wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 19 część 2

NICOLE'S POV

Byłam załamana.
Tak bardzo go kochałam a on co zrobił? Zdradził mnie z jakąś przypadkową lafiryndą. Kutas.
- Jejku Nic, nie płacz już!- uśmiechnęła się Madison a po chwili weszłyśmy do jej mieszkania.
- Możesz spać w salonie na kanapie? - spytała kumpela. Skinęłam głową i usiadłam na fotel.
Niestety ,ale nie umiałam powstrzymać płaczu.
Skuliłam się i ryczałam. Mad już nawet nie próbowała mnie pocieszyć,bo wiedziała, że to nic nie da.
Włączyłam telefon i zaczęłam oglądać zdjęcia. Wszędzie był Justin, znalazłam też fotki kiedy się przytulamy i całujemy. Przez to rozpłakałam się chyba jak najbardziej mogłam. Miałam ochotę napisać do Jussa ,że go kocham ale wyszłabym na totalną idiotkę. W głębi duszy i tak darzyłam Juju uczuciem. Kochałam go ale również nienawidziłam, bo zrobił mi takie świństwo. Zastanawiałam się jak w ogóle tak postąpić.
- kotku , może chcesz soku?- zapytała cicho Maddy a ja tylko przytaknęłam. Po chwili wróciła i postawiła szklankę z napojem. Popatrzyłam na zegarek, była 13;25. A pomyśleć ,że jeszcze 3 godziny temu byłam nieświadoma.

JUSTIN'S POV

Zostałem sam.
Myślałem co teraz może robić Nicole. Pewnie wyzywała mnie w obecności Nicole. Chciałem iść do mieszkania Mad ,ale nie znałem adresu. Zadzwoniłem do Rayna i poprosiłem go ,żeby znalazł jej miejsce zamieszkania . Był w tym specem , już w gimnazjum pomógł mi w podobnych sprawach. Po 15 minutach dostałem Sms z adresem Maddy. Szybko wyszedłem z domu i pojechałem w wyznaczone miejsce.
Minęło pół godziny.
Wysiadłem przed wysokim blokiem i zadzwoniłem domofonem pod wskazany numer.
W słuchawce usłyszałem znajomy głos.
-Tak słucham?
- Poczta, czy może mnie Pani wpuścić?- zapytałem a o po chwili wbiegłem po schodach.
Zapukałem do drzwi. Gdy Mad zobaczyła ,że to ja nie chciała mnie wpuścić.
- Proszę- szepnąłem i popatrzyłem na nią błagalnie.
- Nie,złamałeś jej serce! - odrzekła. Już miała zamykać , kiedy popchnąłem ją i wtargnąłem do mieszkania.
- Nicole! - krzyknąłem i podbiegłem do ukochanej. Klęknąłem przed nią i złapałem za rękę.
- Justin? Co ty tu robisz?! - warknęła Nicki i wyrwała rękę z uścisku.
- Przyszedłem prosić cię o wybaczenie! - powiedziałem i spojrzałem jej w oczy. Były pełne łez, widziałem w nich ból,złość i żal.
-Ciekawe..-odchrząknęła i odwróciła głowę tak żeby mnie nie widzieć.
- Ale zrozum ,że nie chciałem cię zranić! - krzyknąłem.
- Hmm.. Nie chciałeś? - czemu nie myślałeś o tym pieprząc tą tanią dziwkę? - syknęła przez zaciśnięte zęby.
Miała rację.
-Skarbie...-podniosłem się i złapałem Nick za podbródek. Zacząłem zbliżać się do jej ust,lecz dziewczyna odepchnęła mnie i wrzasnęła:
-Wypierdalaj stąd ty mały chuju! Jesteś debilem! Nienawidzę cię!
Chciałem coś jeszcze powiedzieć ale Madison złapała mnie za barki i  poprowadziła do wyjścia.
-Nara kutasie- powiedziała i zamknęła mi drzwi przed nosem.Wybiegłem z bloku i wsiadłem do samochodu.
-Kurwa jego jebana mać! - krzyknąłem i uderzyłem pięścią w kierownicę. Szybko odjechałem z pod mieszkania Maddy i zadzwoniłem do Chazzy.

NICOLE'S POV

-Nara kutasie- - powiedziała Mad a potem usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.
- Ja pierdole! - krzyknęłam i położyłam się na sofie. Miałam już dość tego debilnego tłumaczenia się ze zdrady. Madison po chwili podała mi chusteczki a ja rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Misiek, nie rycz już! To nie ma sensu- powiedziała kumpela i pogłaskała mnie po plecach.
- Nie rycz.. nie rycz... Tobie to tak łatwo powiedzieć!- krzyknęłam i odwróciłam się. - Teraz zostaw mnie samą muszę się z tym przespać.
Mad poszła do swojego pokoju a ja po chwili zasnęłam. Obudził mnie dzwonek telefonu,była 18:04.
Popatrzyłam na ekran, dzwonił Justin. Odebrałam.

( J-ja, Ju-Justin)

J- Czego chcesz!?
Ju-Kotku, proszę przebacz mi!
J- A niby czemu miałabym to robić?! Bzykałeś się z jakąś suką! Zdradziłeś mnie!
Ju- Kurwa mać! Byłem pijany! Nie kontrolowałem swojego zachowania!
J- Nie kurwuj mi tu! I nie takim tonem!
Ju- Jejku przepraszam.. kochanie zrozum, bez ciebie nie mogę normalnie funkcjonować!
J- No nie wiem.. zastanowię się.. A teraz dobrego wieczoru, pa.

Rozłączyłam się. Nie chciałam już dłużej słuchać jego głupich wymówek.

JUSTIN'S POV

Po rozmowie wyszedłem na balkon. Odpaliłem papierosa i zaciągnąłem się. Teraz tylko fajki były odskocznia od problemów. Wypuściłem dym z ust i popatrzyłem w niebo. Zamyśliłem się, w głowie przetwarzały mi się najlepsze momenty związane z Nicki. Czyli wszystko od początku do końca naszego związku. Uwielbiałem ją, była moją muzą, była osobą dla której chciałem żyć. Przez jeden błąd straciłem cały swój świat, czyli Nicole. Miałem wyrzuty sumienia, nie ''upilnowałem'' się na tej imprezie. Poszedłem się przebrać zdjąłem z siebie ubrania i bieliznę. Wyjąłem z szafy bokserki w panterkę oraz czarne dresy i założyłem to na siebie. Rozejrzałem się po pokoju , na komodzie stało moje zdjęcie z Nicki. Odwróciłem głowę , nie chciałem myśleć o Nicki , rozpłakałbym się. A przecież faceci nie płaczą, co nie? Poszedłem do kuchni zrobić sobie kanapki i herbatę. Usiadłem na krześle i zadzwoniłem do Chazzy.
(J- ja, Ch-Chaz)

J- siema stary!
Ch- Siema , co ty taki smętny jesteś?
J- A jak myślisz?! Nieckey mnie nienawidzi ,zaraz odstrzelę sobie łep.
Ch- Posrało się chłopię?! Nie myśl tak nawet!
J- Ale ona mnie nienawidzi. ,
Ch- Żartujesz?! Nicole cie kocha! Tylko na razie jest w szoku po tym co zrobiłeś!  Ona długo bez ciebie nie wytrzyma. Zresztą ty też bez niej długo nie pociągniesz..
J- Dobrze tato, postaram się ogarnąć.
Ch- Siema synu.

Rozłączyłem się i zacząłem jeść kanapki. Myślałem nad tym co powiedział Chaz. Miał racje, jak zawsze. Dlatego własnie nazywałem go tatą. Po godzinie poszedłem spać z nadzieją ,że jutro wszystko będzie dobrze.

_______________________________________

I jak? Myślicie ,że Nicole wybaczy Justinowi czy nie? 

sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 19. część 1

NICOLE'S POV

Usiadłam obok Mad i spytałam:
- Słyszałaś to?
- To z tą zabawą? Tak,słyszałam.To Justin? - odpowiedziała i pogłaskała mnie po ramieniu.
- Tak to on. Przepraszam cię za niego.. Upił się..- westchnęłam.
-Spokojnie, nic nie szkodzi. Jutro wytrzeźwieje, wesz jacy są faceci. A teraz ogarnij się i wypij soczek- Madison zawsze potrafiła mnie pocieszyć. Gadałyśmy do północy, a potem powoli położyłam się obok Justina,który gwałtownie objął mnie w tali.
Nic nie mówiąc zaczął całować mój dekolt, następnie sięgnął rękoma do moich dresów. Zatrzymałam go jednak.
- Kotku, nie teraz. Moja przyjaciółka jest w pokoju obok- szepnęłam i pocałowałam go w policzek.
Usłyszałam ciche mamrotanie ale znowu to  zignorowałam.

Rano obudziła mnie Madison.
-Kotek gdzie masz kawę? - spytała.
Popatrzyłam najpierw na zegarek , potem na dziewczynę i rzekłam:
- W szafce nad zlewozmywakiem. Dobrze ci się spało?
- Tak dobrze, zrobię ci kawę trochę się rozbudzisz. - uśmiechnęła się i wyszła z sypialni.
Była już 10:21.
Spojrzałam na Jussa i przytuliłam się do niego. Delikatnie pocałowałam go w szyje a on odwrócił się do mnie i pocałował mnie.
- Hej miśku! Już wytrzeźwiałeś?- zapytałam z troską.
- Chyba tak, ale łeb mnie strasznie napierdala i nic nie pamiętam- odparł zaspany chłopak.
- To może zadzwoń do Chaza? On był trzeźwy i powinien pamiętać co robiłeś- pocałowałam ukochanego w policzek i wyszłam z pod kołdry.

JUSTIN'S POV

No tak , Nic miała rację. Szybko skontaktowałem się z Chazem a potem siedzieliśmy już w salonie.
Dziewczyny były w kuchni ale zamknęły drzwi od głównego pokoju.

- Chaz, Nicki mówiła ,że byłeś trzeźwy. No więc może byłbyś w stanie powiedzieć mi co wczoraj robiłem? - zapytałem i podrapałem się w tył głowy.

- Hmmm? Ty? Nachlałeś się a potem wyruchałeś jakąś przypadkową laskę, a po tym wyszliśmy z klubu. Nie chciałem ,żebyś zrobił więcej głupstw! - syknął Chazzy.

Wytrzeszczyłem oczy i zagryzłem środek policzka. Co kurwa? Że ja ruchałem inną? Nie mogłem uwierzyć ,że zdradziłem Nicki.

NICKOLE'S POV

Chłopcy zamknęli się w pokoju a ja gadałam w kuchni z Madison. Po chwili poszłam do salonu ,żeby zabrać stamtąd mój telefon. Zanim zdążyłam otworzyć drzwi usłyszałam jak Chaz mówi:
'' (..) nachlałeś się , potem wyruchałeś jakąś przypadkowa laskę (..) ''

Kiedy dowiedziałam się ,że Justin mnie zdradził z moich oczu poleciało kilka łez.
Błyskawicznie otworzyłam drzwi od salonu i krzyknęłam;
- Jak mogłeś mi to zrobić? Przespać się z jakąś suką, będąc w tym samym czasie w związku?
Nie wystarczałam ci kutasie?! - spojrzał na mnie z przerażeniem.
- Skarbie to nie tak! Nie byłem świadomy tego co robię! Upiłem się i ... - w tym momencie mu przerwałam.
- Nie tłumacz się więcej! Ty sobie tu zostań ,ja wychodzę! - ze łzami w oczach pobiegłam do Maddy.
- Kochanie byłabyś w stanie przetrzymać mnie u siebie na kilka dni? - spytałam
- Oczywiście! Ale powiedz co się stało! - odparła Mad i przytuliła się do mnie.
- Dziękuję! Opowiem ci w drodze, teraz szybko spakuje kilka rzeczy.- wyszłam z kuchni.

W sypialni stał Justin.

- Kochanie proszę, uwierz mi!- krzyczał błagalnie i klęknął przede mną.  Nawet nie spojrzałam na jego twarz,tylko wyjęłam plecak z szafki i wrzuciłam do niego kilka ubrań.
- Proszę! - błagał, wstał i złapał moją rękę. Szybko wyrwałam ją z uścisku i krzyknęłam.
- Zdradziłeś mnie a ja mam ci teraz wybaczyć? - z moich oczu popłynęły łzy,po chwili spoliczkowałam Justina i wybiegłam z pokoju.
Nałożyłam plecak na plecy , ubrałam się i razem z Madison wyszłam z mieszkania.
Nie chciałam już nigdy więcej widzieć tego człowieka!

JUSTIN'S POV

Nicole wyszła z domu trzaskając drzwiami.

- Ja pierdole!- wrzasnąłem na całe mieszkanie. Usiadłem na fotelu i zatopiłem głowę w dłoniach.

- Stary, spokojnie! - rzekł Chaz i poklepał mnie po ramieniu.

- Kurwa mać nie uspokajaj mnie! Zdradziłem ją! Jak ja mam się do jasnej cholery uspokoić!?? - syknąłem i podszedłem do okna.

Widziałem Nic opartą o ramie Madison, wiedziałem ,że w tym momencie Nic mnie wyzywa. Nie dziwie się jej , w końcu ruchałem się z inną laską.

- Chaz pójdziesz do domu? Chce zostać sam. - westchnąłem po chwili zastanowienia.

- Spoko tylko nie rób nic głupiego, na razie! - rzekł Chazzy, pożegnał się ze mną i wyszedł z mieszkania.

Miałem ochotę strzelić sobie w łep, popełniłem wielki błąd pieprząc się z tą laską.



sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 18

Justin's POV

Obudziłem się około 7 rano. Łeb solidnie ładnie mówiąc bolał, byłem mega niewyspany.Starałem się ponownie zasnąć , lecz miałem z tym duży problem, więc zaprzestałem prób.
Położyłem ręce pod głowę i popatrzyłem w sufit.Kiedy jesteś śpiący nawet tak głupia rzecz jak sufit może być ciekawa. Po kilkunastu minutach zacząłem się nudzić,więc pogłaskałem Nicole po głowie, a potem po talii. Następnie delikatnie ugryzłem ją w szyję,przez co Nicole obudziła się i dała mi mocnego pstryczka w nos.
- Hej misiek! Co ty mi tu odpieprzasz?- spytała przebudzona.
- Nic kociaku.. Jakieś plany na dzisiaj?- odrzekłem z łobuzerskim uśmiechem na ustach.
- O 17:00 spotykam się ze znajomą z gimnazjum, więc proszę abyś zniknął na kilka godzin. Tylko żadnych wybryków!- uśmiechnęła się i podeszła do szafy z ubraniami.
Szybko zdjęła z siebie t-shirt, została w samych bokserkach. Ahh... mogłaby nie stać do mnie plecami.
- Tygrysku.. Może się odwrócisz?- zapytałem wesoło ale Nicole odwróciła tylko głowę w moją stronę i przeszyła mnie wzrokiem.
Po śniadaniu umówiłem się z Chazem, o 15 mieliśmy się spotkać pod klubem ,, Pepper Mint ''.
Miałem dużo czasu na ogarnięcie się była dopiero 11. Poszedłem jeszcze spać, byłem strasznie niewyspany więc szybko zasnąłem. Obudziłem się o 14, Nicki siedziała w salonie i czytała jedną z części Harrego Pottera. Podszedłem do niej i pogłaskałem ją po udzie. Zagryzła dolną wargę i popatrzyła na mnie wesoło. Po kilku minutach poszedłem się przebrać. Założyłem jeansy z opuszczonym krokiem, biały t-shirt, czarne supry oraz złoty łańcuch na szyję. Postawiłem włosy na żel, nałożyłem na siebie skórzaną kurtkę i wyszedłem z mieszkania. Było 5 minut po 15 kiedy podjechałem pod klub. Tam czekał już na mnie Chaz, odstawiłem auto na parking i podszedłem do przyjaciela. Weszliśmy do klubu ,a ja od razu zamówiłem wódkę. Wypiłem ją szybko i zacząłem gadać z Chazem.
- Masz dzisiaj jakieś konkretne zaplanowane rzeczy do zrobienia?- spytałem i uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Hmmm...Mozę poznam jakąś laskę.. A ty? - odrzekł Chaz i wypił kieliszek wódki.
-Ja? Laskę już mam.. Może by się tak upić za wszystkie czasy? - roześmiałem się.
Potem poszliśmy na parkiet.

Nicole's POV

Minęły dwie godziny. Do moich drzwi zapukała Madison.
- Hej Nicole! Jak ty się zmieniłaś!- krzyknęła Mad i mocno się do mnie przytuliła.
- Ojejku ty też miśku! Wejdź do środka  i ogrzej się! Na dworze jest bardzo zimno! - uśmiechnęłam się i zaprowadziłam kumpelę do środka. Szybko zrobiłam nam gorącej czekolady i obydwie usiadłyśmy w salonie.
- No to opowiadaj co u ciebie? - rzekła Madison i upiła łyka napoju.
- U mnie dobrze, mam chłopaka,mieszkanie i psa. A u ciebie? - odparłam.
- Może być. Jak już mówiłam babcia umarła, mam pracę, mieszkanie, flirtuję z kolegą z pracy. A co u Becky? Amandy? Twoich rodziców?
- Hm.. z Becky się już nie przyjaźnie,a z Amandą i rodzicami jestem pokłócona. Zaraz ci wszystko opowiem!-

Justin's POV

Impreza trwała w najlepsze, około godziny 19 byłem już mocno ''wstawiony''. Zapomniałem się totalnie, bo podczas tańca złapałem jakąś przypadkową laskę za rękę i popchnąłem ją w stronę toalet.
Nie stawiała się, wręcz przeciwnie, to ona zaczęła się rozbierać pierwsza. Weszliśmy do jednej z kabin toaletowych, dziewczyna szybko zerwała z siebie ubrania. Nie znałem nawet jej imienia , no więc 'bezimienna' została w samej bieliźnie, a po chwili była już naga. Zacząłem bawić się jej piersiami, po jej minie wnioskowałem ,że jest tym zachwycona. Po chwili zdjąłem z siebie koszule, jeansy i bokserki. Gwałtownie włożyłem w nią swojego penisa, moje biodra rytmicznie się poruszały. Dziewczyna głośno jęczała , więc zakryłem jej usta swoją ręką. W końcu udało mi się dojść. ''Bezimienna'' pocałowała mnie namiętnie w usta, ubrała się i wybiegła uśmiechnięta z toalet. Ja również nie miałem zamiaru zostać w tych kiblach na zawsze, dlatego powoli założyłem na siebie ubrania i poszedłem do barmana.
- Poproszę dwa kieliszki wódki!- rzekłem. Nagle obok mnie pojawił się Chaz i poklepał mnie po ramieniu.
- No i co tam? Co robisz oprócz picia?- zapytał wesoło.
-Ja? Przed chwilą przeruchałem fajną dupę, a ty?- orzekłem chwiejnym głosem.
- Co?! Że ty się teraz ruchałeś?! Chłopie, przecież ty masz dziewczynę!- Chaz był trzeźwy, wypił tylko 1 kieliszek wódki.
- Nie martw się tato -zaakcentowałem ostatnie słowo.
- Wracamy do domu, zanim zrobisz jeszcze więcej głupstw!- krzyknął Chaz i wypchał mnie z klubu.
Wsiadłem do auta na miejsce pasażera a mój kumpel usiadł za kierownicą. Bez problemów dojechaliśmy do mieszkania.

Nicole's POV

No tak, mogłam się tego spodziewać. Justin się uchlał,a Madison miała zostać u mnie na noc.
- Weź go połóż i zostaw. Upił się , na szczęście ja zachowałem zdrowy rozsądek.- powiedział Chaz , oparł Jussa o ścianę  i poszedł do domu. Kiedy kładłam delikatnie ukochanego na łóżku on pociągnął mnie za rękę i krzyknął:
- Hej maleńka, masz może ochotę na mała zabawę!?-
- Nie Justin, ty lepiej idź już spać. Ogarnij się trochę.- chrząknęłam i wyszłam z pokoju.
Słyszałam jak Justin cicho mamrocze, lecz zignorowałam go, a później poszłam do Madison.


_________




piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział siedemnasty

NICOLE's POV

Byłam przerażona.
Nie wiedziałam co planuje Arch.
- Cześć laleczko. Widzę , że trafiłem akurat teraz, kiedy nie ma Biebera...- syknął gangster i popatrzył na mnie. Przeszył moje ciało zimnym spojrzeniem.
- Czego chcesz !? - krzyknęłam z przerażeniem w głosie.
- Chce,żebyś zdechła ! Justin powinien dokończyć to co zaczął! Wiem, że nie chce tego zrobić , więc skończę z tobą za niego.. - warknął i wyjął pistolet za koszuli.
Kiedy zobaczyłam ,że celuje w moją stronę  przed oczami przeleciało całe moje życie i jego najpiękniejsze momenty. Otworzyłam usta aby coś powiedzieć, ale gangster przerwał mi :
- Jedno słowo , a twoje chudziutkie ciało znajdzie się na podłodze... Rozumiesz suko!? -  kiwnęłam twierdząco głową, po chwili usiadłam pod ścianą bo tak kazał mi McJensen.
- No więc wiesz.. Znamy się z Justinem już.. hm.. 1,5 roku. Zawsze dobrze odwalał swoją robotę, ale tą ostatnią spieprzył. Miałaś kurwa szczęście ,że ci darował. Ale ja nie jestem z takich cieniasów jak on. Nawet śliczna buźka cię nie uratuje. Chcesz może coś powiedzieć? Zastanów się, bo to twoje ostatnie słowa w życiu skarbie.. - syknął Arch i popatrzył na mnie.
Nagle przypomniałam sobie,że w kuchni w szafce Jus schował swoją broń.
- Przepraszam, ale chciałam się.. napić - wypaliłam i spojrzałam na gangstera.
- No dobrze , chodź do kuchni tylko bez żadnych durnych  pomysłów!- powiedział a ja wstałam i razem z McJensenem skierowałam się do kuchni.Gdy wyjmowałam szklankę z szafki przy okazji wydostałam z niej pistolet i szybko wycelowałam w swojego oprawcę.
- Odłóż tę broń maleńka.. bo jeszcze sobie krzywdę zrobisz.- warknął Arch jego ręka  powoli znalazła się w kieszeni. Wiedziałam,że chce wyjąć pistolet więc szybko nacisnęłam za spust i zastrzeliłam gangstera. Dopiero po chwili odłożyłam broń na swoje miejsce i wykręciłam numer do Justina.

JUSTIN's POV

Kiedy byłem w połowie drogi powrotnej, w kieszeni zawibrował mój telefon. Myśląc,że to Chaz , ze śmiechem powiedziałem do słuchawki :
- Co chciałeś Tato ?
- Tato? Nie, Justin, to ja Nicole.. proszę chodź szybko do domu- jęknęła w odpowiedzi dziewczyna.
- Ale co się stało?Czemu słyszę ,że jesteś przerażona? - spytałem i przyśpieszyłem tempo spaceru.
- No.. bo.. Bo.. ja..  z-z-zabbiłam człowieka.. - szepnęła Nick, na co moje oczy wyszły po za  swoje orbity.
-Ale.. - syknąłem , ale szybko przerwała mi moja ukochana
- Nie pytaj już! Tylko szybko przyjdź do domu! Proszę !- rzekła cicho po czym usłyszałem zerwany sygnał połączenia. Zawołałem Spike'a i najszybciej jak mogłem pobiegłem z nim do domu.
Wchodząc do mieszkania usłyszałem ciche szlochanie. Przy drzwiach do łazienki siedziała skulona Nicole, jej twarz była zatopiona w małych dłoniach. Nie zdążyłem nawet zapytać kogo zabiła gdy zobaczyłem ciało Archa leżące na podłodze w kuchni. Totalnie mnie zamurowało, bo zastanawiałem się skąd wziął się z tu mój były szef.
- Nicki, nie płacz już -  szepnąłem i kucnąłem oparłem się delikatnie o jej kolana.
- Jak? Przed chwilą zabiłam człowieka i mam być spokojna ?! Zastanów się nad tym co mówisz kutasiarzu! - krzyknęła mi prosto w twarz.
Dobrze ,że się opanowałem bo inaczej nazwał bym ją ''dziwką'' lub czymś gorszym. Po prostu nienawidziłem kiedy mówiła do mnie takim tonem. Zapytałem :
- Co tu się tak naprawdę stało? Nie bój się,on już nie żyje.
Po tych słowach otarłem kciukiem łzy z jej policzka i wysłuchałem wszystkiego co mi powiedziała.
Kurwa mać. Jak dobrze ,że Nicki zajebała tego skurwiela.
-Dobra przemyślmy to. W nocy wywiozę jego ciało nad rzekę i tam je spalę.  Będziesz musiała mi pomóc go znieść na dół. To tylko jedno piętro, a on nie jest bardzo ciężki. Rozumiesz? - odparłem, a ona pokiwała twierdząco głową i spojrzała na zwłoki McJensena. No tak do nocy jeszcze dużo czasu. Ale musimy to przeczekać, nie chciałbym wpaść.

NICOLE's POV

Minęło kilka godzin, cały czas miałam przed oczami moment gdy martwy Arch upada na ziemię.
*odłóż tą broń maleńka, jakieś ostatnie życzenie przed śmiercią?* - w głowie bez przerwy przelatywały mi słowa gangstera.
- Kotek, wszystko dobrze?- z zamyśleń wytrącił mnie Juss, który musnął ustami mój policzek.
- Tak nigdy nie było lepiej... - wypaliłam , choć w środku czułam ,że jestem morderczynią.
- Nie jesteś morderczynią! Zrobiłaś to w obronie własnej!- Biebs mówił jakby czytał mi w myślach.
Nie wiem czemu, ale uśmiechnęłam się. W duchu uderzyłam się w twarz, ale uśmiech nie schodził mi z twarzy. Justin jeszcze chwilę mnie przekonywał ,aż w końcu zrozumiałam. Przecież i tak w końcu ktoś by zginął. Gdybym ja go nie zabiła to on zabiłby mnie. A chyba lepiej żebym ja żyła , prawda? Po trzech godzinach cicho i szybko znieśliśmy ciało McJensena, włożyliśmy je do bagażnika samochodu JuJu. Była 23, większość ludzi z naszego bloku już spała.
-Wrócę za max 2 godziny. Nie martw się wszystko będzie dobrze. Papa - szepnął Justin i dał mi buziaka w policzek. Wsiadł do auta i odjechał spod domu. Kiedy weszłam do mieszkania podbiegł do mnie Spike i popatrzył w górę. Spojrzał w moje oczy i zaszczękał, więc uśmiechnęłam się i wsypałam mu trochę karmy do miski. Postanowiłam się wykąpać, więc zamknęłam się w łazience i szybko zdjęłam z siebie wszystkie ubrania. Schowałam się w kabinie prysznicowej a po chwili po moim ciele spłynęły miliony ciepłych kropelek wody. Wtarłam żel do mycia w swoje ciało po czym go spłukałam i wyszłam spod prysznica. Owinęłam się w wiśniowy ( kolor ) ręcznik, związałam włosy w luźnego koka i skierowałam się w stronę sypialni.
Z szafy wyjęłam zielony T-shirt z nadrukiem oraz czarne bokserki i założyłam to na siebie.
Po chwili włączyłam laptopa i zalogowałam się na facebooka. Nagle uświadomiłam sobie ,że nie mam Justina w znajomych, więc znalazłam jego konto i go zaprosiłam. Nie wchodziłam na fb od tej feralnej nocy, jakoś nie miałam na to ochoty.  Nagle napisała do mnie koleżanka którą widziałam ostatnio jakoś pod koniec gimnazjum.
J- Ja , M-Madison

M- Hej miśku! Co u cb? :)
J- Hej ;* a nic ciekawego, a u ciebie?
M- może być :) Gdzie teraz mieszkasz? Może byśmy się spotkały?
J- na Downłowu Street. A ty?
M- tam gdzie wcześniej, tylko teraz mieszkam sama.. babcia zmarła miesiąc temu..
A masz czas jutro wieczorem?
J- Oh, to przykre  :( Tak, wyślę gdzieś Justina i będę mieć kilka godzin wolnych xd
M- Uuuu, Justina ? Mmm.. któż to? :D
J- Mój chłopak.. jutro ci powiem a teraz idę spać. Zadzwoń jeszcze przed 14, wszystko uzgodnimy :)
Mój nr. 578 495 6758. Miłej nocy ;*
                   
                                         * koniec rozmowy*

Wyłączyłam laptopa i popatrzyłam na zegarek. Było 10 minut po północy więc złapałam telefon i wykręciłam numer Justina.
-Halo? - zapytał zmęczony
- Misiu to ja! Kiedy będziesz w domku?- rzekłam do słuchawki i położyłam się na łóżku.
- Za 15 minut. Kocham Cię- szepnął Juss i rozłączył się.
Postanowiłam poczekać, ale nie wytrzymałam.
Zasnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jejku, w końcu dodany :p Przepisywałam go cały tydzień, ciągle miałam jakieś kłopoty lub nie miałam czasu :c Ale ważne ,że już jest :)

Jak wam się podobał? Na opinie czekamy w komentarzach! :)

5 komentarzy-kolejny rozdział! 

 ( Tak teraz kiedy pojawi się kolejny rozdział zależy tylko od was ;) )



wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział Szesnasty

NICOLE's POV

Po pół godzinie dojechaliśmy do szpitala, udało się  doprowadzić chłopaka do lepszego stanu.
Miał wstrząs mózgu i kilka rozcięć na ciele.Siedziałam obok jego łóżka i płakałam trzymając go z rękę. Nagle otworzył lekko oczy i ścisnął moją dłoń.
-Gdzie jestem? -spytał słabym głosem, a ja smutno odrzekłam:
-W szpitalu skarbie... Kocham Cię- szepnęłam a po moim policzku spłynęły łzy. Juss nawet ich nie otarł, był na to  zbyt słaby.
Siedzieliśmy w ciszy przez kilka minut, nagle zauważyłam,że Justinowi szybko spada puls.
Zaczęłam wołać o pomoc, po chwili wyprowadzono mnie z sali i lekarze zaczęli go reanimować.
Nie mogłam się opanować,płakałam gdy widziałam nieprzytomnego chłopaka. Usiadłam pod ścianą i zakryłam twarz dłońmi. Po kilku minutach podszedł do mnie lekarz.
- Niestety mam dla pani złą wiadomość. Serce pana Biebera się zatrzymało, nie dało się nic zrobić. Może się pani z nim pożegnać.- odrzekł smutno i poszedł do swojego pokoju.
Kiedy to usłyszałam zaczęłam płakać jeszcze bardziej, nie mogłam w to uwierzyć. Wbiegłam do sali, a tam zobaczyłam Justin przykrytego kołdrą.
- Boże, Justin , proszę ! Nie zostawiaj mnie, ja bez ciebie umrę! - krzyknęłam i pocałowałam go w usta. Straciłam nadzieje i usiadłam na krześle obok łóżka. Zalałam się łzami, miałam ochotę ze sobą skończyć. Juss był dla mnie całym światem, a jeden wypadek zniszczył wszystko.
Siedziałam zapłakana jeszcze kilka minut, gdy nagle poczułam czyjąś rękę na swoim policzku.
Przestraszyłam się bo była to rękę JuJu.
-Wyglądasz jakbyś  ducha zobaczyła! Co ci? - odparł żywym głosem.
- No bo.. No bo.. Boże Juss ty.. ty.. Żyjesz!- krzyknęłam i wybiegłam przed sale.
- Ludzie , słyszycie? Justin żyje! Panie doktorze , panie doktorze, mój chłopak żyje! - wydarłam się gdy zobaczyłam dr. Grixa
- Co pani mówi? Jak to żyję?- spytał zdezorientowany i pobiegł za mną do sali Justina
- Panie Boże, faktycznie! Jak się ciesze, panie Beiber, powinien być pan bardzo szczęśliwy!- odparł wesoło lekarz , gdy zobaczył żywego Biebsa.
-Ale czemu miałbym się cieszyć? Co takiego się stało? - zapytał Justin.
- Przeżyłeś śmierć kliniczną. Po wypadku twoje serce się zatrzymało, a potem znowu zaczęło bić- odrzekłam wesoło a potem go przytuliłam.
- Na prawdę ? To genialnie! A tak w ogóle to kiedy będę mógł z stąd wyjść? - powiedział chłopak i popatrzył na mnie.
- Jutro! A teraz proszę odpoczywać.Do widzenia!-odchrząknął dr. Grix i wyszedł z sali.
Zostałam z Justinem całą noc. Obudziłam się koło 8 rano, siedziałam na krześle a moja głowa była oparta o tors Jussa. Już nie spał i patrzył na mnie swoimi karmelowymi oczami.

JUSTIN's POV

Uśmiechnąłem się.
- Cześć kiciu, jak się spało? Zagryzłem wargę i pogłaskałem ją po włosach.
- Źle. Tu jest strasznie nie wygodnie. Chce już do domu.- odparła Nicki i przeciągnęła się.
- To jedź. Ja przyjadę za jakąś godzinkę.- pocałowałem ją w policzek a ona pożegnała się ze mną i wyszła z sali.
Po półtorej godziny zebrałem się i pojechałem do domu. Jadąc myślałam nad sobą, nad tym co robiłem kiedyś. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia, zabiłem tyle niewinnych dziewczyn.
>> No tak jestem potworem. Dziwie się ,że Nicole chce ze mną być. Dziwie się ,ze znalazłem osobę która wybacz mi wszystkie moje błędy i wybuchy <<
Uderzyłem lekko w kierownice i odpaliłem papierosa. Zaciągnąłem się a potem wypuściłem dym z ust.
- Już jestem!- krzyknąłem po wejściu do mieszkania, ale po chwili zorientowałem się ,że Nicki śpi więc zdjąłem buty i położyłem się obok jej. Delikatnie objąłem ją w tali i pocałowałem jej policzek.
Po kilku minutach zasnąłem, ale obudziłem się po dwóch godzinach. Dziewczyna jeszcze spała nie chciałem jej budzić, więc po cichu wstałem i wyszedłem z psem na spacer.
Na dworze padał śnieg, owinąłem swój szalik na szyi. Zadzwoniłem do Chaza, miałam ochotę z kimś pogadać.
J- Justin, C-Chaz
*
J: Halo ? Chaz ?
C: Tak? Co tam?
J: Nic, dzwonie bo chciałem pogadać. Mogę ?
C: No dobra, gadaj co ci leży ja sercu!
J: Jestem potworem...
C: Co?! Czemu?
J: Zabiłem tyle niewinnych dziewczyn.. W końcu zrozumiałem swój błąd...
C: Chłopie! Czasu nie cofniesz. Nie możesz się tym tak zadręczać. Życia im nie przywrócisz.
J: Może.. Tak w ogóle to wczoraj przeżyłem śmierć kliniczną.
C:  Że co? Jak to? Co dokładnie się stało?
J: No bo wiesz... Mieliśmy mały wypadek,wyleciałem przez przednią szybę na ulicę. No i mówili mi w szpitalu ,że przeżyłem śmierć kliniczną i w ogóle. Taka pierdoła.
C: Mały wypadek?! Chłopie ty mogłeś umrzeć!
J: No mówię że już umarłem. Umarłem, ale przeżyłem, zrozumiano ? *śmiech*
C: No dobra niech ci będzie, prawie zmartwychwstały *śmiech* Co u Nicole?
J : U Nickie ? Wszystko dobrze, po staremu. A tak w ogóle to Ryan mnie ostatnio odwiedził.
C: Serio? Ten zjeb ? I co? Jak było ?
J: Cały czas onieśmielał Nicole.
Rozmowa z Chazem trwała coraz dłużej, a ja znajdowałem się daleko od domu.

NICOLE's POV

Obudziłam się bo ktoś zapukał do mieszkania. Jussa nie było więc poszłam otworzyć.
Przed drzwiami stał były szef Justina, czyi Arch.
Chciałam szybko zamknąć, lecz gangster zdążył wejść do środka. Był zbyt silny bym go wypchnęła...

***
Witajcie po długiej przerwie!
Tu Ewa,jestem nową autorką bloga. Będę pomagać Majce w prowadzeniu bloga,ponieważ sama nie daje rady.
Rozdziały są autorstwa Majki,jednak to ja je przepisuję i dodaję tutaj Mam nadzieję,że mnie polubicie!
Majka bardzo was przeprasza,niestety w szkole strasznie ją męczą i nawet podczas przerwy świątecznej miała dużo
nauki
Rozdział bardzo długo oczekiwany,ale jest! Co sądzicie? Opinie w komentarzach lub na twitterze:
Moim (Ewa): @AlexStyles69x
Autorki głównej (Majka): @galaxybuteraxo

#muchlove misie!




czwartek, 9 października 2014

Rozdział Piętnasty

!!WYJĄTKOWO KRÓTKI ROZDZIAŁ!!

Rano obudził mnie Justin.
-Kotku,muszę gdzieś wyjść. Wrócę za jakiś czas.- uśmiechnął się,wyszedł z pokoju,po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.

***


NICOLE'S POV
Starałam się zasnąć,ale nie wychodziło mi to,więc ubrałam się i poszłam z psem na spacer.
Gdy byłam w parku,wyjęłam telefon z kieszeni.
Do: Justin ♥
"Kocham cię"
Po chwili odpisał.
Od: Justin ♥
"Ja ciebie też skarbie.Teraz jestem  zajęty,później zadzwonię."
Uśmiechnęłam się w duchu i mocniej owinęłam szalik wokół szyi.

JUSTIN'S POV
Odpisałem szybko na sms'a i przyśpieszyłem.
Po półgodzinie dojechałem nad rzekę.
Nie było tam nikogo oprócz jednego z moich byłych wspólników.
-Witaj Bieber...Znów się spotykamy...-rzekł Floyd i popatrzył na mnie.
-Siema... Masz to,o co cię prosiłem?-spytałem przez zaciśnięte zęby.
Chodziło mi o moje 10 tysięcy dolców,które kiedyś mu pożyczyłem.
-Nie,ale wiem,że i tak nic mi nie zrobisz!-syknął Floyd.
-A założymy się?-warknąłem i uderzyłem go pięścią w twarz.
Szybko kopnął mnie w piszczel,a ja uderzyłem go kilka razy i niepostrzeżenie wyjąłem zza koszuli pistolet.
-Nic ci nie zrobię? Hmm,zastanowiłbym się nad tym,wiesz?-syknąłem i przyłożyłem mu gwałtownie broń do skroni.
Popatrzył na mnie z przerażeniem,jego wzrok prosił,żebym go nie zabijał. Byłem jednak bezlitosny i strzeliłem mu dwa razy w łeb. Upadł na ziemię,a ja wcelowałem mu jeszcze w serce. Tak,jak to zawsze robiłem,rozpaliłem ognisko i spaliłem jego ciało,a szczątki wrzuciłem do rzeki. Wsiadłem do auta i odjechałem z tego miejsca.
Zadzwoniłem do Nicki.
-Kotek,zaraz będę! Buziaki!-odparłem i rozłączyłem się.
Po półgodzinie wszedłem do domu i odwiesiłem kurtkę na wieszak.
-Hej,co ty taki spięty?-spytała Nick i zaczęła masować moje plecy.
-Zastrzeliłem Floyda,mojego byłego wspólnika.-odpowiedziałem i przekrzywiłem głowę w bok.
-A może chciałbyś się trochę rozluźnić,co?-pociągnęła mnie za rękę do sypialnia,a ja łobuzersko się uśmiechnąłem i przytaknąłem kiwając głową.
Przewróciła mnie na łóżko i usiadła na moim kroczu. Związała na głowie luźnego koka,zdjeła ze mnie koszulkę i schyliła się do mojego torsu. Zaczęła go całować,nagle poczułem na nim jej język. Zaraz po tym mocno wszeczepiła się w moje usta,a ja złapałem ją za tył głowy. Nasze języki zaczęły ze sobą zawzięcie "walczyć",Nicke cicho jęknęła. Zagryzłeem jej dolną wargę,po czym  szybko zdjąłem z niej (Nicki) koszulkę i stanik. Popatrzyłem na jej piersi,a ona w tym czasie rozpięła moje spodnie. Zsunąłem je z siebie,Nicole popatrzyła na moje bokserki. Po chwili położyła rękę na moim kroczu i zaczęa po nim jeździć palcem,a potem całą ręką. Kiedy Nicole chciała zdjąć ze mnie bieliznę,zadzwonił dzwonek do drzwi. W duchu przeklnąłem kilka razy i poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stał  mój szkolny kumpel Ryan.
-Kurwa,hahahahah,gdybyś widział teraz swoją minę! Siema brachu!-krzyknął chłopak i wszedł do mieszkania.
Zaczął oglądać dom,gdy nagle wparował do sypialni. Nickey zakryła swoje piersi rękoma i głośno krzyknęła.
-Uuu,widzę,że tu się ostro bawisz!-zaśmiał się Ryan i oparł się o futrynę drzwi. Patrzył chwilę na łóżko i Nick,w czym mu przerwałem.
-Mógłbyś łaskawie iść do salonu? Moja dziewczyna jest półnaga i chciałaby się ubrać!-syknąłem.
-Po co? Chętnie popatrzę...-zachichotał Ray,przez co dostał od mnie w łeb.-No dobra,spokojnie! Tylko żartowałem stary!-odchrząknął i skierował się do salonu.
Ja zostałem w pokoju i wszystko wytłumaczyłem mojej ukochanej. Objąłemm ją w talii i pocałowałem jej ramię.
Po kilku minutach weszliśmy do głównego pokoju.
-Ryan,to jest Nicole,Nicole,tto jest Ryan.Poznajcie się!-powiedziałem i usiadłem na fotelu.

NICOLE'S POV
Justin posadził mnie na swoich kolanach tak,że siedziałam na nich okrakiem. Zarumieniłam się,kiedy Ryan rzekł:
-Dobra dupa z ciebie,nie powiem,że nie!-nienawidziłam,gdy ktoś mówił takie rzeczy.
-Ryan! Zamknij mordę,bo jak nie,to zaraz stąd wylecisz!-warknął JuJu.
-Dobra,dobra,spokojnie! Nie tak agresywnie!-odrzekł Ryan i podniósł ręce w geście obronnym.
Po kilkunastu minutach pożegnaliśmy nsię z przyjacielem Justina. Cieszyłam się z tego,bo Ray cały czas w jakiś sposób mnie onieśmielał.
Potanowiliśmy pojechać na bilarda,więc szybko się ubraliśmy i wsiedliśmy do auta. Po 5 minutach wjechaliśmy na wiadukt. Nagle,nie wiadomo skąd,w tył naszego auta mocno uderzył jakiś samochód,siła uderzenia była tak potężna,że Juss wypadł przez przednią szybę na ulicę.
To wszystko przez to,że mnie nie posłuchał. Kazałam mu zapiąć pasy,a on tego nie zrobił.
W wielkim szoku odpięłam pas,wybiegłam z pojazdu i kucnęłam przy ukochanym.
-Justin,otwórz oczy,proszę!-krzyknęłam i podniosłam jego głowę. Z łuku brwiowego i kilku innych miejsc leciała krew,wokół leżało mnóstw kawałków szkła.

Ostrożnie wyjęłam telefon z kieszeni,bo ręcę mocno mi się trzęsły. Wezwałam karetkę i ze łzami w oczach pocałowałam Justina w policzek.

***

No i nowy rozdział jest :)
CZYTASZ-KOMENTUJESZ!
Jak wam się podobał?
Opinie możecie również tutaj:
twitter @lamajustina69
ask @swaggiebelieber69
xoxo

~MSB <3

niedziela, 28 września 2014

Rozdział Czternasty

-Gdzie idziemy,że tak się wystroiłeś?- spytała gdy mnie zobaczyła.
-Nie planowałem nic,ale możemy coś wymyślić.-odchrząknąłem i zjadłem kęs kanapki. Nagle mój telefon zadzwonił,na ekranie pojawił się nieznany numer.

***

JUSTIN'S POV
Odebrałem.
-Tak słucham?-
-Cześć Justinku. Spotkaj się ze mną,bo inaczej coś się stanie tej hmm.. Nicole? W "Barze u Pertici" o 16:00. Dzisiaj. Bądź rozsądny,czekam na ciebie misiu.- odpowiedziała osoba z drugiej strony,rozpoznałem w niej głos Spencer.Rozłączyła się,a ja ze zdenerwowaniem popatrzyłem na zegarek. Była godzina 14:00.
-Kto to był?-spytała Nick.
-Spencer.-odparłem i podrapałem się po karku.

NICOLE'S POV
Gdy to usłyszałam, moje oczy się szerzej się otworzyły.
-Cco chciała?-spytałam niepewnie.
-Muszę się z nią spotkać o 16:00. Jeśli tego nie zrobię to ona cię skrzywdzi. Może na taką nie wygląda,ale czasem jest niebezpieczna.-rzekł JuJu i popatrzył w moje oczy.
Po półtorej godziny Justin pożegnał się ze mną i ciężko westchnął.
-Niedługo wrócę.- odrzekł i wsiadł do samochodu.

JUSTIN'S POV
Przycisnąłem pedał gazu,a potem odpaliłem papierosa. Już miałem plan co zrobię tej suce.
Po 20 minutach wszedłem do baru. Przy jednym ze stolików siedziała już Spenc.
-Witaj Bieber. Przyszedłeś...-powiedziała kiedy usiadłem naprzeciwko niej.
-Streszczaj się.-syknąłem i zmrużyłem oczy.
-No więc... Chcesz,żeby Nicole była bezpieczna? Prześpij się ze mną.- odparła z łobuzerskim uśmiechem.
-Okej.- w moim głosie było słychać obojętność.
-Serio?- spytała zdziwiona Spencer i spojrzała na mnie jakby nie była przygotowana na taką odpowiedź.
-Tak. Ale to ja wybieram miejsce.- miałem ochotę się roześmiać,ale się powstrzymałem.
Wsiedliśmy do mojego auta,skierowałem się w stronę odludzia. Zatrzymaliśmy się na pustym polu,kazałem jej się rozebrać do samej bielizny,stanąć i zamknąć oczy.
-Jesteś taka piękna. Już dawno miałem ochotę znów cię dotykać,zdejmować z ciebie tą bieliznę,pieprzyć się z tobą tak jak kiedyś. Tęskniłem skarbie.- szepnąłem do ucha Spencer i włożyłem swoją rękę między jej nogi. Jedną ręką zacząłem ją pieścić,a drugą powoli wyjąłem pistolet zza swojej koszuli.
-Nie przestawaj...-jęknęła,a ja uśmiechnąłem się i przyłożyłem jej pistolet do skroni.
-To co powiedziałem było kłamstwem. A teraz żegnaj mała dziwko.-zaśmiałem się i zastrzeliłem Spenc.
Kiedy upewniłem się,że jest nieżywa,rozpaliłem ognisko,dokładnie spaliłem jej ciało oraz rękawiczkę,w której trzymałem wcześniej broń.
Po tym wsiadłem do samochodu i odjechałem z tego miejsca.
Szybko wróciłem do mieszkania,od progu czekali już na mnie Nicki i Spike.
-No i jak? Co powiedziała? Co chciała? Co zrobiłeś?-spytała dziewczyna i złapała mnie za rękę.
-No co,zastrzeliłem i spaliłem sukę,więcej jej nie zobaczymy.-odpowiedziałem wesoło.
-Ale jak to ją zabiłeś?- Nicke wytrzeszczyła oczy.
-Normalnie. Gdybym czegoś do ciebie nie poczuł to też byś tak skończyła.-syknąłem i zaśmiałem się.
Popatrzyła na mnie z niedowierzaniem,z trudem przełknęła ślinę. Najwidoczniej przypomniała sobie wszystkie traumatyczne zdarzenia z początku naszej znajomości. Żeby rozładować sytuację objąłem ją w talii.
-Skarbie...-szepnąłem i ugryzłem ją w szyję.
Delikatnie odsunęłam moją głowę od siebie.
-Nie Justin,proszę...-powiedziała Nicki i popatrzyła w moje oczy.
-Przepraszam cię za wszystko!-odparłem i mocno wszczepiłem się w jej usta. Mój język chwilę "walczył" z językiem Nicole,po czym lekko ugryzłem jej dolną wargę. Nicke złapała mnie za tył głowy i odwzajemniła pocałunek.
-To co,wybaczasz mi?-zapytałem i zrobiłem minę "niewinnego szczeniaczka".
-No dobrze.-zachichotała dziewczyna.

NICOLE'S POV
Cały czas zastanawiałam się co będzie z moimi relacjami z rodziną. Może jednak wszystko będzie dobrze i się pogodzimy? A może jednak cały czas będziemy ze sobą skłóceni? W sumie to nie wiem kto bardziej zawinił. No trudno,trzeba żyć dniem dzisiejszym,może niedługo wszystko się poukłada.
-To co robimy kotku?- spytał Justin i owinął ręcę wokół mojej talii.
-Hmm,może kino? Ostatnio wyszedł dobry film,chciałabym go obejrzeć.-powiedziałam i pocałowałam mojego ukochanego w policzek.
Uśmiechnął się,poszedł założyć kurtkę i buty. W tym czasie ja schowałam do torebki telefon,klucze i kosmetyki. Szybko narzuciłam na siebie płaszcz i szpilki,a po chwili złapałam Jussa za rękę.
Wsiedliśmy do samochodu,a po 30 minutach weszliśmy do budynku. Kupiliśmy bilety,coś do picia i popcorn,a następnie skierowaliśmy się w kierunku sali. Zajęliśmy miejsca, po chwili zaczął się seans.
W czasie romantycznej sceny powoli wtuliłam się w ramiona JuJu,a on przycisnął mnie do siebie i pocałował mnie w czoło.
Po seansie udało mi się uprosić Biebsa,abyśmy poszli do moich rodziców.

JUSTIN'S POV
Niechętnie zgodziłem się na wizytę u rodziny Nicki,ale widziałem jak bardzo jej na tym zależy.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mieszkania Amandy,bo tam przebywali rodzice dziewczyn. Szybko dojechaliśmy na miejsce i stanęliśmy przed drzwiami domu Amy.
Nicole zapukała do drzwi,otworzyła mama.
-Hej...-powiedziała niepewnie Nicke,a jej matka zwierzyła ją swoim wzrokiem.
-Przyszłaś tu z tym chłopakiem,a on nie jest mile widziany w naszym towarzystwie...-syknęła Keira(mama) i skrzyżowała ręce na piersiach.
-Jeju mamo! Jeśli chcecie mojego szczęścia to powinniście zrozumieć,że kocham Justina!-rzekła Nick i wydęła usta.
-No dobrze,wejdźcie. Ale nie obiecuję,że twój ojciec będzie zadowolony z jego- wskazała na mnie- wizyty.-dokończyła opryskliwie.
Nicole złapała mnie za rękę i razem weszliśmy do środka. Gdy Jared mnie zobaczył,wstał i krzyknął:
-Co tu do cholery robi ten gówniarz?!-
-Tato,spokojnie! My... my przyszliśmy się pogodzić!-rzekła Nicki i ścisnęła mocniej moją rękę.
-Mam się pogodzić z tym śmieciem?! Za żadne skarby!-warknął tata i zmrużył oczy.
-Śmieciem?!  Ja tu grzecznie przychodzę i chcę dojść do porozumienia,a pan mnie tak nazywa?!-syknąłem przez zaciśnięte zęby.
Po chwili złapałem Nickey za rękę i szybko pobiegłem z nią do samochodu.
-Kurwa mać!-krzyknąłem i uderzyłem pięściami o kierownicę.-Nick,podaj mi szluga ze schowka!-warknąłem i spojrzałem przed siebie.
Kiedy dostałem papierosa i zapalniczkę,szybko go odpaliłem i przytrzymałem dym w ustach.
Nacisnąłem pedał gazu i wypuściłem prawie idealne kółko dymne. Rozluźniłem się i przyśpieszyłem,po 15 minutach byliśmy już w swoim mieszkaniu. Położyłem się na łóżku i przymknąłem oczy. Miałem już dość tego kurewskiego świata,najchętniej odsztrzeliłbym sobie w tym momencie łeb.
-Co tam?-odparła Nicki i położyła się na mnie.
-Jesteś mega seksowna skarbeńku...-przyłożyłem swoje usta do szyi ukochanej i zacząłem ją delikatnie ssać,przygryzać.
Złapałem Nicke za pośladki i lekko je ścisnąłem.
-Nie Justin,powstrzymaj się...-jęknęła dziewczyna i odepchnęła mnie od siebie.
Wywróciłem oczami i poszedłem do łazienki. Szybko się umyłem,założyłem niebieskie bokserki i szybko wszedłem do łóżka,w którym już leżała Nick.
Delikatnie przytuliła się do mojego torsu i zaczęła po nim jeździć palcem.
-Nie denerwuj się myszko...-szepnęła i pocałowała mnie w policzek.
-Przestań suko!-syknąłem i odwróciłem się od dziewczyny.
Nie odpowiedziała,usłyszałem cichy płacz.
Kurwa mać.
Znowu coś odjebałem,naucz się  nad sobą panować debilu,bo niedługo ona tego nie wytrzyma.
-Kochanie...-objąłem ją w talii i pogłaskałem po głowie.-Przepraszam,wiesz,że nie chciałem...-
-A skąd ja mam to niby wiedzieć?! Po raz któryś już nazywasz mnie suką lub czymś innym! Wiesz jak to boli,gdy słyszysz takie słowa z ust osoby,którą tak cholernie kochasz?! Proszę,panuj nad sobą.-krzyknęła Nicole,a ja spojrzałem w jej oczy.
Były pełne łez,widziałem w nich smutek i ból.
-Kuźwa,przepraszam cię za siebie! Nie płacz już,nienawidzę patrzeć na twoje łzy!-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
-Nie chcę od ciebie odchodzić,rozumiesz? Kocham cię całym swoim sercem,ale rani mnie to,co mówisz!-rzekła przez łzy i przytuliła się do mnie.
Przycisnąłem jej chude ciało do swojego i otarłem kciukiem łzy spływające po jej policzkach.
-Wynagrodzę ci to jakoś!- rzekłem i pogłaskałem ją po brzuchu.
-Nie chcę nic oprócz tego,żebyś mnie kochał.-odparła Nicki i mocno przycisnęła się do mojej klatki piersiowej.
Zamyśliłem się,a gdy po chwili spojrzałem na swoją ukochaną,ona już spała.

NICOLE'S POV
Rano obudził mnie Justin.
-Kotku,muszę gdzieś wyjść. Wrócę za jakiś czas.- uśmiechnął się,wyszedł z pokoju,po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.

***

No i jest kolejny rozdział! :) Jak wam się podoba? Co sądzicie?
CZYTASZ-KOMENTUJESZ!
Dla was komentarz to tylko chwila,a dla mnie uśmiech :)
O opinię proszę tutaj >KLIK!< lub ma moim twitterze @lamajustina69 :)
Kocham was <3

~MSB :*