wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 19 część 2

NICOLE'S POV

Byłam załamana.
Tak bardzo go kochałam a on co zrobił? Zdradził mnie z jakąś przypadkową lafiryndą. Kutas.
- Jejku Nic, nie płacz już!- uśmiechnęła się Madison a po chwili weszłyśmy do jej mieszkania.
- Możesz spać w salonie na kanapie? - spytała kumpela. Skinęłam głową i usiadłam na fotel.
Niestety ,ale nie umiałam powstrzymać płaczu.
Skuliłam się i ryczałam. Mad już nawet nie próbowała mnie pocieszyć,bo wiedziała, że to nic nie da.
Włączyłam telefon i zaczęłam oglądać zdjęcia. Wszędzie był Justin, znalazłam też fotki kiedy się przytulamy i całujemy. Przez to rozpłakałam się chyba jak najbardziej mogłam. Miałam ochotę napisać do Jussa ,że go kocham ale wyszłabym na totalną idiotkę. W głębi duszy i tak darzyłam Juju uczuciem. Kochałam go ale również nienawidziłam, bo zrobił mi takie świństwo. Zastanawiałam się jak w ogóle tak postąpić.
- kotku , może chcesz soku?- zapytała cicho Maddy a ja tylko przytaknęłam. Po chwili wróciła i postawiła szklankę z napojem. Popatrzyłam na zegarek, była 13;25. A pomyśleć ,że jeszcze 3 godziny temu byłam nieświadoma.

JUSTIN'S POV

Zostałem sam.
Myślałem co teraz może robić Nicole. Pewnie wyzywała mnie w obecności Nicole. Chciałem iść do mieszkania Mad ,ale nie znałem adresu. Zadzwoniłem do Rayna i poprosiłem go ,żeby znalazł jej miejsce zamieszkania . Był w tym specem , już w gimnazjum pomógł mi w podobnych sprawach. Po 15 minutach dostałem Sms z adresem Maddy. Szybko wyszedłem z domu i pojechałem w wyznaczone miejsce.
Minęło pół godziny.
Wysiadłem przed wysokim blokiem i zadzwoniłem domofonem pod wskazany numer.
W słuchawce usłyszałem znajomy głos.
-Tak słucham?
- Poczta, czy może mnie Pani wpuścić?- zapytałem a o po chwili wbiegłem po schodach.
Zapukałem do drzwi. Gdy Mad zobaczyła ,że to ja nie chciała mnie wpuścić.
- Proszę- szepnąłem i popatrzyłem na nią błagalnie.
- Nie,złamałeś jej serce! - odrzekła. Już miała zamykać , kiedy popchnąłem ją i wtargnąłem do mieszkania.
- Nicole! - krzyknąłem i podbiegłem do ukochanej. Klęknąłem przed nią i złapałem za rękę.
- Justin? Co ty tu robisz?! - warknęła Nicki i wyrwała rękę z uścisku.
- Przyszedłem prosić cię o wybaczenie! - powiedziałem i spojrzałem jej w oczy. Były pełne łez, widziałem w nich ból,złość i żal.
-Ciekawe..-odchrząknęła i odwróciła głowę tak żeby mnie nie widzieć.
- Ale zrozum ,że nie chciałem cię zranić! - krzyknąłem.
- Hmm.. Nie chciałeś? - czemu nie myślałeś o tym pieprząc tą tanią dziwkę? - syknęła przez zaciśnięte zęby.
Miała rację.
-Skarbie...-podniosłem się i złapałem Nick za podbródek. Zacząłem zbliżać się do jej ust,lecz dziewczyna odepchnęła mnie i wrzasnęła:
-Wypierdalaj stąd ty mały chuju! Jesteś debilem! Nienawidzę cię!
Chciałem coś jeszcze powiedzieć ale Madison złapała mnie za barki i  poprowadziła do wyjścia.
-Nara kutasie- powiedziała i zamknęła mi drzwi przed nosem.Wybiegłem z bloku i wsiadłem do samochodu.
-Kurwa jego jebana mać! - krzyknąłem i uderzyłem pięścią w kierownicę. Szybko odjechałem z pod mieszkania Maddy i zadzwoniłem do Chazzy.

NICOLE'S POV

-Nara kutasie- - powiedziała Mad a potem usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.
- Ja pierdole! - krzyknęłam i położyłam się na sofie. Miałam już dość tego debilnego tłumaczenia się ze zdrady. Madison po chwili podała mi chusteczki a ja rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Misiek, nie rycz już! To nie ma sensu- powiedziała kumpela i pogłaskała mnie po plecach.
- Nie rycz.. nie rycz... Tobie to tak łatwo powiedzieć!- krzyknęłam i odwróciłam się. - Teraz zostaw mnie samą muszę się z tym przespać.
Mad poszła do swojego pokoju a ja po chwili zasnęłam. Obudził mnie dzwonek telefonu,była 18:04.
Popatrzyłam na ekran, dzwonił Justin. Odebrałam.

( J-ja, Ju-Justin)

J- Czego chcesz!?
Ju-Kotku, proszę przebacz mi!
J- A niby czemu miałabym to robić?! Bzykałeś się z jakąś suką! Zdradziłeś mnie!
Ju- Kurwa mać! Byłem pijany! Nie kontrolowałem swojego zachowania!
J- Nie kurwuj mi tu! I nie takim tonem!
Ju- Jejku przepraszam.. kochanie zrozum, bez ciebie nie mogę normalnie funkcjonować!
J- No nie wiem.. zastanowię się.. A teraz dobrego wieczoru, pa.

Rozłączyłam się. Nie chciałam już dłużej słuchać jego głupich wymówek.

JUSTIN'S POV

Po rozmowie wyszedłem na balkon. Odpaliłem papierosa i zaciągnąłem się. Teraz tylko fajki były odskocznia od problemów. Wypuściłem dym z ust i popatrzyłem w niebo. Zamyśliłem się, w głowie przetwarzały mi się najlepsze momenty związane z Nicki. Czyli wszystko od początku do końca naszego związku. Uwielbiałem ją, była moją muzą, była osobą dla której chciałem żyć. Przez jeden błąd straciłem cały swój świat, czyli Nicole. Miałem wyrzuty sumienia, nie ''upilnowałem'' się na tej imprezie. Poszedłem się przebrać zdjąłem z siebie ubrania i bieliznę. Wyjąłem z szafy bokserki w panterkę oraz czarne dresy i założyłem to na siebie. Rozejrzałem się po pokoju , na komodzie stało moje zdjęcie z Nicki. Odwróciłem głowę , nie chciałem myśleć o Nicki , rozpłakałbym się. A przecież faceci nie płaczą, co nie? Poszedłem do kuchni zrobić sobie kanapki i herbatę. Usiadłem na krześle i zadzwoniłem do Chazzy.
(J- ja, Ch-Chaz)

J- siema stary!
Ch- Siema , co ty taki smętny jesteś?
J- A jak myślisz?! Nieckey mnie nienawidzi ,zaraz odstrzelę sobie łep.
Ch- Posrało się chłopię?! Nie myśl tak nawet!
J- Ale ona mnie nienawidzi. ,
Ch- Żartujesz?! Nicole cie kocha! Tylko na razie jest w szoku po tym co zrobiłeś!  Ona długo bez ciebie nie wytrzyma. Zresztą ty też bez niej długo nie pociągniesz..
J- Dobrze tato, postaram się ogarnąć.
Ch- Siema synu.

Rozłączyłem się i zacząłem jeść kanapki. Myślałem nad tym co powiedział Chaz. Miał racje, jak zawsze. Dlatego własnie nazywałem go tatą. Po godzinie poszedłem spać z nadzieją ,że jutro wszystko będzie dobrze.

_______________________________________

I jak? Myślicie ,że Nicole wybaczy Justinowi czy nie? 

sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 19. część 1

NICOLE'S POV

Usiadłam obok Mad i spytałam:
- Słyszałaś to?
- To z tą zabawą? Tak,słyszałam.To Justin? - odpowiedziała i pogłaskała mnie po ramieniu.
- Tak to on. Przepraszam cię za niego.. Upił się..- westchnęłam.
-Spokojnie, nic nie szkodzi. Jutro wytrzeźwieje, wesz jacy są faceci. A teraz ogarnij się i wypij soczek- Madison zawsze potrafiła mnie pocieszyć. Gadałyśmy do północy, a potem powoli położyłam się obok Justina,który gwałtownie objął mnie w tali.
Nic nie mówiąc zaczął całować mój dekolt, następnie sięgnął rękoma do moich dresów. Zatrzymałam go jednak.
- Kotku, nie teraz. Moja przyjaciółka jest w pokoju obok- szepnęłam i pocałowałam go w policzek.
Usłyszałam ciche mamrotanie ale znowu to  zignorowałam.

Rano obudziła mnie Madison.
-Kotek gdzie masz kawę? - spytała.
Popatrzyłam najpierw na zegarek , potem na dziewczynę i rzekłam:
- W szafce nad zlewozmywakiem. Dobrze ci się spało?
- Tak dobrze, zrobię ci kawę trochę się rozbudzisz. - uśmiechnęła się i wyszła z sypialni.
Była już 10:21.
Spojrzałam na Jussa i przytuliłam się do niego. Delikatnie pocałowałam go w szyje a on odwrócił się do mnie i pocałował mnie.
- Hej miśku! Już wytrzeźwiałeś?- zapytałam z troską.
- Chyba tak, ale łeb mnie strasznie napierdala i nic nie pamiętam- odparł zaspany chłopak.
- To może zadzwoń do Chaza? On był trzeźwy i powinien pamiętać co robiłeś- pocałowałam ukochanego w policzek i wyszłam z pod kołdry.

JUSTIN'S POV

No tak , Nic miała rację. Szybko skontaktowałem się z Chazem a potem siedzieliśmy już w salonie.
Dziewczyny były w kuchni ale zamknęły drzwi od głównego pokoju.

- Chaz, Nicki mówiła ,że byłeś trzeźwy. No więc może byłbyś w stanie powiedzieć mi co wczoraj robiłem? - zapytałem i podrapałem się w tył głowy.

- Hmmm? Ty? Nachlałeś się a potem wyruchałeś jakąś przypadkową laskę, a po tym wyszliśmy z klubu. Nie chciałem ,żebyś zrobił więcej głupstw! - syknął Chazzy.

Wytrzeszczyłem oczy i zagryzłem środek policzka. Co kurwa? Że ja ruchałem inną? Nie mogłem uwierzyć ,że zdradziłem Nicki.

NICKOLE'S POV

Chłopcy zamknęli się w pokoju a ja gadałam w kuchni z Madison. Po chwili poszłam do salonu ,żeby zabrać stamtąd mój telefon. Zanim zdążyłam otworzyć drzwi usłyszałam jak Chaz mówi:
'' (..) nachlałeś się , potem wyruchałeś jakąś przypadkowa laskę (..) ''

Kiedy dowiedziałam się ,że Justin mnie zdradził z moich oczu poleciało kilka łez.
Błyskawicznie otworzyłam drzwi od salonu i krzyknęłam;
- Jak mogłeś mi to zrobić? Przespać się z jakąś suką, będąc w tym samym czasie w związku?
Nie wystarczałam ci kutasie?! - spojrzał na mnie z przerażeniem.
- Skarbie to nie tak! Nie byłem świadomy tego co robię! Upiłem się i ... - w tym momencie mu przerwałam.
- Nie tłumacz się więcej! Ty sobie tu zostań ,ja wychodzę! - ze łzami w oczach pobiegłam do Maddy.
- Kochanie byłabyś w stanie przetrzymać mnie u siebie na kilka dni? - spytałam
- Oczywiście! Ale powiedz co się stało! - odparła Mad i przytuliła się do mnie.
- Dziękuję! Opowiem ci w drodze, teraz szybko spakuje kilka rzeczy.- wyszłam z kuchni.

W sypialni stał Justin.

- Kochanie proszę, uwierz mi!- krzyczał błagalnie i klęknął przede mną.  Nawet nie spojrzałam na jego twarz,tylko wyjęłam plecak z szafki i wrzuciłam do niego kilka ubrań.
- Proszę! - błagał, wstał i złapał moją rękę. Szybko wyrwałam ją z uścisku i krzyknęłam.
- Zdradziłeś mnie a ja mam ci teraz wybaczyć? - z moich oczu popłynęły łzy,po chwili spoliczkowałam Justina i wybiegłam z pokoju.
Nałożyłam plecak na plecy , ubrałam się i razem z Madison wyszłam z mieszkania.
Nie chciałam już nigdy więcej widzieć tego człowieka!

JUSTIN'S POV

Nicole wyszła z domu trzaskając drzwiami.

- Ja pierdole!- wrzasnąłem na całe mieszkanie. Usiadłem na fotelu i zatopiłem głowę w dłoniach.

- Stary, spokojnie! - rzekł Chaz i poklepał mnie po ramieniu.

- Kurwa mać nie uspokajaj mnie! Zdradziłem ją! Jak ja mam się do jasnej cholery uspokoić!?? - syknąłem i podszedłem do okna.

Widziałem Nic opartą o ramie Madison, wiedziałem ,że w tym momencie Nic mnie wyzywa. Nie dziwie się jej , w końcu ruchałem się z inną laską.

- Chaz pójdziesz do domu? Chce zostać sam. - westchnąłem po chwili zastanowienia.

- Spoko tylko nie rób nic głupiego, na razie! - rzekł Chazzy, pożegnał się ze mną i wyszedł z mieszkania.

Miałem ochotę strzelić sobie w łep, popełniłem wielki błąd pieprząc się z tą laską.