Na samym początku chciałam coś ogłosić!
Dziękuję za wszystkie wasze opinie,za te pozytywne i za te mniej też :) Niektórzy z was pisali,że jest za szybki zwrot akcji,że z tą miłością poczekalibyście jeszcze jakiś czas. Ja niestety nie zmienię wszystkiego ,ponieważ to opowiadanie piszę już od jakiegoś czasu,ale w zeszycie .Dopiero teraz postanowiłam wszystko przelać na bloga. To tyle.Dziękuję za uwagę,a teraz zapraszam do przeczytania Czwartego rozdziału :))
***
Następnego dnia Nicki poszła do domu i zabrała kilka rzeczy Justina.
-Gdzie byłaś młoda?Martwiłam się! -zapytała zdenerwowana Amanda.
-W szpitalu... Juss miał wypadek,później ci wytłumaczę. Teraz muszę lecieć ,papa!- odparła Nicole,wrzuciła kilka ubrań chłopaka i wyszła z domu.
***
Kiedy Nicki chciałą wejść do sali ,w której leżał Justin,zobaczyła,że go reanimują. Miała zamiar dostać się do pomieszczenia,ale drzwi były zamknięte.
-Dajcie mi wejść ,proszę! -krzyczała Nickey przez łzy.
Nikt jednak jej nie wpuścił,dopiero po 10 minutach z sali wyszedł zmęczony lekarz.
-Co z Justinem?Czemu go reanimowaliście?! -spytała przestraszona Nicke.
-Teraz już jest dobrze.Pan Justin przestał oddychać,musieliśmy mu zrobić reanimację. Ale proszę się nie martwić,takie coś nie powinno się więcej wydarzyć! Może pani teraz do niego iść. -odparł doktor i skierował się do pokoju lekarskiego.
Nicole weszła do sali i usiadła obok łóżka JuJu. Miał zamknięte oczy,Nicki złapała go za rękę i przyłożyła ją do swojego policzka.
-Kocham cię... -powiedziała cicho,z jej oczu spłynęło kilka łez.
-Ja ciebie też. Nie płacz ,już jest dobrze aniołku...- odrzekł słabym głosem Juss i pogłaskał ją po twarzy.
Po kilku dniach chłopak mógł już opuścić szpital,jego stan był dobry.
Dojechali do mieszkania Nicole,usiedli na sofie w salonie i przytulili się do siebie.Po dwóch godzinach Juss poszedł się obmyć,a Amanda skorzystała z okazji i zaczęła rozmawiać z siostrą.
-Nick ,ten Justin nie ma swojego miejsca?-
-Ma,mieszka w domu...-
-To czemu tutaj przesiaduje? Może od razu się tam przeprowadźcie ?Hmm?? -zapytała Ame.
-Nie ,nie przeprowadzę się tam,bo...Albo nieważne...- odparła smutno Nicki,po jej policzkach spłynęły łzy.
Przypomniała sobie wszystkie te złe wydarzenia.
-Coś się stało,że płaczesz? A może on ci coś zrobił? -spytała Amanda.
-Nie ,wszystko okej... -odpowiedziała cicho Nickey.
Te wszystkie wspomnienia wolała zostawić dla siebie. Nie chciała znów wałkować tego tematu,raz jej wystarczy.
-No dobrze,już spokojnie!Justin może tu jeszcze pomieszkać,ale nie za długo,ok? -rzekła Amanda i przytuliła siostrę.
-No okej. Dzięki siostra ,kocham cię! - powiedziała Nick i lekko się uśmiechnęła.
Następnego dnia Amanda poszła na praktyki,a para w tym czasie zaczęła szukać mieszkania dla JuJu ,ewentualnie dla Nicole. Po krótkich poszukiwaniach coś znaleźli,uzgodnili warunki spotkania ze sprzedającym.
-Ale Juss,co z gangsterami? -spytała nagle Nicke.
-Udało mi się dogadać z Archem,że zapłacę im 600 tysięcy dolców. Mam nadzieję,że dadzą mi już spokój. -odparł Biebs.
Nastąpiła chwila ciszy,którą przerwała Nicki.
-A właśnie,bo nie pytałam. Gdzie mieszkają twoi rodzice?Jak się nazywają? -
Chłopak popatrzył w górę ,z jego oczu spłynęło kilka łez.
-Oni..oni są tam. Tam na górze,w niebie. Nazywali się Emily i Jack,zmarli kiedy miałem 10 lat. Jakiś facet ich potrącił,uciekł z miejsca wypadku.Gdyby wtedy udzielił im pomocy,może by przeżyli.Potem do szesnastki mieszkałem u dziadkó,a następnie uciekłem z domu,bo chciałem zacząć swoje własne życie. Mieszkałem na ulicy,często musiałem wytrzymywać bez żarcia kilka dni.Byłem zwykłym ulicznym śmieciem,nie było mi łatwo. Wtedy nie marzyłem o żadnej dziewczynie,a zwłaszcza o takiej jak ty.To wszystko. -powiedział smutno JuJu i pocałował Nicki w policzek.
-Jejku,nie wiedziałam... Moi rodzice żyją i mieszkają w Azji ,więc raczej nigdy nie zrozumiem jak bardzo cierpisz. Ale nie płacz,nie przejmuj się przeszłością,to nie ma żadnego sensu!- szepnęła Nicole i pogłaskała ukochanego po plecach.
Minęło kilka dni,parze udało się zdobyć mieszkanie. Szybko przeprowadzili się do niego i w końcu mogli się cieszyć tylko sobą.
Pierwszy wieczór w nowym domu para postanowiła spędzić przy kolacji ze świecami.
Kiedy siedzieli przy stole Juss klęknął przed Nicole,wyjął z kieszeni pierścionek i powiedział:
-Chcesz zostać moją na zawsze? Proszę,zgódź się,jesteś jedyną kobietą ,która daje mi szczęście. Kocham cię!-
Dla dziewczyny był to szok,ale zachowała ona zdrowy rozsądek.
-Ja ciebie też kocham,ale znamy się zbyt krótko,bym się zgodziła. Na razie niech zostanie tak jak jest,mamy jeszcze dużo czasu na tak ważne decyzje. -odrzekła.
JuJu popatrzyła na ukochaną i usiadł na krześle.Przyjął odmowę normalnie,z czego Nick bardzo się cieszyła.
Po kolacji para chciała iść spać,jednak Justin cały czas szeptał Nicke czułe słówka do ucha. W pewnym momencie temat zszedł na seks. Zaczęli o tym rozmawiać. Nickey była jeszcze dziewicą,ale Biebs miał to za sobą (jak już wiemy).
Gdy Juss zasnął Nicole zastanawiała się nad tym o czym rozmawiali. Myślała czy chce zrobić to właśnie z nim.W końcu uznała,że da sobie trochę czasu. Jeśli Justin naprawdę ją kocha to poczeka i nie będzie nalegał.
Po południu,kiedy Amanda skończyła robić obiad(bo przyszła w odwiedziny do pary),zaniosła spaghetti na stół i nałożyła każdemu po trochu.
-Powiem ci Justin,że Amanda ma dwie lewe ręce w sprawach gotowania. Może i jest piękna i mądra,ale gotowanie to jej pięta Achillesowa.-rzekła cicho Ame i zaśmiała się.
-Haha,bardzo śmieszne.-fuknęła Nick i zrobiła obrażoną minę.
Po chwili ciszy Justin zaczął zachwalać danie zrobione przez Amandę,ta jednak uznała to za podlizywanie się,a nie za miły gest. W ludziach najbardziej nienawidziła lizustwa,takie osoby wkurzały ją na maxa.
-Już się tak nie wysilaj,to nie ma sensu!- powiedziała Ama ,nie kryła swojej niechęci do chłopaka. Zbyt nagle pojawił się w ich życiu,czuła,że skrzywdził jej siostrę.
Justin nie odpowiedział,nie chciał kłótni. To jednak pogorszyło sprawę,bo Amandi wstała i krzyknęła w jego stronę:
-Nie zgrywaj takiego niewiniątka,czuję,że zrobiłeś Nick krzywdę! Przyznaj się i nie kręć!-
Chłopak popatrzył na ukochaną,zobaczył jej błagalny wzrok,aby nic nie mówił.
-Ja nic nie zrobiłem!Nie osądzaj mnie,proszę! -odrzekł cicho.
-Nie przyznajesz się cieniasie? A może ty coś powiesz? Przy mnie to ścierwo nie zrobi ci krzywdy!-syknęła Amy.
-Wiesz co siostra,wyjdź już! Nie będziesz wyzywała przy mnie Jussa! -warknęła głośno Nickey i popchnęła siostrę do wyjścia.
-Żegnaj! Tylko potem nie proś mnie o nic,nie pomogę ci! -krzyknęła Amanda i wyszła trzaskając drzwiami.
***
No i jak wrażenia po 4 rozdziale? Piszcie opinie w komentarzach,z góry dziękuję ;)
Jestem również wdzięczna za wszystkie wyświetlenia ,jest ich już prawie 500 <3
#muchlove
~MSB <3
czwartek, 29 maja 2014
Rozdział Trzeci
Na początku zapraszam tutaj ----> Trailer "GangstaBoy"
***
Po kilku dniach Justin razem z Nicole oglądali telewizję.
-Zapraszam cię dzisiaj do restauracji. Zgadzasz się? spytał nieśmiało Biebs.
-Dobrze. Idę się szykować,zaraz jedziemy. -odrzekła z uśmiechem Nickey z uśmiechem.
Kiedy obydwoje byli gotowi wsiedli w auto Jussa i pojechał do pobliskiej restauracji.
***
Weszli do restauracji i podeszli do jednego ze stolików. Justin odsunął dla Nicole krzesło,a następnie usiadł naprzeciwko niej.
-Witam,co państwu podać?- spytał kelner i wyjął mały notesik z kieszonki.
-Poproszę krewetki i lampkę czerwonego wina.- rzekł Biebs.
-Dla mnie to samo. -odparła Nicki i złapała chłopaka za rękę.
Popatrzyła w jego oczy i szepnęła :
-Kocham cię.- delikatnie pocałowała Justina,po czym on zachichotał.
-To co? Znamy się już na tyle dobrze,że możemy być razem?? -spytał.
-Tak panie Bieber,zgadzam się! -odpowiedziała wesoło i zagryzła swój policzek od środka.
Po zjedzeniu kolacji para powoli wyszła z restauracji.
Kiedy stali przy samochodzie, JuJu nieśmiało złapał Nicki za rękę i przyciągnął do siebie.
-Rumienisz się.-odrzekł i popatrzył na twarz ukochanej.
-Hmm...Może troszkę...- powiedziała Nicole i wtuliła się w ramiona Justina.
Po chwili wsiedli do auta i skierowali się w stronę domu Nickey.
W czasie gdy Nick ścieliła łóżko,Justin poszedł się wykąpać. Wszedł pod prysznic ,po jego ciele spłyneło miliony kropelek wody. Wtarł w swoje ciało żel do kąpieli,po czym spłukał go i wyszedł na z kabiny. Wytarł całe swoje ciało,następnie założył zielone bokserki i poszedł do sypialni.
Objął Nicole w talii i oparł swoją głowę o jej ramię.
-Co robimy jutro skarbie? Hmm??- spytał i pocałował dziewczynę w policzek.
Lekko się zarumieniła i zaczęła myśleć nad odpowiedzią.
-Ooo,no tak!Właśni sobie przypomniałam,że jutro w południe wraca moja siostra. Będziemy musieli ją przywitać,a potem coś wymyślimy. Teraz chodźmy spać,jestem śpiąca.- odparła i położyła się obok Justina.
Rano parę obudził dzwonek do drzwi. Nicki poszła otworzyć,przed drzwiami stała jej siostra.
-Ooo,hej Amanda! Nie mogłaś otworzyć drzwi kluczem? -spytała zaspana.
-Cześć.Zostawiłam klucz w domu.Zrób mi kawy,ja pójdę do salonu. - odrzekła Ame i skierowała się do głównego pokoju.
Dziewczyny nie widziały się ponad miesiąc,więc usiadły na sofie i zaczęły mówić. W czasie rozmowy do salonu wszedł zaspany Justin w samych bokserkach.
-Kochanie ,już wsta...- przerwał Juss i speszony popatrzył na siostry.
-A właśnie Amando,poznaj mojego nowego chłopaka Justina. Kochanie,poznaj Amandę. - odparła Nicole i roześmiała się.
Przywitali się,następnie JuJu poszedł się w coś ubrać.
Po dwóch godzinach para wyszła na spacer po parku. Uśmiechnięci od ucha do ucha chodzili wśród drzew.
Nagle od tyłu do zakochanych podbiegł facet w kapturze i dźgnął Justina nożem w plecy. Juss upadł na ziemię i zaczął jęczeć z bólu,a Nicole szybko zadzwoniła po karetkę.Po kilkunastu minutach JuJu był operowany.
Minęła godzina.
Z sali operacyjnej wyszedł lekarz i podszedł do przerażonej Nicki.
-Pani chłopak został mocno zraniony,nóż trafił bardzo blisko rdzenia kręgowego.Pan Bieber będzie musiał tu poleżeć około tydzień,niech pani teraz do niego idzie.Leży na sali obserwacji,prosto i w lewo.Do widzenia!- odparł lekarz i skierował się do swojego gabinetu.
Nicole szybko pobiegła we wskazane miejsce.Podeszła cicho do łóżka ,na którym leżał Juss i złapała go za rękę.
-Hej misiu! Budzimy się!- powiedziała Nickey.
-Cześć jednorożcu...Gdzie jestem? -spytał wybudzony chłopak.
-W szpitalu,ale już jest wszystko dobrze,za max.tydzień wychodzisz .- odrzekła Nick.
-Czuję się jakbym był naćpany i zamiast ciebie widzę dwa ,może trzy gadające drzewa.- powiedział Justin i przyciągnął Nicole do siebie.
Ich usta złączyły się,po pocałunku dziewczyna roześmiała się.
Następnego dnia Nicki poszła do domu i zabrała kilka rzeczy Justina.
-Gdzie byłaś młoda?Martwiłam się! -zapytała zdenerwowana Amanda.
-W szpitalu... Juss miał wypadek,później ci wytłumaczę. Teraz muszę lecieć ,papa!- odparła Nicole,wrzuciła kilka ubrań chłopaka i wyszła z domu.
***
I jak wrażenia po rozdziale 3? Opinie proszę wyrażać w komentarzach,to motywuje :)
Dzisiaj postaram się dodać nowe rozdziały ;*
~MSB <3
***
Po kilku dniach Justin razem z Nicole oglądali telewizję.
-Zapraszam cię dzisiaj do restauracji. Zgadzasz się? spytał nieśmiało Biebs.
-Dobrze. Idę się szykować,zaraz jedziemy. -odrzekła z uśmiechem Nickey z uśmiechem.
Kiedy obydwoje byli gotowi wsiedli w auto Jussa i pojechał do pobliskiej restauracji.
***
Weszli do restauracji i podeszli do jednego ze stolików. Justin odsunął dla Nicole krzesło,a następnie usiadł naprzeciwko niej.
-Witam,co państwu podać?- spytał kelner i wyjął mały notesik z kieszonki.
-Poproszę krewetki i lampkę czerwonego wina.- rzekł Biebs.
-Dla mnie to samo. -odparła Nicki i złapała chłopaka za rękę.
Popatrzyła w jego oczy i szepnęła :
-Kocham cię.- delikatnie pocałowała Justina,po czym on zachichotał.
-To co? Znamy się już na tyle dobrze,że możemy być razem?? -spytał.
-Tak panie Bieber,zgadzam się! -odpowiedziała wesoło i zagryzła swój policzek od środka.
Po zjedzeniu kolacji para powoli wyszła z restauracji.
Kiedy stali przy samochodzie, JuJu nieśmiało złapał Nicki za rękę i przyciągnął do siebie.
-Rumienisz się.-odrzekł i popatrzył na twarz ukochanej.
-Hmm...Może troszkę...- powiedziała Nicole i wtuliła się w ramiona Justina.
Po chwili wsiedli do auta i skierowali się w stronę domu Nickey.
W czasie gdy Nick ścieliła łóżko,Justin poszedł się wykąpać. Wszedł pod prysznic ,po jego ciele spłyneło miliony kropelek wody. Wtarł w swoje ciało żel do kąpieli,po czym spłukał go i wyszedł na z kabiny. Wytarł całe swoje ciało,następnie założył zielone bokserki i poszedł do sypialni.
Objął Nicole w talii i oparł swoją głowę o jej ramię.
-Co robimy jutro skarbie? Hmm??- spytał i pocałował dziewczynę w policzek.
Lekko się zarumieniła i zaczęła myśleć nad odpowiedzią.
-Ooo,no tak!Właśni sobie przypomniałam,że jutro w południe wraca moja siostra. Będziemy musieli ją przywitać,a potem coś wymyślimy. Teraz chodźmy spać,jestem śpiąca.- odparła i położyła się obok Justina.
Rano parę obudził dzwonek do drzwi. Nicki poszła otworzyć,przed drzwiami stała jej siostra.
-Ooo,hej Amanda! Nie mogłaś otworzyć drzwi kluczem? -spytała zaspana.
-Cześć.Zostawiłam klucz w domu.Zrób mi kawy,ja pójdę do salonu. - odrzekła Ame i skierowała się do głównego pokoju.
Dziewczyny nie widziały się ponad miesiąc,więc usiadły na sofie i zaczęły mówić. W czasie rozmowy do salonu wszedł zaspany Justin w samych bokserkach.
-Kochanie ,już wsta...- przerwał Juss i speszony popatrzył na siostry.
-A właśnie Amando,poznaj mojego nowego chłopaka Justina. Kochanie,poznaj Amandę. - odparła Nicole i roześmiała się.
Przywitali się,następnie JuJu poszedł się w coś ubrać.
Po dwóch godzinach para wyszła na spacer po parku. Uśmiechnięci od ucha do ucha chodzili wśród drzew.
Nagle od tyłu do zakochanych podbiegł facet w kapturze i dźgnął Justina nożem w plecy. Juss upadł na ziemię i zaczął jęczeć z bólu,a Nicole szybko zadzwoniła po karetkę.Po kilkunastu minutach JuJu był operowany.
Minęła godzina.
Z sali operacyjnej wyszedł lekarz i podszedł do przerażonej Nicki.
-Pani chłopak został mocno zraniony,nóż trafił bardzo blisko rdzenia kręgowego.Pan Bieber będzie musiał tu poleżeć około tydzień,niech pani teraz do niego idzie.Leży na sali obserwacji,prosto i w lewo.Do widzenia!- odparł lekarz i skierował się do swojego gabinetu.
Nicole szybko pobiegła we wskazane miejsce.Podeszła cicho do łóżka ,na którym leżał Juss i złapała go za rękę.
-Hej misiu! Budzimy się!- powiedziała Nickey.
-Cześć jednorożcu...Gdzie jestem? -spytał wybudzony chłopak.
-W szpitalu,ale już jest wszystko dobrze,za max.tydzień wychodzisz .- odrzekła Nick.
-Czuję się jakbym był naćpany i zamiast ciebie widzę dwa ,może trzy gadające drzewa.- powiedział Justin i przyciągnął Nicole do siebie.
Ich usta złączyły się,po pocałunku dziewczyna roześmiała się.
Następnego dnia Nicki poszła do domu i zabrała kilka rzeczy Justina.
-Gdzie byłaś młoda?Martwiłam się! -zapytała zdenerwowana Amanda.
-W szpitalu... Juss miał wypadek,później ci wytłumaczę. Teraz muszę lecieć ,papa!- odparła Nicole,wrzuciła kilka ubrań chłopaka i wyszła z domu.
***
I jak wrażenia po rozdziale 3? Opinie proszę wyrażać w komentarzach,to motywuje :)
Dzisiaj postaram się dodać nowe rozdziały ;*
~MSB <3
środa, 28 maja 2014
Rozdział Drugi
Dziewczyna z bólu zwinęła się w kłębek,a Justin odciągnął Gangstera i wyrzucił go z domu.
-Won śmieciu! Nigdy więcej tu nie przychodź,zrozumiano?!-krzyknął chłopak i podbiegł do Nick.
-Kuźwa,Nicki,nic ci nie jest?! -spytał przestraszony JuJu.
-Chyba nie...- odparła Nicole i zaczęła pluć krwią.
Justin szybko wziął ją na ręce,wsiadł z nią do auta i skierował się w stronę najbliższego szpitala.
***
Była 4 nad ranem,kiedy Justin z Nicole dojechali do szpitala.
Chłopak szybko wniósł osiemnastolatkę do budynku i zaczął krzyczeć:
-Ratujcie ją,pluje krwią! Proszę o pomoc!-
Dziewczyna ledwo słyszała co mówi Justin,z widzeniem było podobnie. Obraz przed oczami był rozmazany,nagle straciła przytomność.
Gdy się obudziła leżała w szpitalnym łóżku,a obok niej siedział Juss i trzymał ją za rękę.
-Justin?Co się ze mną dzieje? -spytała i zagryzła wargę.
-Nic,już jest wszystko dobrze... Niedługo cię stąd zabiorę...-odparł Justin,a Nick spojrzała w głębię karmelowych oczu młodzieńca.
-Czymś się martwisz?Czemu jesteś taki smutny?-zapytała troskliwie.
-Martwię się o ciebie,to przeze mnie tu leżysz. Dobrze,że nic ci się nie stało,nie darowałbym sobie tego!-
-Spokojnie.. Ale widzę,że jeszcze coś cię dręczy. Mów!- nalegała Nickey i skrzyżowała ręce na piersiach.
-No bo... ja cię kocham...-odparł cicho Justin i uśmiechnął się.
-Uśmiechaj się częściej,masz śliczny uśmiech.- rzekła Nicole .
Po chwili chłopak wszczepił się w usta dziewczyny,nie protestowała,ale odwzajemniła pocałunek. Zaśmiali się i złapali się za ręce.
Minęło kilka godzin.Justin z Nicki wyszli ze szpitala.Pojechali do domu Nicole,bo nie chciała ona wracać do miejsca,w którym wydarzyły się traumatyczne sytuacje.
-Cały czas jesteś zła? -spytał JuJu i przyśpieszył.
-Nie,już nie. Widzę,że tego żałujesz. -odrzekła Nick i pocałowała chłopaka w policzek.
-To co? Będziemy razem? -zapytał ożywiony Juss,ale ona pokiwała przecząco głową i odparła:
-Najpierw musimy się poznać.-
Po kilku dniach Justin razem z Nicole oglądali telewizję.
-Zapraszam cię dzisiaj do restauracji. Zgadzasz się? spytał nieśmiało Biebs.
-Dobrze. Idę się szykować,zaraz jedziemy. -odrzekła z uśmiechem Nickey.
Kiedy obydwoje byli gotowi wsiedli w auto Jussa i pojechali do pobliskiej restauracji.
***
Mam nadzieję,że się podoba :)
Liczę na opinie w komentarzach,kocham was :*
PS:postaram się dodać trzeci rozdział dzisiaj,ale nie obiecuję <3
~MSB <3
-Won śmieciu! Nigdy więcej tu nie przychodź,zrozumiano?!-krzyknął chłopak i podbiegł do Nick.
-Kuźwa,Nicki,nic ci nie jest?! -spytał przestraszony JuJu.
-Chyba nie...- odparła Nicole i zaczęła pluć krwią.
Justin szybko wziął ją na ręce,wsiadł z nią do auta i skierował się w stronę najbliższego szpitala.
***
Była 4 nad ranem,kiedy Justin z Nicole dojechali do szpitala.
Chłopak szybko wniósł osiemnastolatkę do budynku i zaczął krzyczeć:
-Ratujcie ją,pluje krwią! Proszę o pomoc!-
Dziewczyna ledwo słyszała co mówi Justin,z widzeniem było podobnie. Obraz przed oczami był rozmazany,nagle straciła przytomność.
Gdy się obudziła leżała w szpitalnym łóżku,a obok niej siedział Juss i trzymał ją za rękę.
-Justin?Co się ze mną dzieje? -spytała i zagryzła wargę.
-Nic,już jest wszystko dobrze... Niedługo cię stąd zabiorę...-odparł Justin,a Nick spojrzała w głębię karmelowych oczu młodzieńca.
-Czymś się martwisz?Czemu jesteś taki smutny?-zapytała troskliwie.
-Martwię się o ciebie,to przeze mnie tu leżysz. Dobrze,że nic ci się nie stało,nie darowałbym sobie tego!-
-Spokojnie.. Ale widzę,że jeszcze coś cię dręczy. Mów!- nalegała Nickey i skrzyżowała ręce na piersiach.
-No bo... ja cię kocham...-odparł cicho Justin i uśmiechnął się.
-Uśmiechaj się częściej,masz śliczny uśmiech.- rzekła Nicole .
Po chwili chłopak wszczepił się w usta dziewczyny,nie protestowała,ale odwzajemniła pocałunek. Zaśmiali się i złapali się za ręce.
Minęło kilka godzin.Justin z Nicki wyszli ze szpitala.Pojechali do domu Nicole,bo nie chciała ona wracać do miejsca,w którym wydarzyły się traumatyczne sytuacje.
-Cały czas jesteś zła? -spytał JuJu i przyśpieszył.
-Nie,już nie. Widzę,że tego żałujesz. -odrzekła Nick i pocałowała chłopaka w policzek.
-To co? Będziemy razem? -zapytał ożywiony Juss,ale ona pokiwała przecząco głową i odparła:
-Najpierw musimy się poznać.-
Po kilku dniach Justin razem z Nicole oglądali telewizję.
-Zapraszam cię dzisiaj do restauracji. Zgadzasz się? spytał nieśmiało Biebs.
-Dobrze. Idę się szykować,zaraz jedziemy. -odrzekła z uśmiechem Nickey.
Kiedy obydwoje byli gotowi wsiedli w auto Jussa i pojechali do pobliskiej restauracji.
***
Mam nadzieję,że się podoba :)
Liczę na opinie w komentarzach,kocham was :*
PS:postaram się dodać trzeci rozdział dzisiaj,ale nie obiecuję <3
~MSB <3
Rozdział Pierwszy
Było po północy kiedy Nicole wracała z domówki przyjaciółki.Trochę wypiła ,ale trzymała się na nogach. Osiemnastolatka mieszkała na obrzeżach Los Angeles razem ze starszą siostrą ,która w tym tygodniu była na wyjeździe służbowym.Nicki wracała przez środek miasta,a potem przez park.Spokojnie przeszła centrum,następnie musiała się przeprawić przez ciemny park.Idąc wśród drzew usłyszała za sobą czyjeś kroki.Nie zdążyła się odwrócić,bo nieznajomy szybko zawiązał jej opaskę na oczach i uderzył ją czymś w głowę. Dziewczyna straciła przytomność,a gdy już ją odzyskała nie miała zakrytych oczu. Była przywiązana do łóżka,leżała w małym pokoju z jednym zasłoniętym roletą oknem. Nagle do pomieszczenia wszedł około 20-letni mężczyzna bez koszulki.
-Kim jesteś?-spytała niepewnie.
-Hmm ,to teraz nieważne. W tym momencie chcę się zabawić,widzę,że ty też masz ochotę...-odrzekł nieznajomy,po czym podszedł do Nicole i zaczął ją rozbierać.
Dziewczyna zamknęła oczy,bardzo bała się tego co miało nastąpić. Kiedy już je otworzyła zobaczyła nagiego młodzieńca stojącego przed nią.
-Proszę,nie rób mi tego! -zaprotestowała błagalnym głosem Nickey i popatrzyła w jego orzechowe oczy.
Zobaczyła w nich zawahanie,ale też pożądanie.Po chwili chłopak przeprosił Nicole ,odwiązał ją od łóżka i wyszedł z pokoju.
Po zamknięciu drzwi na klucz Nicki postanowiła się przebrać,więc zajrzała do szafy znajdującej się obok drzwi.Jej wcześniejszy ubiór został rozerwany.Nick wyjęła niebieską bluzkę z małpą i założyła ją na siebie.
Nagle usłyszała głos porywacza zza drzwi:
-Jak będziesz gotowa to zejdź na dół. Nie bój się,nie zrobię ci krzywdy.-
Z jednej strony nie chciała do niego iść,nie wiedziała jakie zamiary ma ten chłopak,ale z drugiej nie miała zamiaru przesiedzieć całego dnia w pokoju. Odważyła się ,wyszła z pomieszczenia i zeszła po schodach do salonu. Nikogo tam nie zastała,ale usiadła na sofie i zaczęła ciekawie rozglądać się wokół. Nagle podszedł do niej nieznajomy i podał jej szklankę z wodą.
-Kim jesteś?-spytała pewniej,biorąc jednocześnie wodę z jego ręki.
-Nie ważne.-warknął chłopak i spojrzał na swoje buty.
-Jest ważne! Kim ty do cholery jesteś i czemu mnie porwałeś?!-krzyknęła Nicki i popatrzyła na młodzieńca.
-Jestem...Justin.Przepraszam,naprawdę szczerze cię przepraszam,ale ...ale to moja praca. Muszę porywać ,gwałcić i spalać wyznaczone dziewczyny...-odpowiedział zdenerwowany Justin i odstawił szklankę na stolik.
-Ja jestem Nicole... Ale jak to praca?! Nie możesz z tym zerwać? Zrób to ,tylko marnujesz sobie życie ! -rzekła zdziwiona Nickey.
-Chciałbym,ale nie mogę.To jest układ...Dopiero gdy zapłacę milion dolców będę wolny,a jak na razie mam 800 tysięcy.Nie pytaj skąd,nie ważne... -
Popatrzyła na niego ze współczuciem i złością jednocześnie. Po chwili ciszy Juss cicho powiedział:
-Miałem tylko cie porwać,przelecieć i spalić,ale powstrzymałem się kiedy zobaczyłem,że protestujesz... Inne dziewczyny tego nie robiły. I tak w ogóle to nie zrobiłem ci tego również,bo...bo spodobałaś mi się...-
Dziewczynę zamurowało. Spodziewała się wszystkiego oprócz słów "(...) spodobałaś mi się...",więc ze zdziwieniem popatrzyła na Jussa. Nawet nie zorientowała się,że w pewnym momencie przytuliła się do młodzieńca.
Nagle ktoś zapukał do drzwi,zza nich było słychać ciche mamrotanie. Justin kazał schować się Nicole w pokoju na górze,lecz ta nie posłuchała go i usiadła w górnej części schodów.
-Gdzie ta pizda?!Wiem,że tu jest,nie zabiłeś jej! -krzyknął ubrany na czarno mężczyzna.
-Nie zrobiłem jej krzywdy,chcę z tym wszystkim skończyć! Z tymi porwaniami i morderstwami,już dłużej nie mogę! -powiedział głośno Juss.
Gangster rzucił się na chłopaka i zaczął go szarpać.
-Zostaw go! - rzekła cicho Nicki i zeszła ze schodów.
-Ooo,tu jesteś dziwko.No no,bronisz go? -odparł mężczyzna,po czym przewrócił ją na ziemię i kopnął w brzuch.
Dziewczyna z bólu zwinęła się w kłębek,a Justin odciągnął Gangstera i wyrzucił go z domu.
-Won śmieciu! Nigdy więcej tu nie przychodź,zrozumiano?!-krzyknął chłopak i podbiegł do Nick.
-Kuźwa,Nicki,nic ci nie jest?! -spytał przestraszony JuJu.
-Chyba nie...- odparła Nicole i zaczęła pluć krwią.
Justin szybko wziął ją na ręce,wsiadł z nią do auta i skierował się w stronę najbliższego szpitala.
***
Możliwe,że już dzisiaj ukaże się Drugi rozdział :) Byłabym wdzięczna o komentarze z opiniami,bo to naprawdę mocno motywuje :*
~MSB <3
-Kim jesteś?-spytała niepewnie.
-Hmm ,to teraz nieważne. W tym momencie chcę się zabawić,widzę,że ty też masz ochotę...-odrzekł nieznajomy,po czym podszedł do Nicole i zaczął ją rozbierać.
Dziewczyna zamknęła oczy,bardzo bała się tego co miało nastąpić. Kiedy już je otworzyła zobaczyła nagiego młodzieńca stojącego przed nią.
-Proszę,nie rób mi tego! -zaprotestowała błagalnym głosem Nickey i popatrzyła w jego orzechowe oczy.
Zobaczyła w nich zawahanie,ale też pożądanie.Po chwili chłopak przeprosił Nicole ,odwiązał ją od łóżka i wyszedł z pokoju.
Po zamknięciu drzwi na klucz Nicki postanowiła się przebrać,więc zajrzała do szafy znajdującej się obok drzwi.Jej wcześniejszy ubiór został rozerwany.Nick wyjęła niebieską bluzkę z małpą i założyła ją na siebie.
Nagle usłyszała głos porywacza zza drzwi:
-Jak będziesz gotowa to zejdź na dół. Nie bój się,nie zrobię ci krzywdy.-
Z jednej strony nie chciała do niego iść,nie wiedziała jakie zamiary ma ten chłopak,ale z drugiej nie miała zamiaru przesiedzieć całego dnia w pokoju. Odważyła się ,wyszła z pomieszczenia i zeszła po schodach do salonu. Nikogo tam nie zastała,ale usiadła na sofie i zaczęła ciekawie rozglądać się wokół. Nagle podszedł do niej nieznajomy i podał jej szklankę z wodą.
-Kim jesteś?-spytała pewniej,biorąc jednocześnie wodę z jego ręki.
-Nie ważne.-warknął chłopak i spojrzał na swoje buty.
-Jest ważne! Kim ty do cholery jesteś i czemu mnie porwałeś?!-krzyknęła Nicki i popatrzyła na młodzieńca.
-Jestem...Justin.Przepraszam,naprawdę szczerze cię przepraszam,ale ...ale to moja praca. Muszę porywać ,gwałcić i spalać wyznaczone dziewczyny...-odpowiedział zdenerwowany Justin i odstawił szklankę na stolik.
-Ja jestem Nicole... Ale jak to praca?! Nie możesz z tym zerwać? Zrób to ,tylko marnujesz sobie życie ! -rzekła zdziwiona Nickey.
-Chciałbym,ale nie mogę.To jest układ...Dopiero gdy zapłacę milion dolców będę wolny,a jak na razie mam 800 tysięcy.Nie pytaj skąd,nie ważne... -
Popatrzyła na niego ze współczuciem i złością jednocześnie. Po chwili ciszy Juss cicho powiedział:
-Miałem tylko cie porwać,przelecieć i spalić,ale powstrzymałem się kiedy zobaczyłem,że protestujesz... Inne dziewczyny tego nie robiły. I tak w ogóle to nie zrobiłem ci tego również,bo...bo spodobałaś mi się...-
Dziewczynę zamurowało. Spodziewała się wszystkiego oprócz słów "(...) spodobałaś mi się...",więc ze zdziwieniem popatrzyła na Jussa. Nawet nie zorientowała się,że w pewnym momencie przytuliła się do młodzieńca.
Nagle ktoś zapukał do drzwi,zza nich było słychać ciche mamrotanie. Justin kazał schować się Nicole w pokoju na górze,lecz ta nie posłuchała go i usiadła w górnej części schodów.
-Gdzie ta pizda?!Wiem,że tu jest,nie zabiłeś jej! -krzyknął ubrany na czarno mężczyzna.
-Nie zrobiłem jej krzywdy,chcę z tym wszystkim skończyć! Z tymi porwaniami i morderstwami,już dłużej nie mogę! -powiedział głośno Juss.
Gangster rzucił się na chłopaka i zaczął go szarpać.
-Zostaw go! - rzekła cicho Nicki i zeszła ze schodów.
-Ooo,tu jesteś dziwko.No no,bronisz go? -odparł mężczyzna,po czym przewrócił ją na ziemię i kopnął w brzuch.
Dziewczyna z bólu zwinęła się w kłębek,a Justin odciągnął Gangstera i wyrzucił go z domu.
-Won śmieciu! Nigdy więcej tu nie przychodź,zrozumiano?!-krzyknął chłopak i podbiegł do Nick.
-Kuźwa,Nicki,nic ci nie jest?! -spytał przestraszony JuJu.
-Chyba nie...- odparła Nicole i zaczęła pluć krwią.
Justin szybko wziął ją na ręce,wsiadł z nią do auta i skierował się w stronę najbliższego szpitala.
***
Możliwe,że już dzisiaj ukaże się Drugi rozdział :) Byłabym wdzięczna o komentarze z opiniami,bo to naprawdę mocno motywuje :*
~MSB <3
wtorek, 27 maja 2014
Witajcie ! :)
Moje opowiadanie jest z gatunku kryminalno-miłosnego ;)
Oto najczęściej pojawiający się bohaterowie :
Nicole Perez 18 latka mieszkająca wraz z siostrą na obrzeżach Los Angeles. Jedno wydarzenie zmienia jej życie.Z natury słodka i spokojna licealistka zmienia się w pełną temperamentu kobietę.
Justin Bieber-20 latek pochodzący z Kanady,gangster,któremu nikt nie umiał udowodnić morderstw. Jest zimnym i bezuczuciowym chłopakiem do czasu ,gdy poznaje jedną ze swoich ofiar,a mianowicie Nicole.
Amanda Perez-25 letnia studentka prawa,mieszkająca z siostrą. Jest osobą wybuchową i upartą,co czasami doprowadza do konfliktów pomiędzy nią a Nicole.

Becky Cortines- 17 latka,optymistka. Przyjaciółka Nicole,nienawidzi pesymistów.Jedno spotkanie z Jussem zniszczy jej dotychczasową przyjaźń z Nicki...

Chaz Centuky- Ma 21 lat,jest najlepszym przyjacielem Jussa. Często zachowuje się tak jakby był tatą JuJu.
Spencer Meriveda- członkini gangu,była "dziewczyna" Jussa. Nienawidzi być niezauważana,zawsze dostaje to co chce. Uwielbia mścić się na innych.
Arch McJensen- szef gangu,z którego odszedł Justin. Pilnuje tego,żeby każdy jego wspólnik dokończył swoją robotę. Postanawia uprzykrzyć Jussowi życie.
Madison Tombacke- 18 latka,zawsze wesoła i patrząca na świat przez różowe okulary. Po wielu złych wydarzeniach w życiu Nicki zaczyna odnawiać z nią kontakty. Po czasie stają się najlepszymi przyjaciółkami.
Ryan Pierce- 20 latek,szkolny przyjaciel Justina. Zabawny,miły,przystojny,wiele kobiet chciałoby z nim być.Ten jednak cały czas pozostaje wolnym ptakiem,bo uwielbia imprezować i flirtować z dziewczynami.
Jaxon Bieber- 18 letni podrywacz,pojawia się nagle w życiu swojego brata. Zamieszkuje razem z Justinem i Nicole,przez co namiesza w życiu pary.
~MSB <3
Moje opowiadanie jest z gatunku kryminalno-miłosnego ;)
Oto najczęściej pojawiający się bohaterowie :
Justin Bieber-20 latek pochodzący z Kanady,gangster,któremu nikt nie umiał udowodnić morderstw. Jest zimnym i bezuczuciowym chłopakiem do czasu ,gdy poznaje jedną ze swoich ofiar,a mianowicie Nicole.
Amanda Perez-25 letnia studentka prawa,mieszkająca z siostrą. Jest osobą wybuchową i upartą,co czasami doprowadza do konfliktów pomiędzy nią a Nicole.

Becky Cortines- 17 latka,optymistka. Przyjaciółka Nicole,nienawidzi pesymistów.Jedno spotkanie z Jussem zniszczy jej dotychczasową przyjaźń z Nicki...

Chaz Centuky- Ma 21 lat,jest najlepszym przyjacielem Jussa. Często zachowuje się tak jakby był tatą JuJu.
Spencer Meriveda- członkini gangu,była "dziewczyna" Jussa. Nienawidzi być niezauważana,zawsze dostaje to co chce. Uwielbia mścić się na innych.
Arch McJensen- szef gangu,z którego odszedł Justin. Pilnuje tego,żeby każdy jego wspólnik dokończył swoją robotę. Postanawia uprzykrzyć Jussowi życie.
Madison Tombacke- 18 latka,zawsze wesoła i patrząca na świat przez różowe okulary. Po wielu złych wydarzeniach w życiu Nicki zaczyna odnawiać z nią kontakty. Po czasie stają się najlepszymi przyjaciółkami.
Ryan Pierce- 20 latek,szkolny przyjaciel Justina. Zabawny,miły,przystojny,wiele kobiet chciałoby z nim być.Ten jednak cały czas pozostaje wolnym ptakiem,bo uwielbia imprezować i flirtować z dziewczynami.
Jaxon Bieber- 18 letni podrywacz,pojawia się nagle w życiu swojego brata. Zamieszkuje razem z Justinem i Nicole,przez co namiesza w życiu pary.
~MSB <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)







