niedziela, 28 września 2014

Rozdział Czternasty

-Gdzie idziemy,że tak się wystroiłeś?- spytała gdy mnie zobaczyła.
-Nie planowałem nic,ale możemy coś wymyślić.-odchrząknąłem i zjadłem kęs kanapki. Nagle mój telefon zadzwonił,na ekranie pojawił się nieznany numer.

***

JUSTIN'S POV
Odebrałem.
-Tak słucham?-
-Cześć Justinku. Spotkaj się ze mną,bo inaczej coś się stanie tej hmm.. Nicole? W "Barze u Pertici" o 16:00. Dzisiaj. Bądź rozsądny,czekam na ciebie misiu.- odpowiedziała osoba z drugiej strony,rozpoznałem w niej głos Spencer.Rozłączyła się,a ja ze zdenerwowaniem popatrzyłem na zegarek. Była godzina 14:00.
-Kto to był?-spytała Nick.
-Spencer.-odparłem i podrapałem się po karku.

NICOLE'S POV
Gdy to usłyszałam, moje oczy się szerzej się otworzyły.
-Cco chciała?-spytałam niepewnie.
-Muszę się z nią spotkać o 16:00. Jeśli tego nie zrobię to ona cię skrzywdzi. Może na taką nie wygląda,ale czasem jest niebezpieczna.-rzekł JuJu i popatrzył w moje oczy.
Po półtorej godziny Justin pożegnał się ze mną i ciężko westchnął.
-Niedługo wrócę.- odrzekł i wsiadł do samochodu.

JUSTIN'S POV
Przycisnąłem pedał gazu,a potem odpaliłem papierosa. Już miałem plan co zrobię tej suce.
Po 20 minutach wszedłem do baru. Przy jednym ze stolików siedziała już Spenc.
-Witaj Bieber. Przyszedłeś...-powiedziała kiedy usiadłem naprzeciwko niej.
-Streszczaj się.-syknąłem i zmrużyłem oczy.
-No więc... Chcesz,żeby Nicole była bezpieczna? Prześpij się ze mną.- odparła z łobuzerskim uśmiechem.
-Okej.- w moim głosie było słychać obojętność.
-Serio?- spytała zdziwiona Spencer i spojrzała na mnie jakby nie była przygotowana na taką odpowiedź.
-Tak. Ale to ja wybieram miejsce.- miałem ochotę się roześmiać,ale się powstrzymałem.
Wsiedliśmy do mojego auta,skierowałem się w stronę odludzia. Zatrzymaliśmy się na pustym polu,kazałem jej się rozebrać do samej bielizny,stanąć i zamknąć oczy.
-Jesteś taka piękna. Już dawno miałem ochotę znów cię dotykać,zdejmować z ciebie tą bieliznę,pieprzyć się z tobą tak jak kiedyś. Tęskniłem skarbie.- szepnąłem do ucha Spencer i włożyłem swoją rękę między jej nogi. Jedną ręką zacząłem ją pieścić,a drugą powoli wyjąłem pistolet zza swojej koszuli.
-Nie przestawaj...-jęknęła,a ja uśmiechnąłem się i przyłożyłem jej pistolet do skroni.
-To co powiedziałem było kłamstwem. A teraz żegnaj mała dziwko.-zaśmiałem się i zastrzeliłem Spenc.
Kiedy upewniłem się,że jest nieżywa,rozpaliłem ognisko,dokładnie spaliłem jej ciało oraz rękawiczkę,w której trzymałem wcześniej broń.
Po tym wsiadłem do samochodu i odjechałem z tego miejsca.
Szybko wróciłem do mieszkania,od progu czekali już na mnie Nicki i Spike.
-No i jak? Co powiedziała? Co chciała? Co zrobiłeś?-spytała dziewczyna i złapała mnie za rękę.
-No co,zastrzeliłem i spaliłem sukę,więcej jej nie zobaczymy.-odpowiedziałem wesoło.
-Ale jak to ją zabiłeś?- Nicke wytrzeszczyła oczy.
-Normalnie. Gdybym czegoś do ciebie nie poczuł to też byś tak skończyła.-syknąłem i zaśmiałem się.
Popatrzyła na mnie z niedowierzaniem,z trudem przełknęła ślinę. Najwidoczniej przypomniała sobie wszystkie traumatyczne zdarzenia z początku naszej znajomości. Żeby rozładować sytuację objąłem ją w talii.
-Skarbie...-szepnąłem i ugryzłem ją w szyję.
Delikatnie odsunęłam moją głowę od siebie.
-Nie Justin,proszę...-powiedziała Nicki i popatrzyła w moje oczy.
-Przepraszam cię za wszystko!-odparłem i mocno wszczepiłem się w jej usta. Mój język chwilę "walczył" z językiem Nicole,po czym lekko ugryzłem jej dolną wargę. Nicke złapała mnie za tył głowy i odwzajemniła pocałunek.
-To co,wybaczasz mi?-zapytałem i zrobiłem minę "niewinnego szczeniaczka".
-No dobrze.-zachichotała dziewczyna.

NICOLE'S POV
Cały czas zastanawiałam się co będzie z moimi relacjami z rodziną. Może jednak wszystko będzie dobrze i się pogodzimy? A może jednak cały czas będziemy ze sobą skłóceni? W sumie to nie wiem kto bardziej zawinił. No trudno,trzeba żyć dniem dzisiejszym,może niedługo wszystko się poukłada.
-To co robimy kotku?- spytał Justin i owinął ręcę wokół mojej talii.
-Hmm,może kino? Ostatnio wyszedł dobry film,chciałabym go obejrzeć.-powiedziałam i pocałowałam mojego ukochanego w policzek.
Uśmiechnął się,poszedł założyć kurtkę i buty. W tym czasie ja schowałam do torebki telefon,klucze i kosmetyki. Szybko narzuciłam na siebie płaszcz i szpilki,a po chwili złapałam Jussa za rękę.
Wsiedliśmy do samochodu,a po 30 minutach weszliśmy do budynku. Kupiliśmy bilety,coś do picia i popcorn,a następnie skierowaliśmy się w kierunku sali. Zajęliśmy miejsca, po chwili zaczął się seans.
W czasie romantycznej sceny powoli wtuliłam się w ramiona JuJu,a on przycisnął mnie do siebie i pocałował mnie w czoło.
Po seansie udało mi się uprosić Biebsa,abyśmy poszli do moich rodziców.

JUSTIN'S POV
Niechętnie zgodziłem się na wizytę u rodziny Nicki,ale widziałem jak bardzo jej na tym zależy.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mieszkania Amandy,bo tam przebywali rodzice dziewczyn. Szybko dojechaliśmy na miejsce i stanęliśmy przed drzwiami domu Amy.
Nicole zapukała do drzwi,otworzyła mama.
-Hej...-powiedziała niepewnie Nicke,a jej matka zwierzyła ją swoim wzrokiem.
-Przyszłaś tu z tym chłopakiem,a on nie jest mile widziany w naszym towarzystwie...-syknęła Keira(mama) i skrzyżowała ręce na piersiach.
-Jeju mamo! Jeśli chcecie mojego szczęścia to powinniście zrozumieć,że kocham Justina!-rzekła Nick i wydęła usta.
-No dobrze,wejdźcie. Ale nie obiecuję,że twój ojciec będzie zadowolony z jego- wskazała na mnie- wizyty.-dokończyła opryskliwie.
Nicole złapała mnie za rękę i razem weszliśmy do środka. Gdy Jared mnie zobaczył,wstał i krzyknął:
-Co tu do cholery robi ten gówniarz?!-
-Tato,spokojnie! My... my przyszliśmy się pogodzić!-rzekła Nicki i ścisnęła mocniej moją rękę.
-Mam się pogodzić z tym śmieciem?! Za żadne skarby!-warknął tata i zmrużył oczy.
-Śmieciem?!  Ja tu grzecznie przychodzę i chcę dojść do porozumienia,a pan mnie tak nazywa?!-syknąłem przez zaciśnięte zęby.
Po chwili złapałem Nickey za rękę i szybko pobiegłem z nią do samochodu.
-Kurwa mać!-krzyknąłem i uderzyłem pięściami o kierownicę.-Nick,podaj mi szluga ze schowka!-warknąłem i spojrzałem przed siebie.
Kiedy dostałem papierosa i zapalniczkę,szybko go odpaliłem i przytrzymałem dym w ustach.
Nacisnąłem pedał gazu i wypuściłem prawie idealne kółko dymne. Rozluźniłem się i przyśpieszyłem,po 15 minutach byliśmy już w swoim mieszkaniu. Położyłem się na łóżku i przymknąłem oczy. Miałem już dość tego kurewskiego świata,najchętniej odsztrzeliłbym sobie w tym momencie łeb.
-Co tam?-odparła Nicki i położyła się na mnie.
-Jesteś mega seksowna skarbeńku...-przyłożyłem swoje usta do szyi ukochanej i zacząłem ją delikatnie ssać,przygryzać.
Złapałem Nicke za pośladki i lekko je ścisnąłem.
-Nie Justin,powstrzymaj się...-jęknęła dziewczyna i odepchnęła mnie od siebie.
Wywróciłem oczami i poszedłem do łazienki. Szybko się umyłem,założyłem niebieskie bokserki i szybko wszedłem do łóżka,w którym już leżała Nick.
Delikatnie przytuliła się do mojego torsu i zaczęła po nim jeździć palcem.
-Nie denerwuj się myszko...-szepnęła i pocałowała mnie w policzek.
-Przestań suko!-syknąłem i odwróciłem się od dziewczyny.
Nie odpowiedziała,usłyszałem cichy płacz.
Kurwa mać.
Znowu coś odjebałem,naucz się  nad sobą panować debilu,bo niedługo ona tego nie wytrzyma.
-Kochanie...-objąłem ją w talii i pogłaskałem po głowie.-Przepraszam,wiesz,że nie chciałem...-
-A skąd ja mam to niby wiedzieć?! Po raz któryś już nazywasz mnie suką lub czymś innym! Wiesz jak to boli,gdy słyszysz takie słowa z ust osoby,którą tak cholernie kochasz?! Proszę,panuj nad sobą.-krzyknęła Nicole,a ja spojrzałem w jej oczy.
Były pełne łez,widziałem w nich smutek i ból.
-Kuźwa,przepraszam cię za siebie! Nie płacz już,nienawidzę patrzeć na twoje łzy!-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
-Nie chcę od ciebie odchodzić,rozumiesz? Kocham cię całym swoim sercem,ale rani mnie to,co mówisz!-rzekła przez łzy i przytuliła się do mnie.
Przycisnąłem jej chude ciało do swojego i otarłem kciukiem łzy spływające po jej policzkach.
-Wynagrodzę ci to jakoś!- rzekłem i pogłaskałem ją po brzuchu.
-Nie chcę nic oprócz tego,żebyś mnie kochał.-odparła Nicki i mocno przycisnęła się do mojej klatki piersiowej.
Zamyśliłem się,a gdy po chwili spojrzałem na swoją ukochaną,ona już spała.

NICOLE'S POV
Rano obudził mnie Justin.
-Kotku,muszę gdzieś wyjść. Wrócę za jakiś czas.- uśmiechnął się,wyszedł z pokoju,po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.

***

No i jest kolejny rozdział! :) Jak wam się podoba? Co sądzicie?
CZYTASZ-KOMENTUJESZ!
Dla was komentarz to tylko chwila,a dla mnie uśmiech :)
O opinię proszę tutaj >KLIK!< lub ma moim twitterze @lamajustina69 :)
Kocham was <3

~MSB :*

wtorek, 16 września 2014

Rozdział Trzynasty


-Kładźmy się spać,jutro ciężki dzień!-odparłam i przykryłam się kołdrą.
-Ciężki? A to dlaczego?-zapytał Juss i objął mnie w talii.
-No wiesz... Podejrzewam,że jutro będzie wielka afera przez kłótnię z rodzicami... Byłeś dla nich niemiły nie pewno jesteś u nich skreślony...-zmartwiłam się i pogłaskałam go po dłoni.
-Oh,nie przejmuj się nimi. Kłócą się z niewłaściwą osobą. Dla mnie najważniejsze jest twoje szczęście.-pocałował mnie w policzek,życzył mi miłej nocy i zasnął.
Ja na szczęście też nie miałam problemów ze spaniem,bo szybko zapadłam w błogi sen.

***
NICOLE'S POV
Rano obudził nas dzwonek do drzwi. Założyłam na siebie jakąś koszulkę i poszłam zobaczyć kto to.
Na korytarzu stali Amanda razem z naszymi rodzicami. Po ich minach wywnioskowałam,że byli wściekli.
-Co was tak wcześnie tu przywiało?- syknęłam zaspana i podrapałam się po głowie.
-Nie pamiętasz wczorajszej sytuacji?- warknęła Ama.
-A no tak. Wejdźcie do salonu,zaraz do was przyjdę.- rzekłam,byłam na tyle nieprzytomna,że miałam kłótnię gdzieś.
-Justin,ubieraj się!- krzyknęłam do chłopaka.
-Mmm,a może ubrania nie będą nam teraz potrzebne?-odrzekł JuJu i przeciągnął się.
-Moi rodzice i Amanda tu są! Nie rób łacha i wstawaj,ale to już!- syknęłam i puściłam mu oko.
Po kilku minutach weszliśmy do salonu,gdzie siedzieli już moi rodzice i Amanda.
-Dzień dobry...-odparł Biebs,starał się być miły.
Nie usłyszeliśmy odpowiedzi,poczułam tylko ich mroźne spojrzenia na mnie i na Justinie.
-Czy chcesz za coś przeprosić gówniarzu?- warknął Jared(mój tata),przerywając tym samym niezręczną ciszę.
-Nie,nie mam za co... To raczej pan powinien przeprosić Nicole,a nie ja pana.- Juss łobuzersko się uśmiechnął.
-Nie pyskuj do mnie idioto!- krzyknął mój ojciec i zmrużył oczy.
-Nie pyskuję,tylko bronię swojej dziewczyny. Nikt nie będzie jej obrażał ani doprowadzał do płaczu.!-powiedział JuJu i objął mnie w talii.
Lekko wtuliłam się w jego ciało.
-Nicole,odejdź od tego człowieka!-syknął Jared.
-Nie będziesz mi mówił jak mam żyć! To moje życie!- odważyłam się.
-Ale...- tata chciał coś powiedzieć,ale Juss szybko mu przerwał.
-Ma pan coś jeszcze do powiedzenia? Pewnie nie,więc proszę grzecznie stąd wyjść! Nie chce pan chyba poznać złego Justina,prawda?-
-Jesteś niebezpieczny! A ty Nicole głupia,że nie chcesz od niego odejść!- krzyknął Jared,a po tym wyszedł razem z mamą i Amą z mieszkania.
-Co za cwel...-warknął pod nosem Biebs,a ja złapałam go za rękę i szepnęłam mu do ucha:
-Spokojnie.Kocham cię.-
Uśmiechnął się i oblizał wargę.

JUSTIN'S POV
Uśmiechnąłem się.
Kochałem ją cholernie.
Wyszedłem na balkon aby zapalić,gdy nagle zaczął prószyć śnieg.
Spojrzałem na kalendarz i pomyślałem: "No tak,już 1 grudnia. Zaraz święta."
Wyjąłem papierosa z paczki i go odpaliłem. Chwilę przytrzymałem dym w ustach,po czym go wypuściłem. Uff,jaka ulga. Tylko dzięki papierosom mogłem w tym momencie zapomnieć o problemach. Zagłębiłem się w swoich myślach,lecz po chwili z zamyślenia wytrąciła mnie Nicole.
-Nie zimno ci kotek? Ja wiem,że jesteś gorący,ale nie uchroni cię to przed chorobą.-zachichotała i położyła rękę na moim barku.
-Dopalę tylko papierosa i schowam się w domu. Dla ciebie wszystko o pani!- roześmiałem się i zaciągnąłem się kolejny raz.
W czasie kiedy Nicki się kąpała,ja przebrałem się i zrobiłem nam kanapki.
Po kilkunastu minutach wyszła z łazienki owinięta w ręcznik. Wyglądała tak cudownie,była idealna.
Kiedy rozczesywała włosy podszedłem do niej i objąłem ją w talii.
-Jesteś cudowna.-szepnąłem jej do ucha i pocałowałem ją delikatnie w szyję.
Następnie zacząłem jeździć po niej(tzn. szyi) językiem,co jakiś czas przygryzając ją łagodnie. Wziąłem Nickey na ręce,a ona objęła mnie w pasie nogami. Lekko przycisnąłem ją do ściany,a ona zmierzwiła moje włosy i delikatnie pociągnęła za ich końcówki. Chwilę po tym jedną ręką złapałem ją za pośladek,a drugą szybko rozwinąłem ręcznik i rzuciłem go w kąt. Położyłem Nick na łóżku i popatrzyłem na jej nagie ciało. Zagryzłem środek policzka i zdjąłem z siebie koszulkę. Oparłem się kolanami i rękoma na łóżku,popatrzyłem w oczy mojej ukochanej i gwałtownie wszczepiłem się w jej usta. Nasze języki zaczęły ze sobą zawzięcie walczyć,Nicki cicho jęknęła w moje usta,a ja położyłem rękę na jej biodrze. Nagle poczułem,że guzik i rozporek od moich spodni się otwierają,a po chwili zostały( etc. spodnie) ze mnie zdjęte. Błyskawicznie zdjąłem bokserki i położyłem się na Nicole.
Dziewczyna wbiła paznokcie w moje plecy,uznałem to za znak,więc szybko w nią wszedłem. Zacząłem rytmicznie poruszać biodrami,z każdym jęknięciem Nick bylem pewniejszy,że jest jej dobrze.
-Justin...-zagryzła górną wargę,a potem ugryzła mnie w szyję.
W końcu obydwoje doszliśmy,po czym upadliśmy na łóżko.
-Jesteś cudowna...-szepnąłem i pocałowałem ją w policzek.
Gdy Nicole odpoczywała poszedłem do łazienki,aby wziąć prysznic. Wszedłem do kabiny,odkręciłem wodę i poczułem jak po moim ciele spływa miliony maleńkich kropelek. Wziąłem płyn i wtarłem go w swoje ciało. Po chwili spłukałem go,wyszedłem z kabiny i wysuszyłem włosy,doprowadzając je do idealnego stanu. Owinąłem ręcznik na biodrach i skierowałem się do sypialni.
Podszedłem do szafki i wyciągnąłem z niej koszulę w kratę,dżinsy z niskim krokiem,bokserki w panterkę i granatowe adidasy. Szybko się ubrałem i poszedłem do salonu,gdzie czekała na mnie Nicki z kanapkami i herbatą.
-Gdzie idziemy,że tak się wystroiłeś?- spytała gdy mnie zobaczyła.
-Nie planowałem nic,ale możemy coś wymyślić.-odchrząknąłem i zjadłem kęs kanapki. Nagle mój telefon zadzwonił,na ekranie pojawił się nieznany numer.

***

Witajcie :) Jak podoba wam się rozdział? Jak myślicie,kto dzwoni do Justina?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Komentowanie naprawdę nie boli,a sprawia mi dużo uśmiechu ;)
Jeśli chcecie,możecie również wyrażać swoje opinie na moim asku >KLIK!< lub na moim twitterze @lamajustina69 <3
Kocham was :*

~MSB :)

wtorek, 2 września 2014

Rozdział Dwunasty

-Głupią sytuację?! Ty to nazywasz głupim?!- warknęłam i zatknęłam włosy za ucho.
-Jeju no,przepraszam. Jestem chujem,żałuję,że to zrobiłem.-rzekł stanowczo JuJu i podrapał się po karku.
-Chujem? To mało powiedziane.-zaśmiałam się cicho.-no dobrze,niech ci będzie.Wybaczam.Ale zaręczyny i tak są zerwane.-odparłam i przyłożyłam palec do jego torsu.
 Po półgodzinie mogłam już wyjść ze szpitala.W samochodzie ustaliliśmy,że w drodze powrotnej zatrzymamy się w jakiejś restauracji.


***


JUSTIN'S POV
Usiedliśmy przy jednym ze stolików,po kilku minutach podeszła do nas kelnerka.
-Co podać?-zapytała i wyjęła z kieszonki notes.
-Poproszę frytki,nugetsy i wodę.-rzekła Nicole.
-Ja to samo.-odpowiedziałem bez entuzjazmu,cały czas myślałem o tym czy powiedzieć Nicki kim dokładnie była dla mnie Spencer. Z zamyślenia wytrąciła mnie moja ukochana,która delikatnie  wszczepiła się w moje usta. Po chwili zagryzła moją górną wargę,a ja złapałem ją za tył głowy i włożyłem swój język w jej usta. Języki zaczęły ze sobą "walczyć",następnie zszedłem ustami na szyję Nickey. Lekko ją ugryzłem,a dziewczyna cicho jęknęła. Oderwałem od niej usta i powiedziałem:
-Możemy zakończyć to co robiliśmy w tej łazience...-łobuzersko się zaśmiałem.
Nicole zachichotała i przygryzła środek policzka.
Po kilku minutach dostaliśmy swoje zamówienie,moja ukochana szybko spałaszowała nugetsy. Nagle jedzenie stanęło mi w gardle,przez co zacząłem się dusić. To wszystko przez nią. Przez Spencer,która właśnie weszła do baru i mi pomachała. Dzięki szybkiej reakcji Nickey udało mi się powrócić do stanu normalnego i wytłumaczyć jej całe zajście.
-Co się stało Justin?-spytała nerwowo i przygryzła wargę.
-Ta suka... Spencer. Ta suka tu jest,to się stało!- syknąłem,poczułem jak zaczynam się gotować ze złości.
NICOLE'S POV
-Co się stało Justin?-spytałam nerwowo i odruchowo przygryzłam wargę. Zawsze rak robiłam gdy się denerwowałam.
-Ta suka... Spencer. Ta suka tu jest,to się stało!-syknął Juss,zoobaczyłam,że jego oczy pociemniały, a mięśnie się napięły.
Odwrociłam się za siebie i ona tam faktycznie była. Na jej twarzy malował się złośliwy uśmieszek,po chwili zaczęła iść w naszą stronę.
-Kuźwa,tylko nie ona...-fuknął JuJu pod nosem.
-Cześć Justinku,cześć Nicole. Jak się macie?-zapytała Spenc i spojrzała na mnie,a potem na Justina.
-Spieprzaj stąd dziwko!-warknął Biebs,nawet na nią nie spojrzał.
-Bo co?-z łobuzerskim uśmiechem na ustach oparła się rękoma o nasz stolik.
-Jeśli stąd zaraz nie znikniesz,pożałujesz,że się w ogóle urodziłaś,mała kurwo...-syknął przez zaciśnięte zęby JuJu,zobaczyłam,że był gotowy na atak w każdej chwili.
-Pójdę stą tylko dlatego,bo nie mam zamiaru patrzeć na twój ryj. Oo,jeszcze jedno pytanko:ile razy zdążyłeś ją wyruchać od naszego statniego spotkania? Pięć? Sześć?- z jej oczu ciskały pioruny nienawiści.
W Justinie się zagotowało,spojrzał na jej twarz i krzyknął:
-Może lepiej,żebym ja spytał ile kutasów miałaś dziś w mordzie? Hmm? Dziesięć? Piętnaście?-
Z przerażeniem spojrzałam na Spencer,a potem na Jussa. Kilka osób obecnych w barze odwróciło głowy aby zobaczyć co się właśnie dzieje.
Po chwili ciszy zobaczyłam w jej oczach złość i smutek.
-Nicole,idziemy stąd!-warknął JuJu i pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
Szybko wsiedliśmy do samochodu i skierowaliśmy się do mieszkania. Kiedy stanęliśmy na czerwonym świetle,Biebs wyjął z kieszeni kurtki papierosy i odpalił jednego z nich.
-Wytłumaczysz mi w końcu kim dokładnie jest Spencer?-spytałam i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Yhym,zaraz.-odchrząknął Biebs i wypuścił dym z ust.
Wiedziałm,że mnie nie słuchał,więc zadałam pytanie poraz kolejny,teraz bardziej stanowczym tonem.
-Halo? Ziemia do Biebera! Pytałam czy wytłumaczysz mi w końcu kim dokładnie jest Spencer?!-
-Dobrze,ale dopiero w domu.-rzekł i nacisnął pedał gazu.
Po 15 minutach byliśmy już w mieszkaniu. Położyłam się na łóżku i zawołałam Justina.
-Tak?- wyjrzał zza drzwi od sypialni.
-Obiecałeś mi opowiedzieć o Spenc! Wię czekam!- wydęłam usta i poklepałam miejsce na łózku obok mnie.
-No niech ci będzie...-przerwał na chwilę i położył się na wyznaczonym przeze mnie miejscu.-Jak już wiesz,Spenc jest moją byłą. Poznałem ją kiedy byłem na spotkaniu z moimi wspólnikami. Właśnie  rozmawailiśmy o kolejnym porwaniu,kiedy ona weszła do magazynu. Była "dziewczyną" Luke'a,popatrzyłem na nią i wydała mi się dobrą dupą. Po kilku dniach udało jej się mnie zaciągnąć do łóżka,świetnie mi się z nią pieprzyło. Przychodziłem do niej często,zazwyczaj po kolejnym interesie. Mogłem się odstresować uprawiając z nią seks,wtedy zapominałem o wszystkich problemach. Po pół roku postanowiłem zerwać z nią kontakt. 2 miesiące później poznałem ciebie i... i ty zmieniłaś moje życie. Gdybyś wiedziała jakim byłem kiedyś zimnym facetem... Serce z kamienia,zero uczuć. To tyle.-skończył i oblizał usta.
Po chwili ciszy  Justin złapał mnie za podbródek i podniósł moją głowę do góry. Lekko wszczepił się w moje usta i pociągnął moją dolną wargę. Po kilku minutach zszedł na moją szyję,zaczął ją całować i gryźć. Jęknęłam i przycisnęłam go do niej. Wziął mnie na ręce i oparł mnie o ścianę. Szybko złapał mnie za pupę i przycisnął swoje usta do mojego dekoltu. Złapałam go za tył głowy i przymknęłam oczy. Kilka minut później położył mnie na łóżku i szybko zdjął ze mnie bluzkę. Przyłożył swoją twarz do mojego brzucha i zaczął go spokojnie całować. Juss wystawił język i przejechał nim po całym moim brzuchu,a potem powoli rozpiął guziki od moich spodni. Zdją je ze mnie i rzucił w kąt,a ja złapałam za dół jego bluzki i ściągnęłam ją z jego umięśnionego ciała. Juju znowu składał  pocałunki na moim brzuchu,z moich ust wydobyło się ciche jęknięcie. Nagle drzwi od naszej sypialni zostały uchylone,lecz nie zauważyliśmy tego dopóki ktoś się nie odezwał. To byli moi rodzice,którzy najwidoczniej przyjechali mnie odwiedzić.
JUSTIN'S POVKurwa.
Czemu ktoś zawsze musi nam przerwać?
-Córeczko,co ty tu wyprawiasz?-rzekł tata Nicki.
Spojrzałem na dziewczynę i zobaczyłem,że się zarumieniła. Byłem schylony nad jej brzuchem,więc szybko się podniosłem,Nickey zrobiła to samo.
-Oo,mama,tata,co wy tu robicie?-spytała i zagryzła wargę.
-Przyjechaliśmy w odwiedziny. Drzwi były otwarte,więc weszliśmy,ale nie myśleliśmy,że masz gościa...-odpowiedziała matka i skrzyżowała ręce na piersi.
-Ale to...to nie jest mój gość... To mój chłopak...-odparła zdenerwowana Nick,a następnie wstała i założyła na siebie szlafrok.
-Chłopak powiadasz? A może to twój klient? Hmm?-syknął ojciec Nicke i popatrzył na naszą dwójkę.
Gdy ukochana otworzyła usta,aby coś powiedzieć,odsunąłem ją do tyłu i warknąłem:
-Czy pan uważa ją za zwykłą dziwkę? Podejrzewać o to własną córkę jest niedorzeczne! Jestem jej chłopakiem i właśnie nam państwo w czymś przerwali...- fuknąłem i napiąłem mięśnie.
-Justin!-szepnęła Nicki i złapała mnie za rękę,jednak odwróciłem się i syknąłem:
-Nikt nie będzie cię o bycie puszczalską kurwą,rozumiesz?!-
-Kochanie,chodź na chwilę. Musimy zamienić kilka słów!-powiedział tata Nickey,a ona wyszła z nimi do kuchni.
Przłożyłem ucho do drzwi i słuchałem.
-Nie podoba mi się ten chłopak!-krzyknął półgłosem ojciec.
-Ale on nie ma się tobie podobać,tylko mi!-odrzekła Nicka.
-Nie pyskuj gówniaro! Nie jest dla ciebie odpowiedni,masz z nim zerwać!-warknął.
Oh,gdybym tylko mógł to bym mu przywalił. Nie byłby już taki hop siup.
Po chwili z kuchni wybiegła zapłakana Nicole i wtuliła się w moje ramiona.
-Kocham cię,proszę zrób coś! Ja nie chcę od ciebie odchodzić!-poczułem łzy spływające po moim torsie.
Zagotowało się we mnie,nikt nie miał prawa doprowadzać mojej dziewczyny do płaczu.
-Powiem grzecznie: pańska córka ma 18 lat i ma prawo być z kim chce oraz gdzie chce. Nie będzie pan jej mówił co ma robić! Nie życzę sobie również,żeby ktokolwiek doprowadzał ją do płaczu! Albo wyjdzie pan z żoną samowolnie albo będę musiał użyć siły. Zrozumiano?- warknąłem przez zaciśnięte zęby i mocniej przycisnąłem Nick do siebie.
Ojciec był wyraźnie oburzony moimi słowami,więc błyskawicznie ulotnił się z naszego mieszkania.
-Nie płacz już kotku,wszystko jest dobrze!-szepnąłem i pocałowałem ją w czoło.
Po kilku minutach w końcu się uspokoiła i złapała mnie za ręce.
-Dziękuję,że ich stąd wyrzuciłeś,nienawidzę moich rodziców! Cały czas mnie ograniczają!-odpowiedziała i spojrzała mi w oczy.
-Może chcesz dokończyć to co robiliśmy wcześniej?-spytałem i łobuzersko się uśmiechnąłem.
-Bardzo chętnie!-odchrząknęła i położyła się na łóżku.
Szybko ściągnąłem z niej szlafrok i schyliłem się nad jej twarzą. Chwilę popatrzyłem w jej oczy,a potem ugryzłem ją w szyję. Zrobiłem jej malinkę,następnie rozpiąłem i zdjąłem z jej piersi stanik. Delikatnie zacząłem całować ją po piersiach,dziewczyna cicho jęczała. Po 5 minutach zdjąłem z niej stringi,a ona kazała mi się rozberać.
-Co tylko rozkażesz pani!-roześmiałem się i zsunąłem z siebie spodnie i bokserki.
Jeszcze kilka chwil ją rozgrzewałem,po czym delikatnie w nią wszedłem,a ona głośno jęknęła. Pchnąłem w nią jeszcze kilka razy i wstałem z łóżka, założyłem bokserki,poszedłem po kurtkę i wyciągnąłem z niej papierosy oraz zapalniczkę. Spokojnie wyszedłem na balkon,włożyłem sobie jednego z nich do ust i odpaliłem. Choć na dworze było zimno,ja tego nie czułem. Byłem mocno rozgrzany,więc bez problemu stałem na tarasie. Zaciągnąłem się po raz dugi,jednocześnie zagłębiając się kompletnie w myślach. Przed oczami przeleciały mi wszystkie miłe momenty spędzone z Nicole. Cholernie ją kochałem,tylko żałuję,że spieprzyłem nasze zaręczyny. Muszę bardziej nad sobą panować.
Na dworze było już ciemno,uświadomiłem sobie,że jest już po 22. Zacząłem się zastanawiać kto normalny przyjeżdża do swojej córki aby ją odwiedzić tak późno. Dokończyłem papierosa i wyrzuciłem go za barierkę tarasu.
NICOLE'S POV
Leżałam zmęczona na łóżku,gdy podszedł do mnie Justin i szepnął mi do ucha:
"Kocham cię i dziękuję,że jesteś!"
Przygryzłam środek policzka i zachichotałam. Gdy głośno westchnął poczułam od niego papierosy.
-Kładźmy się spać,jutro ciężki dzień!-odparłam i przykryłam się kołdrą.
-Ciężki? A to dlaczego?-zapytał Juss i objął mnie w talii.
-No wiesz... Podejrzewam,że jutro będzie wielka afera przez kłótnię z rodzicami... Byłeś dla nich niemiły nie pewno jesteś u nich skreślony...-zmartwiłam się i pogłaskałam go po dłoni.
-Oh,nie przejmuj się nimi. Kłócą się z niewłaściwą osobą. Dla mnie najważniejsze jest twoje szczęście.-pocałował mnie w policzek,życzył mi miłej nocy i zasnął.
Ja na szczęście też nie miałam problemów ze spaniem,bo szybko zapadłam w błogi sen.

***

Witajcie po długiej przerwie! W końcu doczekaliście się rozdziału dwunastego,ja sama się niecierpliwiłam! Jestem szczęśliwa,że w końcu do was wróciłam i mogę pisać :)
Co sądzicie o tym rozdziale? Jak wam się podobał? Proszę was o opinie w komentarzu,na asku: @swaggiebelieber69 lub na twitterze @lamajustina69
Kocham was! :>
PS: Za wszelkie błędy przepraszam,cały rozdział pisałam na telefonie :)

~MSB <3