piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział siedemnasty

NICOLE's POV

Byłam przerażona.
Nie wiedziałam co planuje Arch.
- Cześć laleczko. Widzę , że trafiłem akurat teraz, kiedy nie ma Biebera...- syknął gangster i popatrzył na mnie. Przeszył moje ciało zimnym spojrzeniem.
- Czego chcesz !? - krzyknęłam z przerażeniem w głosie.
- Chce,żebyś zdechła ! Justin powinien dokończyć to co zaczął! Wiem, że nie chce tego zrobić , więc skończę z tobą za niego.. - warknął i wyjął pistolet za koszuli.
Kiedy zobaczyłam ,że celuje w moją stronę  przed oczami przeleciało całe moje życie i jego najpiękniejsze momenty. Otworzyłam usta aby coś powiedzieć, ale gangster przerwał mi :
- Jedno słowo , a twoje chudziutkie ciało znajdzie się na podłodze... Rozumiesz suko!? -  kiwnęłam twierdząco głową, po chwili usiadłam pod ścianą bo tak kazał mi McJensen.
- No więc wiesz.. Znamy się z Justinem już.. hm.. 1,5 roku. Zawsze dobrze odwalał swoją robotę, ale tą ostatnią spieprzył. Miałaś kurwa szczęście ,że ci darował. Ale ja nie jestem z takich cieniasów jak on. Nawet śliczna buźka cię nie uratuje. Chcesz może coś powiedzieć? Zastanów się, bo to twoje ostatnie słowa w życiu skarbie.. - syknął Arch i popatrzył na mnie.
Nagle przypomniałam sobie,że w kuchni w szafce Jus schował swoją broń.
- Przepraszam, ale chciałam się.. napić - wypaliłam i spojrzałam na gangstera.
- No dobrze , chodź do kuchni tylko bez żadnych durnych  pomysłów!- powiedział a ja wstałam i razem z McJensenem skierowałam się do kuchni.Gdy wyjmowałam szklankę z szafki przy okazji wydostałam z niej pistolet i szybko wycelowałam w swojego oprawcę.
- Odłóż tę broń maleńka.. bo jeszcze sobie krzywdę zrobisz.- warknął Arch jego ręka  powoli znalazła się w kieszeni. Wiedziałam,że chce wyjąć pistolet więc szybko nacisnęłam za spust i zastrzeliłam gangstera. Dopiero po chwili odłożyłam broń na swoje miejsce i wykręciłam numer do Justina.

JUSTIN's POV

Kiedy byłem w połowie drogi powrotnej, w kieszeni zawibrował mój telefon. Myśląc,że to Chaz , ze śmiechem powiedziałem do słuchawki :
- Co chciałeś Tato ?
- Tato? Nie, Justin, to ja Nicole.. proszę chodź szybko do domu- jęknęła w odpowiedzi dziewczyna.
- Ale co się stało?Czemu słyszę ,że jesteś przerażona? - spytałem i przyśpieszyłem tempo spaceru.
- No.. bo.. Bo.. ja..  z-z-zabbiłam człowieka.. - szepnęła Nick, na co moje oczy wyszły po za  swoje orbity.
-Ale.. - syknąłem , ale szybko przerwała mi moja ukochana
- Nie pytaj już! Tylko szybko przyjdź do domu! Proszę !- rzekła cicho po czym usłyszałem zerwany sygnał połączenia. Zawołałem Spike'a i najszybciej jak mogłem pobiegłem z nim do domu.
Wchodząc do mieszkania usłyszałem ciche szlochanie. Przy drzwiach do łazienki siedziała skulona Nicole, jej twarz była zatopiona w małych dłoniach. Nie zdążyłem nawet zapytać kogo zabiła gdy zobaczyłem ciało Archa leżące na podłodze w kuchni. Totalnie mnie zamurowało, bo zastanawiałem się skąd wziął się z tu mój były szef.
- Nicki, nie płacz już -  szepnąłem i kucnąłem oparłem się delikatnie o jej kolana.
- Jak? Przed chwilą zabiłam człowieka i mam być spokojna ?! Zastanów się nad tym co mówisz kutasiarzu! - krzyknęła mi prosto w twarz.
Dobrze ,że się opanowałem bo inaczej nazwał bym ją ''dziwką'' lub czymś gorszym. Po prostu nienawidziłem kiedy mówiła do mnie takim tonem. Zapytałem :
- Co tu się tak naprawdę stało? Nie bój się,on już nie żyje.
Po tych słowach otarłem kciukiem łzy z jej policzka i wysłuchałem wszystkiego co mi powiedziała.
Kurwa mać. Jak dobrze ,że Nicki zajebała tego skurwiela.
-Dobra przemyślmy to. W nocy wywiozę jego ciało nad rzekę i tam je spalę.  Będziesz musiała mi pomóc go znieść na dół. To tylko jedno piętro, a on nie jest bardzo ciężki. Rozumiesz? - odparłem, a ona pokiwała twierdząco głową i spojrzała na zwłoki McJensena. No tak do nocy jeszcze dużo czasu. Ale musimy to przeczekać, nie chciałbym wpaść.

NICOLE's POV

Minęło kilka godzin, cały czas miałam przed oczami moment gdy martwy Arch upada na ziemię.
*odłóż tą broń maleńka, jakieś ostatnie życzenie przed śmiercią?* - w głowie bez przerwy przelatywały mi słowa gangstera.
- Kotek, wszystko dobrze?- z zamyśleń wytrącił mnie Juss, który musnął ustami mój policzek.
- Tak nigdy nie było lepiej... - wypaliłam , choć w środku czułam ,że jestem morderczynią.
- Nie jesteś morderczynią! Zrobiłaś to w obronie własnej!- Biebs mówił jakby czytał mi w myślach.
Nie wiem czemu, ale uśmiechnęłam się. W duchu uderzyłam się w twarz, ale uśmiech nie schodził mi z twarzy. Justin jeszcze chwilę mnie przekonywał ,aż w końcu zrozumiałam. Przecież i tak w końcu ktoś by zginął. Gdybym ja go nie zabiła to on zabiłby mnie. A chyba lepiej żebym ja żyła , prawda? Po trzech godzinach cicho i szybko znieśliśmy ciało McJensena, włożyliśmy je do bagażnika samochodu JuJu. Była 23, większość ludzi z naszego bloku już spała.
-Wrócę za max 2 godziny. Nie martw się wszystko będzie dobrze. Papa - szepnął Justin i dał mi buziaka w policzek. Wsiadł do auta i odjechał spod domu. Kiedy weszłam do mieszkania podbiegł do mnie Spike i popatrzył w górę. Spojrzał w moje oczy i zaszczękał, więc uśmiechnęłam się i wsypałam mu trochę karmy do miski. Postanowiłam się wykąpać, więc zamknęłam się w łazience i szybko zdjęłam z siebie wszystkie ubrania. Schowałam się w kabinie prysznicowej a po chwili po moim ciele spłynęły miliony ciepłych kropelek wody. Wtarłam żel do mycia w swoje ciało po czym go spłukałam i wyszłam spod prysznica. Owinęłam się w wiśniowy ( kolor ) ręcznik, związałam włosy w luźnego koka i skierowałam się w stronę sypialni.
Z szafy wyjęłam zielony T-shirt z nadrukiem oraz czarne bokserki i założyłam to na siebie.
Po chwili włączyłam laptopa i zalogowałam się na facebooka. Nagle uświadomiłam sobie ,że nie mam Justina w znajomych, więc znalazłam jego konto i go zaprosiłam. Nie wchodziłam na fb od tej feralnej nocy, jakoś nie miałam na to ochoty.  Nagle napisała do mnie koleżanka którą widziałam ostatnio jakoś pod koniec gimnazjum.
J- Ja , M-Madison

M- Hej miśku! Co u cb? :)
J- Hej ;* a nic ciekawego, a u ciebie?
M- może być :) Gdzie teraz mieszkasz? Może byśmy się spotkały?
J- na Downłowu Street. A ty?
M- tam gdzie wcześniej, tylko teraz mieszkam sama.. babcia zmarła miesiąc temu..
A masz czas jutro wieczorem?
J- Oh, to przykre  :( Tak, wyślę gdzieś Justina i będę mieć kilka godzin wolnych xd
M- Uuuu, Justina ? Mmm.. któż to? :D
J- Mój chłopak.. jutro ci powiem a teraz idę spać. Zadzwoń jeszcze przed 14, wszystko uzgodnimy :)
Mój nr. 578 495 6758. Miłej nocy ;*
                   
                                         * koniec rozmowy*

Wyłączyłam laptopa i popatrzyłam na zegarek. Było 10 minut po północy więc złapałam telefon i wykręciłam numer Justina.
-Halo? - zapytał zmęczony
- Misiu to ja! Kiedy będziesz w domku?- rzekłam do słuchawki i położyłam się na łóżku.
- Za 15 minut. Kocham Cię- szepnął Juss i rozłączył się.
Postanowiłam poczekać, ale nie wytrzymałam.
Zasnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jejku, w końcu dodany :p Przepisywałam go cały tydzień, ciągle miałam jakieś kłopoty lub nie miałam czasu :c Ale ważne ,że już jest :)

Jak wam się podobał? Na opinie czekamy w komentarzach! :)

5 komentarzy-kolejny rozdział! 

 ( Tak teraz kiedy pojawi się kolejny rozdział zależy tylko od was ;) )



6 komentarzy:

  1. Najlepszy <3
    czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu blog o Justinie i Arianie <3 czekam na next i ta 4 piosenka loveee :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. *_*
    Uwielbiaam !

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest już 5 komentarzy, kiedy mogę spodziewać się kolejnego rozdziału? :3 <3

    OdpowiedzUsuń