę. Musimy zamienić kilka słów!-powiedział tata Nickey,a ona wyszła z nimi do kuchni.
Przłożyłem ucho do drzwi i słuchałem.
-Nie podoba mi się ten chłopak!-krzyknął półgłosem ojciec.
-Ale on nie ma się tobie podobać,tylko mi!-odrzekła Nicka.
-Nie pyskuj gówniaro! Nie jest dla ciebie odpowiedni,masz z nim zerwać!-warknął.
Oh,gdybym tylko mógł to bym mu przywalił. Nie byłby już taki hop siup.
Po chwili z kuchni wybiegła zapłakana Nicole i wtuliła się w moje ramiona.
-Kocham cię,proszę zrób coś! Ja nie chcę od ciebie odchodzić!-poczułem łzy spływające po moim torsie.
Zagotowało się we mnie,nikt nie miał prawa doprowadzać mojej dziewczyny do płaczu.
-Powiem grzecznie: pańska córka ma 18 lat i ma prawo być z kim chce oraz gdzie chce. Nie będzie pan jej mówił co ma robić! Nie życzę sobie również,żeby ktokolwiek doprowadzał ją do płaczu! Albo wyjdzie pan z żoną samowolnie albo będę musiał użyć siły. Zrozumiano?- warknąłem przez zaciśnięte zęby i mocniej przycisnąłem Nick do siebie.
Ojciec był wyraźnie oburzony moimi słowami,więc błyskawicznie ulotnił się z naszego mieszkania.
-Nie płacz już kotku,wszystko jest dobrze!-szepnąłem i pocałowałem ją w czoło.
Po kilku minutach w końcu się uspokoiła i złapała mnie za ręce.
-Dziękuję,że ich stąd wyrzuciłeś,nienawidzę moich rodziców! Cały czas mnie ograniczają!-odpowiedziała i spojrzała mi w oczy.
-Może chcesz dokończyć to co robiliśmy wcześniej?-spytałem i łobuzersko się uśmiechnąłem.
-Bardzo chętnie!-odchrząknęła i położyła się na łóżku.
Szybko ściągnąłem z niej szlafrok i schyliłem się nad jej twarzą. Chwilę popatrzyłem w jej oczy,a potem ugryzłem ją w szyję. Zrobiłem jej malinkę,następnie rozpiąłem i zdjąłem z jej piersi stanik. Delikatnie zacząłem całować ją po piersiach,dziewczyna cicho jęczała. Po 5 minutach zdjąłem z niej stringi,a ona kazała mi się rozberać.
-Co tylko rozkażesz pani!-roześmiałem się i zsunąłem z siebie spodnie i bokserki.
Jeszcze kilka chwil ją rozgrzewałem,po czym delikatnie w nią wszedłem,a ona głośno jęknęła. Pchnąłem w nią jeszcze kilka razy i wstałem z łóżka, założyłem bokserki,poszedłem po kurtkę i wyciągnąłem z niej papierosy oraz zapalniczkę. Spokojnie wyszedłem na balkon,włożyłem sobie jednego z nich do ust i odpaliłem. Choć na dworze było zimno,ja tego nie czułem. Byłem mocno rozgrzany,więc bez problemu stałem na tarasie. Zaciągnąłem się po raz dugi,jednocześnie zagłębiając się kompletnie w myślach. Przed oczami przeleciały mi wszystkie miłe momenty spędzone z Nicole. Cholernie ją kochałem,tylko żałuję,że spieprzyłem nasze zaręczyny. Muszę bardziej nad sobą panować.
Na dworze było już ciemno,uświadomiłem sobie,że jest już po 22. Zacząłem się zastanawiać kto normalny przyjeżdża do swojej córki aby ją odwiedzić tak późno. Dokończyłem papierosa i wyrzuciłem go za barierkę tarasu.
NICOLE'S POV
Leżałam zmęczona na łóżku,gdy podszedł do mnie Justin i szepnął mi do ucha:
"Kocham cię i dziękuję,że jesteś!"
Przygryzłam środek policzka i zachichotałam. Gdy głośno westchnął poczułam od niego papierosy.
-Kładźmy się spać,jutro ciężki dzień!-odparłam i przykryłam się kołdrą.
-Ciężki? A to dlaczego?-zapytał Juss i objął mnie w talii.
-No wiesz... Podejrzewam,że jutro będzie wielka afera przez kłótnię z rodzicami... Byłeś dla nich niemiły nie pewno jesteś u nich skreślony...-zmartwiłam się i pogłaskałam go po dłoni.
-Oh,nie przejmuj się nimi. Kłócą się z niewłaściwą osobą. Dla mnie najważniejsze jest twoje szczęście.-pocałował mnie w policzek,życzył mi miłej nocy i zasnął.
Ja na szczęście też nie miałam problemów ze spaniem,bo szybko zapadłam w błogi sen.

***

Witajcie po długiej przerwie! W końcu doczekaliście się rozdziału dwunastego,ja sama się niecierpliwiłam! Jestem szczęśliwa,że w końcu do was wróciłam i mogę pisać :)
Co sądzicie o tym rozdziale? Jak wam się podobał? Proszę was o opinie w komentarzu,na asku: @swaggiebelieber69 lub na twitterze @lamajustina69
Kocham was! :>
PS: Za wszelkie błędy przepraszam,cały rozdział pisałam na telefonie :)

~MSB <3

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział Jedenasty

Po dwóch godzinach para została sama. Postanowili pójść z  psem na spacer,więc zapięli Spike'a na smycz i wyszli przed dom.Po chwili JuJu nieśmiało złapał Nicki za rękę i popatrzył w jej ciemnobrązowe oczy. Zakochani powoli spacerowali po parku cały czas rozmawiając.
-Jak nazwałbyś swoje dzieci?- spytała w pewnym momencie Nicke i mocniej ścisnęła rękę ukochanego.
-Hmm.. Syna może Nathan lub Drew... A córkę może Ariana. A ty?- odpowiedział Biebs i uśmiechnął się.
-Syna nazwałabym Drew,a córkę Destiny. Już nie mogę się doczekać!- rzekła i namiętnie pocałowała Jussa.
Wrócili do domu.
Siedzieli na sofie w salonie,cały czas rozmawiali o dziecku. Nagle ktoś zapukał do drzwi.



***

JUSTIN'S POV
Gdy siedzieliśmy na sofie ktoś zapukał do drzwi. Nie spodziewaliśmy się nikogo,więc ze zdziwieniem na siebie popatrzyliśmy.
Poszedłem otworzyć,lecz po chwili tego pożałowałem. Przy wejściu stała moja była,poznaliśmy się w równie dziwnych okolicznościach. Tak jak z Nickey.
-Cześć Justin...- powiedziała Spencer i popatrzyła na mnie z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-Co tu robisz suko ? Skąd wiesz gdzie mieszkam?!- warknąłem,nienawidziłem tej lafiryndy.
-Suko?! A źle ci się ze mną pieprzyło ?! Nie pozwalaj sobie na za dużo,mam znajomości!- odparła i przyłożyła palec do mojego torsu.
Gdy chciałem zabrać jej łapę ze mnie,na nieszczęście z drugiego pokoju krzyknęła Nicole:
-Kotku,kto to?-
-Ooo,widzę,że masz już nową dziwkę... Może mnie z nią poznasz?- odrzekła głośno Spenc i popatrzyła na mnie złośliwym wzrokiem.
-Zamknij się wkurwiająca suko ! Nie masz prawa nazywać jej dziwką,ona nie jest taka jak ty!- syknąłem przez zaciśnięte zęby i przewróciłem oczami.
-Nie jest taka jak ja? Czyli chcesz powiedzieć,że jaka jestem?-
-Sukowata,puszczalska,obrzydliwa... Wymieniać dalej?- krzyknąłem i zmrużyłem oczy.
Po chwili ciszy Spencer przepchęła mnie i weszła do środka. Próbowałem ją zatrzymać,ale ona kopnęła mnie w moje czułe miejsce,przez co zgiąłem się w pół.

NICOLE'S POV
Usłyszałam rozmowę Justina z jakąś dziewczyną,ale pomyślałam,że to ktoś z  jego znajomych. Po chwili w przedpokoju nastała cisza,słyszałam tylko cichy jęk Jussa i kroki.
Nagle do pokoju weszła ciemnowłosa dziewczyna z dużym biustem,była ubrana w krótką spódniczkę i niebieską bokserkę.
-Cześć ,miło mi cię poznać...-odrzekła nieznajoma,a ja popatrzyłam w jej oczy. Ciskały z nich iskierki złości.
-Witaj,kim jesteś? - spytałam niepewnie i oblizałam usta.
-Jestem Spencer,była Justina.Byłam tylko jego seks-zabawką,podejrzewam,że ty też nią teraz jesteś...- odpowiedziała Spenc.
Kiedy usłyszałam te słowa moja klatka piersiowa zaczęła się szybciej poruszać.
W momencie gdy otworzyłam usta by coś powiedzieć,do pokoju wszedł lekko skulony Justin i popatrzyła najpierw na mnie,a potem na swoją byłą.
Złapał ją za szyję  i przycisnął do ściany.
-Jesteś zwykłą suką.- przerwał- i nie zasługujesz na życie.Już dawno powinienem cię zabić.- warknął i widocznie mocniej ścisnął jej szyję.
-Kurwa,co ty robisz chuju? Puść mnie albo pożałujesz!- wyszeptała słabym głosu,a z jej oczu ciskały pioruny nienawiści.
-Puść ją!- rzekłam nagle i popatrzyłam na ukochanego.
JuJu z niedowierzaniem spojrzał na mnie,ale nie zelżył uścisku.
-Puść ją!- powtórzyłam stanowczo i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Ciesz się,że mnie powstrzymała. Inaczej bym cię zabił!- syknął przez zaciśnięte zęby i puścił Spencer,a ona wybiegła z pokoju i syknęła:
-Jeszcze się policzymy Bieber!-

JUSTIN'S POV
Kiedy Spenc wybiegła,usiadłem obok Nicki i objąłem ją w talii,lecz odsunęła się ode mnie i krzyknęła:
-Co to do  cholery było?- przerwała i spojrzała w moje oczy.- Możesz mi wytłumaczyć o co chodziło?-
-Nie denerwuj się,ona kłamie!- powiedziałem,ale po chwili zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia.
Najpierw powiedziałem,że to Spencer kłamie,a tak naprawdę to ja byłem kłamcą.
-Kłamie?! A może to nie ona,tylko ty wciskasz mi kłamstwa?!-wrzasnęła i wydęła swoje usta.
-Nie kłamię suko! Chyba wiem lepiej co jest prawdą!- złapałem ją za barki i mocno przycisnąłem jej chude ciało do ściany.
-Justin,puść mnie,co z tobą?- spytała zdezorientowana Nicole i zagryzła dolną wargę.
-Kurwa,nie mów co mam robić! Jesteś tylko małą dziwką zależną ode mnie.- syknąłem i uderzyłem ją w twarz.
Nick spuściła głowę,usłyszałem ciche łkanie. Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło,nie chciałem jej tego zrobić.
Gdy ją puściłem odeszła ode mnie i usiadła na fotelu,jej oczy były pełne łez.Dopiero wtedy uświadomiłem sobie jak bardzo ją skrzywdziłem.
-Skarbie...- oblizałem usta i popatrzyłem na Nicke.
-Nie mów tak do mnie! Przecież jestem tylko ''małą dziwką,a nie skarbem,prawda?- warknęła.
Po kilku minutach ciszy Nicki jęknęła cicho i zemdlała.
"Cholera ,to przeze mnie" pomyślałem i szybko zaniosłem ją na rękach do samochodu.
Błyskawicznie dojechałem do  szpitala i pobiegłem do gabinetu lekarza trzymając Nicole w ramionach.
-Co się stało? - spytał dr. Simons i popatrzył na mnie osłuchując w tym samym czasie Nickey.
-No bo wie pan,my się pokłóciliśmy i ona zemdlała...- odparłem,byłem na siebie wściekły.
-Jak to się pokłóciliście? Trzeba od razu zobaczyć co z dzieckiem,zdenerwowanie może doprowadzić do poronienia!- powiedział i zawiózł Nick do innej sali.
Nie mogłem tam wejść,więc usiadłem na korytarzu i schowałem głowę w dłoniach.
*Co ty najlepszego zrobiłeś Justin?* ; "Zniszczyłeś wszystko!* .Takie głosy kłębiły się w mojej głowie.
Minęło 20 minut,bałem się cholernie o nasze dziecko. O Nicki nie tak bardzo,bo wiedziałem,że jest silna.Zamknąłem oczy i zagłębiłem się w swoich myślach,gdy nagle  z sali wyszedł lekarz i smutno powiedział:
-Niestety,ale  pana dziecko się nie urodzi... Pani Nicole poroniła,może pan w tym momencie do niej wejść.-posmutniał i poszedł w dal korytarza.
Moje oczy błyskawicznie wypełniły się łzami.
Mega zdenerwowany wszedłem do sali, przymknąłem drzwi i usiadłem na stołku obok łóżka. Złapałem ją za rękę,ale ona szybko ją zabrała.
-Skarbie...-szepnąłem i popatrzyłem na ukochaną.
-Nie mów tak do mnie!- warknęła i wydęła usta.
-Przepraszam,nie chciałem cię skrzywdzić...-szepnąłem i zmierzwiłem swoje włosy palcami.
-Nie chciałeś,ale to zrobiłeś! Zamiast od razu wytłumaczyć mi kim była Spencer,wolałeś mnie zwyzywać i uderzyć.Co w ciebie wtedy wstąpiło?  Gdzie się podział mój słodki Juss? Nigdy aż tak bardzo nie wybuchałeś.-krzyknęła i zdjęła z palca pierścionek.- zrywam zaręczyny. Może ci wybaczę...-wydęła usta i włożyła mi obrączkę do ręki.
-Ale co? Jak to? Tylko przez tą głupią sytuację?Mówiłem już,że przepraszam!-zdziwiłem się i z niedowierzaniem popatrzyłem na Nickey.

NICOLE'S POV
-Głupią sytuację?! Ty to nazywasz głupim?!- warknęłam i zatknęłam włosy za ucho.
-Jeju no,przepraszam. Jestem chujem,żałuję,że to zrobiłem.-rzekł stanowczo JuJu i podrapał się po karku.
-Chujem? To mało powiedziane.-zaśmiałam się cicho.-no dobrze,niech ci będzie.Wybaczam.Ale zaręczyny i tak są zerwane.-odparłam i przyłożyłam palec do jego torsu.
Po półgodzinie mogłam już wyjść ze szpitala.W samochodzie ustaliliśmy,że w drodze powrotnej zatrzymamy się w jakiejś restauracji.

***

No i jak wrażenia ? Co sądzicie ? Przepraszam za wszelkie błędy,które popełniłam w tekście. Pisałam cały rozdział na telefonie,jest to bardzo trudne ;| Jak wejdę na kompa to wszystko poprawie :)
Teraz liczę na opinie w komentarzach lub na asku >KLIK!< c; Kocham was ;***


~MSB <3

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 10

Po kilku minutach Justin wszedł do mieszkania,a gdy zobaczył nieprzytomną dziewczynę wziął ją na ręce i błyskawicznie pojechał z nią do szpitala.
Wbiegł do budynku z Nicole w objęciach.
-Proszę mi pomóc,moja dziewczyna zasłabła!- wydarł się JuJu.
Po kilku minutach lekarz przyjął Nickey i położył ją w szpitalnym łóżku.
Dopiero po półgodzinie Nicke obudziła się. Nikogo przy niej nie było,za drzwiami dało się usłyszeć kroki i rozmowę.
  
***

JUSTIN'S POV
Czekałem na korytarzu,byłem strasznie zniecierpliwiony. Po chwili z sali wyszedł lekarz i podszedł do mnie.
-I co? Co z nią? - spytałem zdenerwowany.
-Jest wszystko dobrze. -rzekł spokojnie doktor.
-A mógłby pan dokładniej? - zapytałem i podrapałem się w tył głowy.
-Będzie pan ojcem! - odparł wesoło lekarz,a ja spojrzałem na niego zdziwionymi oczami.
-Ojcem? Ludzie ,słyszycie? Będę ojcem! Ojcem!- krzyknąłem na cały korytarz i przytuliłem dr.Simonsa.
Szybko wszedłem do sali , w której leżała Nicole  i powiedziałem ze łzami szczęścia w oczach:
-Misiu,będziemy rodzicami! Jak się cieszę! - pocałowałem ją w policzek i przytuliłem,nie zwarzałem na jej przeziębienie.
-Co?! Ale...ale jak to? Że ja... w ciąży?- rzekła zdziwiona Nick i zagryzła dolną wargę.
-No tak,jesteś w ciąży! Nie cieszysz się?- odparłem wesoło.
-Cieszę się,tylko jest to dla mnie lekki szok... Kocham cię! - odpowiedziała,uśmiechnęła się do mnie i pogłaskała swój brzuch.
Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Byłem bardzo podekscytowany!

NICOLE'S POV
Kiedy Juss powiedział mi,że będziemy rodzicami byłam bardzo zdziwiona.Czułam,że z jednej strony jestem wesoła,a z drugiej zdezorientowana. Nie byłam gotowa na dziecko,ale chciałam je urodzić i wychować. Cały czas jednak zastanawiałam się jak do tego doszło. Przecież się zabezpieczaliśmy,nie wiem co nie zadziałało. 
Po chwili do sali wszedł lekarz,a ja od razu spytałam go: 
-Który to miesiąc?-
-Prawie 2,z ciążą jest wszystko dobrze. Może się pani już przenieść do domu. Tylko proszę,żeby nie piła pani alkoholi,starała się nie denerwować i nie paliła. Proszę przychodzić na wizyty kontrolne,to tyle. Dziękuję,do widzenia.- odpowiedział i wyszedł z sali.
Po półgodzinie wsiadaliśmy do auta. W czasie jazdy zadzwoniłam do siostry.
J- ja ; A- Amanda
J- Hej Amanda! Chcę ci coś powiedzieć!
A- No mów,mów! Co się dzieje?
J- No bo,bo ja,jestem... w ciąży...
A- Jejku,to świetnie! Później zadzwonię,teraz mam ważną konferencję! Całuski!
Po tym zdaniu Ame rozłączyła się.
Przed pójściem do domu skierowaliśmy się do sklepu. Kupiliśmy karmę dla Spike'a,chleb,ser topiony,pomidory,sok pomarańczowy oraz żelki. Potem poszliśmy do mieszkania,JuJu zrobił kanapki,a ja położyłam się na sofie i włączyłam telewizję.
Gdy zjedliśmy kanapki,Justin klęknął przede mną ,wyciągnął z kieszeni pierścionek i rzekł:
-Chcesz być moją małą damą?
Popatrzyłam z niedowierzaniem na Biebsa i rozpłakałam się. 
-Tak...- odparłam przez łzy,a chłopak nałożył na mój palec pierścionek  z małym brylancikiem.
-Przepraszam,że tutaj,a nie w jakimś bardziej romantycznym miejscu,ale to nie liczy się chyba tak bardzo.- powiedział Bieber, wstał i pocałował mnie namiętnie w usta.
Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam tak bardzo szczęśliwa,że przez pierwsze kilka minut siedziałam z głupim uśmieszkiem na twarzy i ze łzami w oczach.

REGULAR POV
Justin wziął ukochaną na ręce i szepnął jej do ucha: *i że cię nie opuszczę aż do śmierci*. Potem popatrzył w jej oczy i zobaczył w nich łzy.
-Nie płacz!- szepnął i mocno ją przytulił.
-Ale nie mogę się powstrzymać,to ze szczęścia!- odrzekła Nicole i pocałowała chłopaka w policzek.
Nagle zadzwoniła do niej Amanda.
N- Nicole ; A- Amanda
A- No hej kochanie,co u cb oprócz tego,żę spodziewasz się dziecka?
N- Justin mi się oświadczył!
A- To wspaniale! Może przyjadę do was jutro? Odwiedzę moich zakochańców! Mogę?
N- No dobrze, to bądź o 15! Czekamy na ciebie!
A- Do zobaczenia! Buziaki!
Po tych słowach Amanda rozłączyła się. 
Po telefonie para poszła spać.
Rano Nickey obudził Juss,który stał przy oknie i śpiewał różne piosenki.
-Cześć łobuziaku! Czemu budzisz mnie swoim seksownym głosem?- rzekła rozbudzona Nicke i roześmiała się.
-No hej! Budzę cię ,bo lubię. Zabronisz? - odparł wesoło JuJu.
-Ooo ,tak nie będzie! Zabraniam ci! - roześmiała się głośno Nick i przyciągnęła do siebie chłopaka łapiąc go za nogawkę dresów. On położył się blisko dziewczyny i delikatnie ugryzł ją w szyję. Nicole pocałowała narzeczonego,a potem delikatnie zagryzła wargę przyszłego męża.
-Coś ci się zachciewa?- powiedział Biebs i uśmiechnął się,wystawiając przy tym swoje białe zęby na wierzch.
-Jak widać! Kocham cię! - odrzekła Nicke i przeczesała palcami włosy ukochanego.
Po kilku godzinach odwiedziła ich Amanda. Kiedy weszła do mieszkania,podeszła do siostry i przytuliła ją.
-Będę ciocią! Cieszysz się z dzidziusia? - powiedziała Ame.
-Cieszę się bardzo! Razem z Jussem jesteśmy mega szczęśliwi!- odpowiedziała Nickey i zaprosiła Amandę do salonu.
-Usiądź sobie,ja pójdę zrobić herbatę. -rzekła Nick i skierowała się do kuchni.
Po chwili podszedł do niej JuJu i objął ją od tyłu w biodrach. Oparł głowę na jej barku i szepnął ukochanej do ucha:
-Moja księżniczka!-
Dziewczyna uśmiechnęła się i pocałowała ukochanego w policzek. Po kilku minutach obydwoje usiedli obok Amandy,która wesoło popatrzyła na zakochanych i rzekła:
-Dobra,może i nie jesteś taki zły.-
-On zły? Gdybyś widziała jak się cieszył ,kiedy dowiedział się o dziecku! Krzyczał na całą salę,że zostanie ojcem!- odparła Nicole i poklepała narzeczonego po plecach.
Po dwóch godzinach para została sama. Postanowili pójść z  psem na spacer,więc zapięli Spike'a na smycz i wyszli przed dom.Po chwili JuJu nieśmiało złapał Nicki za rękę i popatrzył w jej ciemnobrązowe oczy. Zakochani powoli spacerowali po parku cały czas rozmawiając.
-Jak nazwałbyś swoje dzieci?- spytała w pewnym momencie Nicke i mocniej ścisnęła rękę ukochanego.
-Hmm.. Syna może Nathan lub Drew... A córkę może Ariana. A ty?- odpowiedział Biebs i uśmiechnął się.
-Syna nazwałabym Drew,a córkę Destiny. Już nie mogę się doczekać!- rzekła i namiętnie pocałowała Jussa.
Wrócili do domu. 
Siedzieli na sofie w salonie,cały czas rozmawiali o dziecku. Nagle ktoś zapukał do drzwi. 

***

No i jest rozdział 10 !! :) Co sądzicie,jak wrażenia? Jak myślicie,kto będzie stał za drzwiami mieszkania Justina i Nicole? To już w następnym rozdziale! ;)
Liczę na opinie w komentarzach lub tutaj >KLIK!< :)
Dziękuję za ponad 3000 wyświetleń! Jesteście wielcy!
                                                                 #muchlove

~MSB <3

czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 9

Nagle poczułam na swoich biodrach czyjeś dłonie. Odskoczyłam jak oparzona i dopiero wtedy zobaczyłam,że to Juss.
-Po co to zrobiłeś?! Chciałeś,żebym zeszła na zawał?!- krzyknęłam i szturchnęłam go w ramię.
-Spokojnie,nie bój się! Nie zrobię ci krzywdy,kocham cię! -szepnął Bieber i pogłaskał mnie po policzku. 
Po chwili wszczepił się w moje usta,a ja namiętnie  odwzajemniłam pocałunek.
Minęło kilka minut,a my już leżeliśmy w łóżku i zasypialiśmy.

***

Kiedy Nick rano się obudziła,Justina i Spike'a nie było w domu.
"Pewnie są na spacerze." -pomyślała i skierowała się  do kuchni.
Wyjęła zamrożone truskawki z zamrażalnika,zalała je ciepłą wodą i postawiła na blacie blender. Po chwili wrzuciła do niego truskawki,wsypała trochę cukru i wlała jogurt naturalny. Szybko  zmiksowała składniki i gotowy koktajl przelała do dwóch szklanek. Postawiła je na tacy,a obok połóżyła kilka czekoladowych ciasteczek.Wszystko zaniosła do salonu,zostawiła tacę na stole i poszłą do łazienki.
Po kilku minutach wbiegł zmęczony Spike,a za nim przyszedł Juss. Dziewczyna podeszła do ukochanego,objęła go za szyję i gwałtownie wszczepiła się w jego usta. Chłopak po pocałunku wziął Nicki na ręce i poszedł z nią do salonu.
-A to co? Ktoś tu mnie chyba kocha... - powiedział JuJu i popatrzył w oczy Nicke.
-A kto powiedział,że to dowód miłości?- odparła dziewczyna ,a na jej twarzy ukazał się łobuzerski uśmiech.
-Nikt,ale widzę to w twoich oczach,kochanie...-rzekł Bieber i położył ją na sofie.
Obydwoje wzięli po koktajlu i po ciastku. Po 5 minutach Justin odstawił napój i zaczął całować ukochaną po szyi.
-Justin,co ty robisz?- spytała Nicole ,lecz nie usłyszała odpowiedzi.
Juss zaczął zdejmować z niej bluzkę,a po chwili była naga. Nicki nie pozostała dłużna i szybko rozebrała chłopaka. Kiedy obydwoje byli bez ubrań,Nick położyła się na Biebsie,a on zaczął ją namiętnie całować. Minęło kilka minut,JuJu powoli i delikatnie wszedł w Nickey.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Justin założył bokserki i poszedł otworzyć.
-Yyy,co ty tu robisz?- spytał zdziwiony Bieber gdy zobaczył przed drzwiam Becky.
-Umm,seksownie wyglądasz... Ale nie o tym chciałam rozmawiać.Jest może Nicole?- odpowiedziała Beck i zagryzła dolną wargę.
-Tak ,jest. Ale pogadacie kiedy indziej. Nara. - rzekł młodzieniec i zamknął Becky drzwi przed nosem.

JUSTIN'S POV
-Kto to był?- krzyknęła z salonu Nicke.
-Becky,ale już ją wyprosiłem. Możemy dokończyć to,co zaczęliśmy...- odparłem i wszedłem do głównego salonu.
Zobaczyłem,że dziewczyna siedzi w szlafroku i popija koktajl.
-To co skarbie? -spytałem i zagryzłem środek policzka.
-Nie,tyle wystarczy kotku.- odpowiedziała Nicki i lekko się uśmiechnęła.
Położyłem się na kanapie i przykryłem się kocem.
Po chwili leżenia spytałem:
-Kochanie,co dzisiaj robimy? -
-Wiem jedno: na pewno nie idziemy do klubu!- odrzekła moja dziewczyna,usiadła obok mnie i pogłaskała mój brzuch.
W tym momencie pomyślałem: " Takie szczęście jak ona zdarza się bardzo rzadko." Żałowałem ,że nasza rozpoczęła się tak nieciekawie.
Po kilku minutach podniosłem się si pocałowałem ją w czoło.

NICOLE'S POV
On tak bardzo mnie kocha. Na każdym kroku stara mi się to okazać.
Głaskałam go po brzuchu,kiedy on podniósł się i pocałował mnie w czoło. Przytuliłam go i szepnęłam:
-Kocham cię!-
Uśmiechnął się ,wystawiając przy tym swoje białe zęby na wierzch. Uwielbiałam jego uśmiech.
Po kilku minutach rozmyślania wstałam i skierowałam się na balkon.Postanowiłam się przewietrzyć.
Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na krześle. Moje całe ciało przeszył zimny wiatr,zatrzęsłam się . Było jesienne popołudnie,nad ziemią unosiła się gęsta mgła.Chmury na niebie były szare,przepowiadały burzę.
JuJu po chwili stanął na zimnych płytkach balkonu i powiedział:
-Jak zimno! Chodź do domu,nie chcę,żebyś się przeziębiła!-
-Chyba już za późno... Mam katar.- odparłam i pociągnęłam nosem.
Juss szybko zaniósł mnie do łóżka w sypialni,okrył moje ciało kołdrą i poszedł do kuchni.
Po kilkunastu minutach przyniósł mi tacę z kubkiem herbaty ,pomarańczami oraz czekoladą.
-Proszę księżniczko! Odpoczywaj razem ze Spike'm,a ja pójdę do apteki po coś na katar. Zaraz wrócę!- rzekł chłopak,po czym poszedł do przedpokoju po kurtkę.

REGULAR POV
W tym czasie Spike wskoczył na łóżko i wesoło popatrzył na  właścicielkę.
-Oj Spikuś ,chodź się przytul! - szepnęła Nicki i przyciągnęła do siebie psa. On polizał ją po  twarzy i wygodnie utulił się obok dziewczyny.
Gdy Justin przyszedł do domu,Nickey spała przytulona do Spika. Chłopak uśmiechnął się ,wyłączył telewizor,pogłaskał ukochaną po głowie i wyszedł z pokoju.
Skierował się do kuchni i wyjął z lodówki składniki potrzebne na spaghetti. Po godzinie wszystko było gotowe,więc Biebs nałożył jedzenie na talerz i zaniósł do sypialni.
-Wstawaj kotku,obiad czeka!- rzekł czule Juss i postawił posiłek na szafce obok.
-Dziękuję,pięknie pachnie!- odpowiedziała Nicole i przetarła oczy.
Po chwili zaczęła jeść,a kiedy skończyła,popatrzyła w oczy ukochanego.
-Dobrze,że jesteś.-szepnęła Nick i wtuliła się w kołdrę.
Chłopak uśmiechnął się,a potem zapiął psa na smycz i wyszedł z nim na spacer.
W tym czasie Nicki wyjęła z szafki nocnej książkę i zaczęła czytać. Czytała ją od jakiegoś czasu,wciągnęła się w nią. Był to "Ojciec Chrzestny",wcześniej polecano jej tą książkę,ale nie miała czasu na czytanie. Nicke szybko otworzyła lekturę i zagłębiła się w niej.
Nagle dziewczyna strasznie źle się poczuła,po chwili zemdlała.
Po kilku minutach Justin wszedł do mieszkania,a gdy zobaczył nieprzytomną dziewczynę wziął ją na ręce i błyskawicznie pojechał z nią do szpitala.
Wbiegł do budynku z Nicole w objęciach.
-Proszę mi pomóc,moja dziewczyna zasłabła!- wydarł się JuJu.
Po kilku minutach lekarz przyjął Nickey i położył ją w szpitalnym łóżku.
Dopiero po półgodzinie Nicke obudziła się. Nikogo przy niej nie było,za drzwiami dało się usłyszeć kroki i rozmowę.

***

I jak wrażenia? Co się dzieje z Nicole? To już w następnym rozdziale :)
Opinie piszcie w komentarzach lub tutaj >KLIK!<

~MSB <3


czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział Ósmy

-I co księżniczko? Podoba ci się? -
-Jest mega! Kocham cię kotku! -odparła Nicki i obydwoje zaczęliśmy się huśtać.
Po kilkunastu minutach położyliśmy się na trawie i popatrzyliśmy w niebo.
-Chciałabyś coś zmienić w swoim życiu? - spytałem i złapałem dziewczynę za rękę.
-Hmm... Raczej nic,a ty?- odpowiedziała i spojrzała na mnie.
-Ja zmieniłbym twoje nazwisko...- szepnąłem i uśmiechnąłem się.
Po godzinie wróciliśmy do domu.

***

Następnego dnia Nicole obudziła się sama,JuJu krzątał się po domu. Szybko się ubrała,zapięła Spike'a na smyczy i poinformowała Biebsa,że idzie na spacer. 
Wyszła spokojnie przed blok i zaczęła iść po chodniku. Kiedy już przeszła kawałek,zaczął padać deszcz.Dziewczyna nie za bardzo się tym przejęła i szła dalej. Po 15 minutach Nick była już cała przemoczona,więc szybko wróciła do mieszkania. W domu wytarła psa,a potem podeszła do Justina.
-Misiek ,idź się przebrać! Jesteś cała mokra,przeziębisz się!-powiedział chłopak i zaprowadził ukochaną do sypialni.
Nicki założyła na siebie żółtą luźną bokserkę oraz czarne krótkie spodenki. Kiedy czesała zmoczone włosy,JuJu wziął ją na ręcę i zaczął nucić weselną piosenkę.
-Minie trochę czasu i będę cię przenosił przez ten próg w sukni ślubnej!-rzekł Juss i pocałował Nickey.
Nicole zaśmiała się i popatrzyła w oczy Biebsa. Nagle do pary podbiegł Spike i skoczył na nogi chłopaka. Po chwili para położyła się na łóżku i przykryli się kołdrą. Nicke włączyła film ,a potem wtuliła się w ramiona ukochanego. 
Po dwóch godzinach Justin postanowił zabrać dziewczynę do aquaparku,ale zobaczył,że zasnęła. Pocałował ją w policzek i poszedł do kuchni po żelki.Popatrzył za okno,rozpętała się burza. Choć była dopiero godzina 14:00 ,na dworze było ciemno jak w nocy. 
Po półgodzinie Nickey obudziła się i popatrzyła na leżącego obok JuJu.
-Oo,moja misia się obudziła! Jedziemy do aquaparku,leć się szykować! -rzekł wesoło Bieber i połaskotał Nick.

NICOLE'S POV
Po godzinie byliśmy już na miejscu,powoli weszliśmy do basenu i zaczęliśmy się pluskać w wodzie. Potem poszliśmy na wodną zjeżdżalnię,zjeżdżaliśmy około 3 minut,bo ślizgawka była długa. Juss usiadł za mną i objął mnie w pół,po czym nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
-Jesteś seksowna kochanie... -odparł nagle Biebs i pogłaskał mój policzek.
-Hmm,ty też...-powiedziałam i złapałam ukochanego za rękę.
Po zjeździe poszliśmy do jacuzzi. Obok nas siedziały dwie małe dziewczynki. Cały czas przyglądały się Justinowi,więc chłopak zagadał:
-Coś się stało,że się tak na mnie patrzycie?-
-Nic,tylko po prostu podobają nam się pana ciało i tatuaże.No i dziewczyna też!-odrzekły.
-Miło,dziękuję.Jak się nazywacie? Ja jestem Justina,a moja ukochana to Nicole.-
-Lexi i Samanta. Mamy 9 lat!- odpowiedziały uśmiechnięte dzieciaki,a po chwili rozmowy poszły do szatni.

JUSTIN'S POV
-A może teraz pójdziemy do sauny? Trochę relaksu się nam należy,no nie?- odparłem i wyniosłem Nicole na rękach z jacuzzi.
Wtuliła się w moje ciało i szepnęła :
-Mam  najlepszego faceta na Ziemi!-
Uśmiechnąłem się,a po chwili weszliśmy do sauny fińskiej i usiedliśmy na ręcznikach obok dwóch typków.
Jeden z nich bez przerwy patrzył się na Nicole,co bardzo mnie ,ładnie mówiąc,wkurzyło.
-Co się tak na nią gapisz koleś? Coś ci nie pasuje?- syknąłem.
-Patrzę ,bo lubię. A nie pasuje mi to,że taka ślicznotka siedzi z takim palantem jak ty!- warknął facet ,a na jego ustach pojawił się złośliwy uśmieszek.
Zagotowało się we mnie. Miałem wielką ochotę mu przywalić,ale zatrzymała mnie Nick:
-Justin,może stąd po prostu wyjdźmy? - szepnęła i pociągnęła mnie za rękę.
Po chwili wyszliśmy i skierowaliśmy się do basenu. W wodzie cały czas się łaskotaliśmy,przekomarzaliśmy,zachowywaliśmy się jak dzieci.
Po godzinie wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do mojego samochodu.
-Podobało ci się ? -spytałem.
-Tak bardzo,ale teraz jedźmy do domu. Jestem zmęczona.-odparła Nicki i przymknęła na chwilę oczy.
Minęło półgodziny.
W czasie gdy Nicke robiła naleśniki,ja siedziałem przy laptopie i pisałem z Chazem na facebooku.
*Rozmowa na fb*
Justin:Siema stary!
Chaz: No siema. Co u cb?
Justin: Nic,zaraz będę miał naleśniki ^^ wpadasz?
Chaz: Hehe,ale tak serio mam wpaść? :D
Justin: Nie ,na niby xD Naprawdę tato,czekamy na cb!
Chaz: ;p ok ,to będę za jakieś 40 minut! Do zobaczenia!
*Koniec rozmowy na Fb*
-Kochanie,Chaz wpadnie dzisiaj na kolację! -krzyknąłem.
-Czyli dwa żarłoki znaczą więcej naleśników? Ohh no dobrze,niech ci będzie... - odpowiedziała Nicole i wróciła do smażenia naleśników.
Kiedy przyjechał Chazzy,Nick postawiła na stole dużą porcję naleśników,nutellę oraz pokrojone owoce.Po chwili usiadła obok mnie i wzięła sobie naleśnika na talerz. Włożyła do niego kilka malin i zwinęła go w rulonik.
Całą kolację rozmawialiśmy ze sobą,śmialiśmy się
-Dobra,ja będę już leciał.Do zobaczenia- odparł po godzinie Chaz i skierował się do wyjścia.
-Siema stary!- odrzekłem i przytuliłem ukochaną.
-Co teraz robimy?-spytałem po chwili i spojrzałem na Nicole.
-No nie wiem,może masz jakiś pomysł? -odpowiedziała i pocałowała mnie w policzek.
-Chodźmy na imprezę! Chcę się dzisiaj wybawić!- odparłem i poszedłem się przebrać. 
Nick zrobiła to samo ,a po półgodzinie byliśmy gotowi.

NICOLE'S POV
Poszliśmy do pobliskiego klubu i od razu zaczęliśmy tańczyć. W czasie kiedy Juss zamawiał drinki,ja skierowałam się do łazienki. Po poprawieniu makijażu chciałam wrócić do Justina,ale nagle podszedł do mnie nieznany mężczyzna i spytał:
-Dasz się namówić na drinka ślicznotko?-
-Nie ,mój chłopak czeka na mnie przy barze. Do widzenia!- odparłam i postanowiłam odejść,lecz nieznajomy złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Masz mnie słuchać pizdo ! Rozbieraj się,szybko!-szepnął i uderzył mnie w twarz.
Na początku chciałam się wyrwać,ale mężczyzna był zbyt silny. Nie zaczęłam się rozbierać,co bardzo zdenerwowało nieznajomego. Postanowił zerwać z mojego ciała wszystkie ubrania,nie wahał się ani chwili. Zaczęłam krzyczeć,lecz oprawca szybko zakrył moje usta swoją obrzydliwą ręką. Jedyne co teraz mogłam z siebie wydobyć,to płacz. Byłam bezsilna,przestałam stawiać opór. I tak by mnie zgwałcił,nie mogłam na to nic poradzić. Kiedy mężczyzna zaczął dobierać się do mojego stanika,do łazienki wbiegło dwóch ochroniarzy.Jeden złapał oprawcę,a drugi podszedł do mnie i okrył moje chude ciało dużą bluzą.
-Nie martw się,jedna z kobiet usłyszał twój krzyk i nas wezwała. Z kim tutaj przyszłaś?-zapytał ochroniarz.
-Zzz z chłoppppakieem,powinien stać przy barze.- wyjąkałam, a gdy zobaczyłam Jussa,podziękowałam ochroniarzowi i podbiegłam do ukochanego.
-Jedźmy do domu,proszę!Nie chcę już tu być!- krzyknęłam i ze łzami w oczach mocno wtuliłam się w Justina.
Kiedy wyszliśmy z klubu opowiedziałam wszystko Biebsowi,bez przerwy płakałam. Przed oczami cały czas miałam przed oczami moment próby gwałtu.
-Co za kutas ! Żałuję,że go nie dorwałem! Ale teraz już się uspokój i przestań płakać! Już jesteś bezpieczna,jesteś przy mnie! -powiedział JuJu  pocałował mnie w policzek.
Dojechaliśmy do domu,a ja od razu pobiegłam pod prysznic. Chciałam pozbyć się tego "brudu"  z siebie. Czułam się obrzydliwie...
Nagle poczułam na swoich biodrach czyjeś dłonie. Odskoczyłam jak oparzona i dopiero wtedy zobaczyłam,że to Juss.
-Po co to zrobiłeś?! Chciałeś,żebym zeszła na zawał?!- krzyknęłam i szturchnęłam go w ramię.
-Spokojnie,nie bój się! Nie zrobię ci krzywdy,kocham cię! -szepnął Bieber i pogłaskał mnie po policzku. 
Po chwili wszczepił się w moje usta,a ja namiętnie  odwzajemniłam pocałunek.
Minęło kilka minut,a my już leżeliśmy w łóżku i zasypialiśmy.

***
No i jest rozdział Ósmy :)) Jak wrażenia?? Opinie w komentarzach lub tutaj>KLIK< <3

~MSB <3












czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział Siódmy

Udało mi się to i obydwoje wyszliśmy z klubu.Cały czas uspokajałam Juss'a,ale on powtarzał:
-Nie uspokoję się,bo ten śmieć miał czelność cię tykać!- 
-Chodźmy do domu ,rozluźnisz się... -szepnęłam chłopakowi do ucha i otarłam chusteczką krew spływającą z wargi Biebsa.


***

-Nie ,spokojnie,ona nic nie wie... -powiedział Juss do telefonu. - Muszę kończyć,pa!-
Nicole ze zdziwieniem przysłuchiwała się rozmowie,a gdy JuJu wyszedł z pokoju,ona zaczęła go wypytywać:
-Kto to był? O czym nie wiem?! -
-Co  ty tu robisz? Chaz,to był Chaz... To  nie twoja sprawa o co chodziło! - odparł Justin.
-Nie moja sprawa?! Jeśli dobrze pamiętam ,to na początku związku mówiłeś,że nie będziemy mieli przed sobą tajemnic! - rzekła Nick i popatrzyła na chłopaka.
-Nie ważne! Dowiesz się w swoim czasie!- syknął Biebs i szybko wyszedł z mieszkania.
Korzystając z okazji,że JuJu zapomniał telefonu,Nick zobaczyła gdzie ostatnio dzwonił. Zdziwiło ją ,żę ostatnim wybieranym kontaktem była Amanda. Przecież ona go nienawidziła! Dziewczyna przejrzała przy okazji wszystkie kontakty chłopaka,lecz nic szczególnie nie przyciągnęło jej uwagi. Zastanawiała się czemu jej siostra gadała z Justinem. Nicole odłożyła telefon na miejsce i poszła zrobić obiad.
Gdy Biebs wrócił,bez słowa podszedł do ukochanej i objął ją od tyłu. Dziewczyna nie miała zamiaru się z nim kłócić,więc odwzajemniła uścisk,a  on wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Kiedy położył ją na łóżku,zatrzymał się i spytał:
-Chcesz tego?-
-Ale czego?-odparła Nick.
-Noo seksu,czy chcesz przeżyć swój pierwszy raz teraz?- zapytał.
-Tak.Tylko musisz przyrzeknąć ,że mnie nie zdradzasz! - powiedziała Nicki.
-Przyrzekam. -odpowiedział Juss i zdjął z siebie koszulkę.

JUSTIN'S POV
Zacząłem powoli rozbierać moją dziewczynę. Kiedy została w samej bieliźnie,schyliłem się do jej dekoltu i pocałowałem go kilka razy.Potem zdjąłem z niej stanik i spojrzałem na jej piersi. Tak długo czekałem na moment,aż odkryję całe jej ciało. Była tak cholernie seksowna  i pociągająca. Przyłożyłem usta do jej szyi,po czym zacząłem ją (tzn. szyję) delikatnie gryźć ,całować i lizać. Nicole cicho jęknęła,nagle poczułem,że spodnie zsuwają mi się z bioder. Po kilku minutach obydwoje byliśmy nadzy. Zagryzłem środek policzka i spytałem:
-Na pewno tego chcesz?- 
-Tak... Tylko proszę,rób to delikatnie... -szepnęła Nickey i spojrzała w moje oczy.
Posłuchałem jej i powoli włożyłem w nią swojego penisa. Starałem się być czuły i nie brutalny. 
Moje biodra rytmicznie się poruszały,dziewczyna głośno jęczała. W końcu poczułem,że oboje doszliśmy. Upadliśmy zmęczeni na łóżko i zasnęliśmy.
Obudziliśmy się około godziny 18:00.

NICOLE'S POV
W końcu przeżyłam swój pierwszy raz. Było cudownie,Justin robił to tak delikatnie i spokojnie. 
Kiedy się obudziliśmy,założyłam na siebie szlafrok i wyszłam na balkon. Był już koniec jesieni,na zewnątrz wiał zimny wiatr przeszywający całe ciało. Nie przeszkadzało mi to jednak,bo urodziłam się w Kanadzie,gdzi panuje zimny klimat. Oparła się o barierkę i spojrzałam w górę. Zanosiło się na burzę,ciemne chmury pokryły całe niebo,a w oddali grzmiało.
-Kochanie,chodź już do środka,przeziębisz się!-powiedział Juss i przyciągął mnie do siebie. 
Okrył moje ciało bluzą i wszedł ze mną do salonu.
-Kotku,co się dzieje? Czemu się nie odzywasz? -spytał po chwili ciszy Biebs i pogłaskał moją rękę.
-Przepraszam,zamyśliłam się. Kocham cię ! -rzekłam i pocałowałam go w policzek.
Nagle głośno zagrzmiało,a ja wyjrzałam przez okno. Pod drzewem siedział wychudzony ,skulony pies.
Szybko wybiegłam  z domu,powoli podeszłam do psa,wzięłam go na ręce i zaniosłam do domu.Pies siwiał,wyglądał na 9-10 lat. Był wygłodzony,na jego ciele skakały pchły i były przyczepione kleszcze. Natychmiast pojechaliśmy do weterynarza,który odrobaczył i opatrzył psa. 
Zostawiliśmy go w domu i pojechaliśmy na zakupy dla Spike'a (tak go nazwaliśmy).
Po półgodzinie wróciliśmy do mieszkania z torbą pełną zabawek,przyborów itd. Usiedliśmy na sofie,pies był w kuchni i łapczywie jadł drugą miskę karmy drobiowej.
Kiedy z uśmiechem przytuliłam Jussa,pomiędzy nas wskoczył Spike i rozłożył się tak,abyśmy go głaskali.
-Szybko się oswoił. Ale widzę,że jest zazdrosny... Nauczymy go spać w przedpokoju i po kłopocie!- roześmiał się Justin.
Minęło sześć dni. 
Za dwa dni miałam urodziny,Biebs był coraz bardziej tajemniczy. Wychodził i wydawał kasę,nie chciał mnie do siebie dopuścić.Bardzo mnie to irytowało,więc zatrzymałam Jussa  gdy wrócił późno i spytałam:
-Co przede mną ukrywasz?! Gadaj! -
-Nic nie ukrywam,wszystko jest dobrze. Zostaw mnie i nie zadawaj takich durnych pytań!- krzyknął zdenerwowany ,poszedł do sypialni i położył się na łóżku. 
Ułożyłam się obok niego i szepnęłam mu do ucha:
-Nie denerwuj się już,ja się tylko martwię! Kocham cię!-
-No dobrze,dowiesz się w swoim czasie!Ja ciebie też kocham i nigdy w to nie wątp! -odparł JuJu i namiętnie mnie pocałował. 
Po chwili zasnęliśmy,obudziliśmy się około 8:00 rano.

JUSTIN'S POV
Gdy się obudziłem ,obok mnie leżał Spike i sapał mi nad uchem. Roześmiałem się i zobaczyłem,że Nick nie było w łóżku. Kąpała się właśnie,więc skorzystałem z okazji i wszedłem do niej pod prysznic.
-Cześć księżniczko! Jak się żyje? -spytałem i złapałem Nicole za biodra.
-Hej tygrysie! Bardzo dobrze,ale widzę,że ktoś tu mnie podrywa... -odrzekła moja ukochana i odwróciła się do mnie przodem. 
Objąłem ją w pasie i przyciągnąłem do siebie. Styknęliśmy się czołami,a po chwili nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Kąpaliśmy się jeszcze 20 minut,a potem wyszliśmy z łazienki.

Następnego dnia zrobiłem Nickey małą urodzinową niespodziankę. Gdy wstała,weszła do salonu,w którym czekałem ja ,Chaz,Amanda oraz jej dobra koleżanka Julie.
-Ojejku,nie spodziewałam się ! Dziękuję wam! - odparła zdziwiona Nicke.
Przytuliłem ją i rzekłem:
-To przed tobą ukrywałem! Wszystkiego najlepszego kochanie!- 
Potem wytłumaczyłem ukochanej ,że dogadałem się z Amandą i właśnie stąd się tu wzięła.
Cała impreza minęła szybko i wesoło. 
Gdy wszyscy goście wyszli,podszedłem do dziewczyny i szepnąłem jej do ucha:
-Zabiorę cię teraz w jedno miejsce...- 
-No dobrze,przebiorę się i możemy iść! - odrzekła wesoło Nick i poszła do sypialni.
Po półtorej godziny doszliśmy na piękną ,pustą łąkę,słońce właśnie zaczynało zachodzić . Podeszliśmy do wysokiego drzewa,na którym zawieszona była zwykła huśtawka. Usiadłem na niej,a potem Nicole usadowiła się na moich kolanach. Byliśmy do siebie zwróceni twarzami,delikatnie pocałowałem ukochaną w usta i powiedziałem:
-I co księżniczko? Podoba ci się? -
-Jest mega! Kocham cię kotku! -odparła Nicki i obydwoje zaczęliśmy się huśtać.
Po kilkunastu minutach położyliśmy się na trawie i popatrzyliśmy w niebo.
-Chciałabyś coś zmienić w swoim życiu? - spytałem i złapałem dziewczynę za rękę.
-Hmm... Raczej nic,a ty?- odpowiedziała i spojrzała na mnie.
-Ja zmieniłbym twoje nazwisko...- szepnąłem i uśmiechnąłem się.
Po godzinie wróciliśmy do domu.

***

No i jest rozdział siódmy! :)) Co sądzicie? Proszę o opinie! <3

~MSB <3

Rozdział Szósty

Szybko wyszedłem z sypialni ,złapałem Nicole za rękę i wybiegłem z nią z mieszkania Jenifer.
Po drodze opowiedziałem wszystko Nicki.
-Co za dziwka! Wszystko się wali,tylko czemu u mnie? - syknęła dziewczyna i przytuliła się do mnie. 
Po chwili okryłem ją kurtką. Podziękowała,a potem namiętnie się pocałowaliśmy. Po 15 minutach weszliśmy do naszego mieszkania.


***

Rano Justina obudziła Nicole,która zaczęła go łaskotać.
-Przestań głupku!-powiedział,a po chwili obydwoje zaczęli się śmiać.
Po kilku minutach Nick poszła zrobić kanapki. Gdy wyjmowała z lodówki potrzebne składniki,dostała  sms'a.

OD: NIEZNANY
Przygotuj się na najgorsze ździro...

Szybko pobiegła do Juss'a i pokazała mu wiadomość.
-Chodźmy z tym na policję,boję się! - wydukała Nicki i zagryzła dolną wargę.
-Nie ,nie możemy... Jeśli ten sms jest od moich byłych wspólników,to nie ma szans ,żebyśmy z tym poszli na policję...-rzekł chłopak.
-Ale Justin,ja się boję! -szepnęła przerażona dziewczyna.
-Nie martw się,przy mnie jesteś bezpieczna! -JuJu przytulił mocno ukochaną i pocałował ją w policzek.

NICOLE'S POV
Po dwóch godzinach poszliśmy na spacer do parku.
Gdy spacerowaliśmy ,usłyszeliśmy za sobą znajomy głos.
-Jeden ruch,a zastrzelę!- to był Arch czyli były szef Justina. Ten,który pobił mnie w tą feralną noc.
Biebs szepnął mi do ucha,żebym była spokojna. Nie umiałam się jednak uspokoić,moja klatka piersiowa nierówno się poruszała.
-Czego chcesz?! Przecież dałem ci czego chciałeś! - krzyknął Juss.
-Chcę ,żebyś zakończył to co zacząłeś. Zabij ją,wtedy cię zostawię... -powiedział McJensen (nazwisko gangstera).
Justin zaczął się z nim kłócić,w pewnym momencie Arch wycelował prosto w Biebsa. Kiedy miałam zacząć krzyczeć,ktoś przewrócił złoczyńcę i zabrał mu pistolet. Był to jeden z policjantów,organy prawa zostały wezwane przez przypadkowego przechodnia.
-Odejdźcie dzieciaki,już jesteście bezpieczni.- rzekł do nas siwiejący policjant.
Powoli odeszliśmy z miejsca akcji,z radiowozu było słychać krzyk McJensena:
-Jeszcze cię udupię Bieber! Zobaczysz,popamiętasz mnie!-
Byłam totalnie rozstrzęsiona,w mojej głowie kłębiło się milion myśli. Weszliśmy do mieszkania,a ja spytałam:
-On nic już nam nie zrobi,prawda? -
-Nie,powinien trafić do więzienia. Tylko zastanawiam się co będzie ze mną...Arch może powiedzieć psom o tym wszystkim co kiedyś robiłem...Kurwa mać!- syknął Juss i zmierzwił włosy palcami.
Po półgodzinie zrobiłam obiad,postawiłam go na stole i usiadłam obok ukochanego.
-Nie denerwuj się! Pewnie ten kutas już im na mnie nagadał,ale obiecuję,że jeśli gliny po mnie przyjadą,to zrobię wszystko,by jak najszybciej być w domu!- odparł JuJu i pogłaskał mnie po plecach.
Po kilku minutach do naszego mieszkania wpadli dwaj policjancie i zakuli Biebsa w kajdanki. Szybko wyszli z nim z domu,a ja musiałam zostać sama.

JUSTIN'S POV
Minęło pół godziny.
Ci dwaj debile przesłuchiwali mnie i myśleli,że coś powiem. Nie miałem jednak takiego zamiaru.
-Mów! Wiemy co robiłeś z tymi kobietami! -krzyknął podkomisarz Maxwel i uderzył pięścią w biurko.
-Wiecie?! Wy tylko możecie tak przypuszczać,bo nie było was podczas tych niby morderstw... Nie zabiłem ich,nie miałbym do tego powodów. - z łobuzerskim uśmiechem na ustach skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej.
Maxwel zaczął chodzić po sali ,co chwilę mamrotał coś pod nosem.Po chwili podeszdł do niego komisarz Drenx  i szepnął mu coś do ucha.
"Idioci" - pomyślałem. " I tak nic na mnie nie znajdziecie." -cały czas byłem pewien swego.
-Dobra ,już dobra. Możesz wyjść Bieber,jak będą dowody to cię wezwiemy.Nie wyjeżdżaj poza miasto! - powiedział nagle podkomisarz i zdjął kajdanki z moich nadgarstków.
-Do widzenia. - odpowiedziałem i pewnym krokiem wyszedłem z sali przesłuchań.
Wsiadłem do auta i odjechałem spod komisariatu.
Po godzinie wszedłem do domu,Nicole spała w salonie. Delikatnie przeniosłem ją do sypialni i położyłem się obok niej. Myślałem chwilę nad dzisiejszym dniem i w końcu zasnąłem.
Obudziłem się rano i podparłem swoją głowę na ręce. Popatrzyłem na śpiącą Nick,wyglądała tak nieziemsko.  Nie mogłem się powstrzymać i wszczepiłem się w jej malinowe usta. Obudziła się i spojrzała na mnie z uśmiechem.
-Jak dobrze ,że już jesteś! Co ci powiedzieli? -spytała i lekko się przeciągnęła.
-Żebym nie wyjeżdżał z miasta. Na razie nie mają na mnie żadnych dowodów,dlatego mnie wypuścili. - rzekłem i zacząłęm całować Nickey po brzuchu.
-Kotku ,przestań! Co ty wyprawiasz głuptasie?! - zaśmiała się i próbowała odepchnąć mnie od siebie.
Nie odpowiedziałem na jej pytanie,dalej składałem pocałunki na jej brzuchu. Ohh,była taka kusząca,tak bardzo mnie do niej ciągnęło. Z jednej strony nie mogłem się doczekać momentu,kiedy będziemy uprawiać seks,ale z drugiej podobało mi się to,że  Nicole nie chce tak szybko mi się oddać. To znaczyło,że się szanowała.

NICOLE'S POV
Po śniadaniu pojechaliśmy na bilarda. Kupiliśmy w barze drinki i podeszliśmy do wolnego stołu.Na początu Justin objaśniał mi technikę gry oraz pokazywał prawidłową postawę.Po kilkunastu minutach grałam już bez większych trudności. Kiedy schyliłam się aby uderzyć w kulę bilardową,poczułam na swojej pupie czyjąś rękę. Odwróciłam się  i zobaczyłam umięśnionego faceta.
-Nie życzę sobie takiego czegoś! - krzyknęłam zdenerwowana i wyprostowałam się.
-Nazywam się Carter,możemy się bliżej poznać laseczko! Dobra z ciebie dupa ,maleńka... -odrzekł mięśniak i zbliżył się.
Gdy chciał mnie objąć,Justin odsunął mnie na bok i powiedział:
-Zostaw ją śmieciu albo spuszczę ci łomot!-
-Ty mi łomot? Cioto,ty mi nawet do pięt nie dorastasz! Nie zrobisz mi krzywdy skrzacie! -odparł złośliwie mężczyzna i popchnął Biebsa.
Faktycznie,Juss było dobre 10 cm niższy od Cartera,ale nie bał się go.
-Cioto? Tylko na tyle cię stać?! Nie masz prawa jej dotykać,jeśli ona tego nie chce! Spieprzaj stąd  i więcej jej nie ruszaj! - warknął zdenerwowany JuJu.
-Dobra dobra. Myślisz,że się ciebie boję?! - powiedział pewien swego mięśniak i uderzył mojego ukochanego w twarz.
Justin szybko mu oddał i popchnął go na stół.
-Przestańcie,to nie ma sensu!- krzyknąłam i zaczęłam odciągać chłopaka.
Udało mi się to i obydwoje wyszliśmy z klubu.Cały czas uspokajałam Juss'a,ale on powtarzał:
-Nie uspokoję się,bo ten śmieć miał czelność cię tykać!-
-Chodźmy do domu ,rozluźnisz się... -szepnęłam chłopakowi do ucha i otarłam chusteczką krew spływającą z wargi Biebsa.

***

No i jest rozdział szósty! :)) Co sądzicie? Opinie w komentarzach i tutaj >KLIK!< <3
Dziękuję za ponad 1500 wyświetleń! Możliwe ,że dzisiaj ukaże się następny rozdział!
I przy okazji zapraszam was do lektury bloga mojej koleżanki <3 Link jest tutaj >KLIK!<
Kocham was!!

~MSB <3

środa, 11 czerwca 2014

Rozdział Piąty

Chłopak popatrzył na ukochaną,zobaczył jej błagalny wzrok,aby nic nie mówił.
-Ja nic nie zrobiłem!Nie osądzaj mnie,proszę! -odrzekł cicho.
-Nie przyznajesz się cieniasie? A może ty coś powiesz? Przy mnie to ścierwo nie zrobi ci krzywdy!-syknęła Amy.
-Wiesz co siostra,wyjdź już! Nie będziesz wyzywała przy mnie Jussa! -warknęła głośno Nickey i popchnęła siostrę do wyjścia.
-Żegnaj! Tylko potem nie proś mnie o nic,nie pomogę ci! -krzyknęła Amanda i wyszła trzaskając drzwiami.

***
Minęło sześć dni ,siostry wciąż się do siebie nie odzywały.
Para zakochanych poszła na spacer do pobliskiego parku,był jesienny wieczór..Przechadzali się ścieżką oświetlaną przez latarnie. Po dwudziestu minutach spaceru usiedli na ławce i złapali się za ręce.
-Kocham cię i przepraszam za wszystko co ci zrobiłem! -rzekł Juss.
-Ja ciebie też,nie przepraszaj już. Wiem ,że byłeś pod presją gangsterów...- odparła Nicole i popatrzyła w oczy ukochanego. Siedzieli ta jeszcze kilka minut,a potem wrócili do domu.
Po zjedzeniu kolacji przygotowanej przez Nicki para postanowiła po raz pierwszy wykąpać się razem. Nick powoli się rozebrała,Justin po chwili zrobił to samo i obydwoje weszli pod prysznic.
-Nie bój się,nie zrobię ci krzywdy. -powiedział spokojnie JuJu.
Dziewczyna przytuliła się do umięśnionego ciała chłopaka i zamknęła oczy. Młodzieniec zaczął całować Nicke po szyi,potem składał pocałunki na jej dekolcie. Po chwili para rozluźniła się,Juss wziął Nicole na ręce i zaniósł ją do sypialni. Położył ją na łóżku,a kiedy chciał zacząć pieścić jej ciało,Nick zatrzymała go i spytała:
-Co ty chciałeś zrobić?-
-No ... uprawiać z tobą seks...A co innego? -odrzekł Bieber.
-Seks?! Ale czy ja pozwoliłam ci dzisiaj się rozdziewiczyć? Nie,na razie chciałam się z tobą tylko wykąpać. Poczekasz jeszcze trochę...-  powiedziała dziewczyna i spojrzała na ukochanego.

NICOLE'S POV
-No dobrze.- Justin podrapał się w tył głowy i odszedł ode mnie.
Rzucił mi z szafy koszulę nocną,a na siebie założył granatowe bokserki. Gdy obydwoje byliśmy przebrani,wtuliłam się w Biebsa i zasnęłam.
Obudziłam się około godziny 10:00. Zadzwoniłam do Becky,mojej najlepszej przyjaciółki. 
-Hej kochanie ,możemy się dziś spotkać? - spytałam do słuchawki.
-Jasne. Za pół godziny w kawiarence "Rica" . Do zobaczenia! -odparła pośpiesznie Beck i rozłączyła się.
Po 40 minutach siedziałyśmy już przy stoliku i popijałyśmy kawę.
-No to co się takiego stało? - zapytała Becky.
-No wiesz. Jestem z Justinem i wczoraj prawie przeżyłam z nim swój pierwszy raz...Ale obiecaj,że nikomu nie powiesz! -odrzekłam i upiłam łyka ciepłego napoju.
-Obiecuję! Ale wytłumacz mi dlaczego prawie? - odchrząknęła Beck i popatrzyła na mnie.
-Kąpaliśmy się razem,a po tym Juss chciał zacząć sama wiesz co... Ja jednak nie byłam gotowa i mu przerwałam.Ale teraz skończmy tą rozmowę,zapraszam cię do nas do domu ! -uśmiechnęłam się i obydwie wyszłyśmy z kawiarenki.
Po 10 minutach weszłyśmy do mieszkania i usiadłyśmy w salonie.

JUSTIN'S POV
Obudziłem się i usłyszałem rozmowę dwóch dziewczyn z głównego pokoju. Wszedłem do salonu,lecz po chwili żałowałem tej decyzji. 
-Kotku ,stój! Poznajcie się! Becky,to jest Justin,Justin,to jest Becky.- uśmiechnęła się Nicole.
-Ale my się już znamy...- wypaliła Beck i ze zdziwieniem na mnie popatrzyła.
-Jak to? -spytała zdezorientowana Nick.
-Chodziliśmy razem do klasy w gimnazjum... Zakochałem się w niej wtedy,wyznałem jej wszystko,a ona... Ona mnie wyśmiała i do końca szkoły razem z koleżankami cisnęła ze mnie tzw. "bekę". Przez nią później nie pokochałem nikogo... Aż do poznania ciebie,Nicke...- wytłumaczyłem i schyliłem głowę.
Nickey oblizała usta i rzekła:
-Nic o tym nie wiedziałam. Becky,myślałam że jesteś inna!-
-Ale to przecież stare czasy,zapomnijmy o tym... A zresztą jest już późno,muszę uciekać! Papa,do zobaczenia! -krzyknęła wyraźnie speszona Beck i szybko wybiegła z mieszkania.
Po kilkunastu minutach włączyliśmy telewizor i położyliśmy się na sofie.
Minęły trzy godziny,ktoś zapukał do drzwi.
JuJu poszedł otworzyć ,do mieszkania wpadła zdenerwowana Amanda i rzuciła się na chłopaka.
-Zmuszałeś ją do seksu?! Gadaj albo nie ręczę za siebie!! -warknęła .
-Nie zmuszałem jej do tego! Przysięgam,nie jestem taki!! -odpowiedziałem i lekko odepchnąłem dziewczynę.
Nagle do przedpokoju wbiegła Nicole i krzyknęła:
-Niby skąd masz takie informacje?!-
-Skąd?! Od twojej "zaufanej" przyjaciółeczki Becky! - syknęła Ama i zmrużyła oczy.
-Co?! Jak to?! -
-Normalnie. Zadzwoniła i wszystko mi wyśpiewała! - 
-Nie,nie wierzę ci! Jesteś pojebana! - warknęła Nick,przez co po chwili dostała od siostry w twarz.
-Nie będziesz mi tu pyskowała gówniaro! Żegnam! - rzekła Amanda i wyszła z domu.
Nicki rozpłakała się,usiadła na łóżku w sypialni.
-Jak mogę ci pomóc? -spytałem spokojnie i przytuliłem dziewczynę.
Po chwili zostałem jednak odepchnięty.
-Wyjdź stąd! Chcę zostać sama!!- krzyknęła przez łzy Nick,a ja poszedłem do salonu.

Minęło kilka dni,zostaliśmy zaproszeni na imprezę do koleżanki Nicole. 
Wyszykowaliśmy się ,a po godzinie weszliśmy do mieszkania Jeniffer(imię kol. Nicki). Niestety na imprezie znajdowała się również Becky,ale staraliśmy się omijać ją szerokim łukiem. Po jakimś czasie większość osób była już podpita,tylko kilka osób zachowało trzeźwość,w tym ja.
Gdy poszedłem do łazienki  ,nie wiadomo skąd pojawiła się Becky i wepchnęła mnie do sypialni koleżanki. Nikogo tam nie było,więc szybko rzuciła mnie na łóżko i usiadła na moim kroczu.
-Mam na ciebie ochotę Bieber! Wiem,że dasz mi to czego chcę,czyli dzikiego seksu!- powiedziała  kusząco i zaczęła się rozbierać. 
Nie dałem się uwieść ,szybko zrzuciłem z siebie Beck i krzyknąłem:
-Jeśli jeszcze raz zrobisz coś takiego ,to mocno tego pożałujesz pizdo...Zostaw mnie w spokoju ździro!-
Szybko wyszedłem z sypialni ,złapałem Nicole za rękę i wybiegłem z nią z mieszkania Jeniffer.
Po drodze opowiedziałem wszystko Nicki.
-Co za dziwka! Wszystko się wali,tylko czemu u mnie? - syknęła dziewczyna i przytuliła się do mnie. 
Po chwili okryłem ją kurtką. Podziękowała,a potem namiętnie się pocałowaliśmy. Po 15 minutach weszliśmy do naszego mieszkania.

***

I w końcu jest długo oczekiwany rozdział piąty! :)
Jak wrażenia?  Co sądzicie? Możecie pisać opinie w komentarzach lub tutaj >KLIK!
Za każdą opinię jestem wdzięczna!!

~MSB <3

czwartek, 29 maja 2014

Rozdział Czwarty

Na samym początku chciałam coś ogłosić! 
Dziękuję za wszystkie wasze opinie,za te pozytywne i za te mniej też :) Niektórzy z was pisali,że jest za szybki zwrot akcji,że z tą miłością poczekalibyście jeszcze jakiś czas. Ja niestety nie zmienię wszystkiego ,ponieważ to opowiadanie piszę już od jakiegoś czasu,ale w zeszycie .Dopiero teraz postanowiłam wszystko przelać na bloga. To tyle.Dziękuję za uwagę,a teraz zapraszam do przeczytania Czwartego rozdziału :))
***
Następnego dnia Nicki poszła do domu i zabrała kilka rzeczy Justina.
-Gdzie byłaś młoda?Martwiłam się! -zapytała zdenerwowana Amanda.
-W szpitalu... Juss miał wypadek,później ci wytłumaczę. Teraz muszę lecieć ,papa!- odparła Nicole,wrzuciła kilka ubrań chłopaka i wyszła z domu.

***

Kiedy Nicki chciałą wejść do sali ,w której leżał Justin,zobaczyła,że go reanimują. Miała zamiar dostać się do pomieszczenia,ale drzwi były zamknięte.
-Dajcie mi wejść ,proszę! -krzyczała Nickey przez łzy. 
Nikt jednak jej nie wpuścił,dopiero po 10 minutach z sali wyszedł zmęczony lekarz.
-Co z Justinem?Czemu go reanimowaliście?! -spytała przestraszona Nicke.
-Teraz już jest dobrze.Pan Justin przestał oddychać,musieliśmy mu zrobić reanimację. Ale proszę się nie martwić,takie coś nie powinno się więcej wydarzyć! Może pani teraz do niego iść. -odparł doktor i skierował się do pokoju lekarskiego.
Nicole weszła do sali i usiadła obok łóżka JuJu. Miał zamknięte oczy,Nicki złapała go za rękę i przyłożyła ją do swojego policzka.
-Kocham cię... -powiedziała cicho,z jej oczu spłynęło kilka łez.
-Ja ciebie też. Nie płacz ,już jest dobrze aniołku...- odrzekł słabym głosem Juss i pogłaskał ją po twarzy.
Po kilku dniach chłopak mógł już opuścić szpital,jego stan był dobry.
Dojechali do mieszkania Nicole,usiedli na sofie w salonie i przytulili się do siebie.Po dwóch godzinach Juss poszedł się obmyć,a Amanda skorzystała z okazji i zaczęła rozmawiać z siostrą.
-Nick ,ten Justin nie ma swojego miejsca?-
-Ma,mieszka w domu...-
-To czemu tutaj przesiaduje? Może od razu się tam przeprowadźcie ?Hmm?? -zapytała Ame.
-Nie ,nie przeprowadzę się tam,bo...Albo nieważne...- odparła smutno Nicki,po jej policzkach spłynęły łzy.
Przypomniała sobie wszystkie te złe wydarzenia.
-Coś się stało,że płaczesz? A może on ci coś zrobił? -spytała Amanda.
-Nie ,wszystko okej... -odpowiedziała cicho Nickey.
Te wszystkie wspomnienia wolała zostawić dla siebie. Nie chciała znów wałkować tego tematu,raz jej wystarczy.
-No dobrze,już spokojnie!Justin może tu jeszcze pomieszkać,ale nie za długo,ok? -rzekła Amanda i przytuliła siostrę.
-No okej. Dzięki siostra ,kocham cię! - powiedziała Nick i lekko się  uśmiechnęła.
Następnego dnia Amanda poszła na praktyki,a para w tym czasie zaczęła szukać mieszkania dla JuJu ,ewentualnie dla Nicole. Po krótkich poszukiwaniach coś znaleźli,uzgodnili warunki spotkania ze sprzedającym.
-Ale Juss,co z gangsterami? -spytała nagle Nicke.
-Udało mi się dogadać z Archem,że zapłacę im 600 tysięcy dolców. Mam nadzieję,że dadzą mi już spokój. -odparł Biebs.
Nastąpiła chwila ciszy,którą przerwała Nicki.
-A właśnie,bo nie pytałam. Gdzie mieszkają twoi rodzice?Jak się nazywają? -
Chłopak popatrzył w górę ,z jego oczu spłynęło kilka łez.
-Oni..oni są tam. Tam na górze,w niebie. Nazywali się Emily i Jack,zmarli kiedy miałem 10 lat. Jakiś facet ich potrącił,uciekł z miejsca wypadku.Gdyby wtedy udzielił im pomocy,może by przeżyli.Potem do szesnastki mieszkałem u dziadkó,a następnie uciekłem z domu,bo chciałem zacząć swoje własne życie. Mieszkałem na ulicy,często musiałem wytrzymywać bez żarcia kilka dni.Byłem zwykłym ulicznym śmieciem,nie było mi łatwo. Wtedy nie marzyłem o żadnej dziewczynie,a zwłaszcza o takiej jak ty.To wszystko. -powiedział smutno JuJu i pocałował Nicki w policzek.
-Jejku,nie wiedziałam... Moi rodzice żyją i mieszkają w Azji ,więc raczej nigdy nie zrozumiem jak bardzo cierpisz. Ale nie płacz,nie przejmuj się przeszłością,to nie ma żadnego sensu!- szepnęła Nicole i pogłaskała ukochanego po plecach.
Minęło kilka dni,parze udało się zdobyć mieszkanie. Szybko przeprowadzili się do niego i w końcu mogli się cieszyć tylko sobą.
Pierwszy wieczór w nowym domu para postanowiła spędzić przy kolacji ze świecami.
Kiedy siedzieli przy stole  Juss klęknął przed Nicole,wyjął z kieszeni pierścionek i powiedział:
-Chcesz zostać moją na zawsze? Proszę,zgódź się,jesteś jedyną kobietą ,która daje mi szczęście. Kocham cię!-
Dla dziewczyny był to szok,ale zachowała ona zdrowy rozsądek.
-Ja ciebie też kocham,ale znamy się zbyt krótko,bym się zgodziła. Na razie niech zostanie tak jak jest,mamy jeszcze dużo czasu na tak ważne decyzje. -odrzekła.
JuJu popatrzyła na ukochaną i usiadł na krześle.Przyjął odmowę normalnie,z czego Nick bardzo się cieszyła.
Po kolacji para chciała iść spać,jednak Justin cały czas szeptał Nicke czułe słówka do ucha. W pewnym momencie temat zszedł na seks. Zaczęli o tym rozmawiać. Nickey była jeszcze dziewicą,ale Biebs miał to za sobą (jak już wiemy).
Gdy Juss zasnął Nicole zastanawiała się nad tym o czym rozmawiali. Myślała czy chce zrobić to właśnie z nim.W końcu uznała,że da sobie trochę czasu. Jeśli Justin naprawdę ją kocha to poczeka i nie będzie nalegał.
Po południu,kiedy Amanda skończyła robić obiad(bo przyszła w odwiedziny do pary),zaniosła spaghetti na stół i nałożyła każdemu po trochu. 
-Powiem ci Justin,że Amanda ma dwie lewe ręce w sprawach gotowania. Może i jest piękna i mądra,ale gotowanie to jej pięta Achillesowa.-rzekła cicho Ame i zaśmiała się.
-Haha,bardzo śmieszne.-fuknęła Nick i zrobiła obrażoną minę.
Po chwili ciszy Justin zaczął zachwalać danie zrobione przez Amandę,ta jednak uznała to za podlizywanie się,a nie za miły gest. W ludziach najbardziej nienawidziła lizustwa,takie osoby wkurzały ją na maxa.
-Już się tak nie wysilaj,to nie ma sensu!- powiedziała Ama ,nie kryła swojej niechęci do chłopaka. Zbyt nagle pojawił się w ich życiu,czuła,że skrzywdził jej siostrę.
Justin nie odpowiedział,nie chciał kłótni. To jednak pogorszyło sprawę,bo Amandi wstała i krzyknęła w jego stronę:
-Nie zgrywaj takiego niewiniątka,czuję,że zrobiłeś Nick krzywdę! Przyznaj się i nie kręć!-
Chłopak popatrzył na ukochaną,zobaczył jej błagalny wzrok,aby nic nie mówił.
-Ja nic nie zrobiłem!Nie osądzaj mnie,proszę! -odrzekł cicho.
-Nie przyznajesz się cieniasie? A może ty coś powiesz? Przy mnie to ścierwo nie zrobi ci krzywdy!-syknęła Amy.
-Wiesz co siostra,wyjdź już! Nie będziesz wyzywała przy mnie Jussa! -warknęła głośno Nickey i popchnęła siostrę do wyjścia.
-Żegnaj! Tylko potem nie proś mnie o nic,nie pomogę ci! -krzyknęła Amanda i wyszła trzaskając drzwiami.

***

No i jak wrażenia po 4 rozdziale? Piszcie opinie w komentarzach,z góry dziękuję  ;)
Jestem również wdzięczna za wszystkie wyświetlenia ,jest ich już prawie 500 <3
                                                         #muchlove

~MSB <3