-Nie planowałem nic,ale możemy coś wymyślić.-odchrząknąłem i zjadłem kęs kanapki. Nagle mój telefon zadzwonił,na ekranie pojawił się nieznany numer.
***
JUSTIN'S POV
Odebrałem.
-Tak słucham?-
-Cześć Justinku. Spotkaj się ze mną,bo inaczej coś się stanie tej hmm.. Nicole? W "Barze u Pertici" o 16:00. Dzisiaj. Bądź rozsądny,czekam na ciebie misiu.- odpowiedziała osoba z drugiej strony,rozpoznałem w niej głos Spencer.Rozłączyła się,a ja ze zdenerwowaniem popatrzyłem na zegarek. Była godzina 14:00.
-Kto to był?-spytała Nick.
-Spencer.-odparłem i podrapałem się po karku.
NICOLE'S POV
Gdy to usłyszałam, moje oczy się szerzej się otworzyły.
-Cco chciała?-spytałam niepewnie.
-Muszę się z nią spotkać o 16:00. Jeśli tego nie zrobię to ona cię skrzywdzi. Może na taką nie wygląda,ale czasem jest niebezpieczna.-rzekł JuJu i popatrzył w moje oczy.
Po półtorej godziny Justin pożegnał się ze mną i ciężko westchnął.
-Niedługo wrócę.- odrzekł i wsiadł do samochodu.
JUSTIN'S POV
Przycisnąłem pedał gazu,a potem odpaliłem papierosa. Już miałem plan co zrobię tej suce.
Po 20 minutach wszedłem do baru. Przy jednym ze stolików siedziała już Spenc.
-Witaj Bieber. Przyszedłeś...-powiedziała kiedy usiadłem naprzeciwko niej.
-Streszczaj się.-syknąłem i zmrużyłem oczy.
-No więc... Chcesz,żeby Nicole była bezpieczna? Prześpij się ze mną.- odparła z łobuzerskim uśmiechem.
-Okej.- w moim głosie było słychać obojętność.
-Serio?- spytała zdziwiona Spencer i spojrzała na mnie jakby nie była przygotowana na taką odpowiedź.
-Tak. Ale to ja wybieram miejsce.- miałem ochotę się roześmiać,ale się powstrzymałem.
Wsiedliśmy do mojego auta,skierowałem się w stronę odludzia. Zatrzymaliśmy się na pustym polu,kazałem jej się rozebrać do samej bielizny,stanąć i zamknąć oczy.
-Jesteś taka piękna. Już dawno miałem ochotę znów cię dotykać,zdejmować z ciebie tą bieliznę,pieprzyć się z tobą tak jak kiedyś. Tęskniłem skarbie.- szepnąłem do ucha Spencer i włożyłem swoją rękę między jej nogi. Jedną ręką zacząłem ją pieścić,a drugą powoli wyjąłem pistolet zza swojej koszuli.
-Nie przestawaj...-jęknęła,a ja uśmiechnąłem się i przyłożyłem jej pistolet do skroni.
-To co powiedziałem było kłamstwem. A teraz żegnaj mała dziwko.-zaśmiałem się i zastrzeliłem Spenc.
Kiedy upewniłem się,że jest nieżywa,rozpaliłem ognisko,dokładnie spaliłem jej ciało oraz rękawiczkę,w której trzymałem wcześniej broń.
Po tym wsiadłem do samochodu i odjechałem z tego miejsca.
Szybko wróciłem do mieszkania,od progu czekali już na mnie Nicki i Spike.
-No i jak? Co powiedziała? Co chciała? Co zrobiłeś?-spytała dziewczyna i złapała mnie za rękę.
-No co,zastrzeliłem i spaliłem sukę,więcej jej nie zobaczymy.-odpowiedziałem wesoło.
-Ale jak to ją zabiłeś?- Nicke wytrzeszczyła oczy.
-Normalnie. Gdybym czegoś do ciebie nie poczuł to też byś tak skończyła.-syknąłem i zaśmiałem się.
Popatrzyła na mnie z niedowierzaniem,z trudem przełknęła ślinę. Najwidoczniej przypomniała sobie wszystkie traumatyczne zdarzenia z początku naszej znajomości. Żeby rozładować sytuację objąłem ją w talii.
-Skarbie...-szepnąłem i ugryzłem ją w szyję.
Delikatnie odsunęłam moją głowę od siebie.
-Nie Justin,proszę...-powiedziała Nicki i popatrzyła w moje oczy.
-Przepraszam cię za wszystko!-odparłem i mocno wszczepiłem się w jej usta. Mój język chwilę "walczył" z językiem Nicole,po czym lekko ugryzłem jej dolną wargę. Nicke złapała mnie za tył głowy i odwzajemniła pocałunek.
-To co,wybaczasz mi?-zapytałem i zrobiłem minę "niewinnego szczeniaczka".
-No dobrze.-zachichotała dziewczyna.
NICOLE'S POV
Cały czas zastanawiałam się co będzie z moimi relacjami z rodziną. Może jednak wszystko będzie dobrze i się pogodzimy? A może jednak cały czas będziemy ze sobą skłóceni? W sumie to nie wiem kto bardziej zawinił. No trudno,trzeba żyć dniem dzisiejszym,może niedługo wszystko się poukłada.
-To co robimy kotku?- spytał Justin i owinął ręcę wokół mojej talii.
-Hmm,może kino? Ostatnio wyszedł dobry film,chciałabym go obejrzeć.-powiedziałam i pocałowałam mojego ukochanego w policzek.
Uśmiechnął się,poszedł założyć kurtkę i buty. W tym czasie ja schowałam do torebki telefon,klucze i kosmetyki. Szybko narzuciłam na siebie płaszcz i szpilki,a po chwili złapałam Jussa za rękę.
Wsiedliśmy do samochodu,a po 30 minutach weszliśmy do budynku. Kupiliśmy bilety,coś do picia i popcorn,a następnie skierowaliśmy się w kierunku sali. Zajęliśmy miejsca, po chwili zaczął się seans.
W czasie romantycznej sceny powoli wtuliłam się w ramiona JuJu,a on przycisnął mnie do siebie i pocałował mnie w czoło.
Po seansie udało mi się uprosić Biebsa,abyśmy poszli do moich rodziców.
JUSTIN'S POV
Niechętnie zgodziłem się na wizytę u rodziny Nicki,ale widziałem jak bardzo jej na tym zależy.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mieszkania Amandy,bo tam przebywali rodzice dziewczyn. Szybko dojechaliśmy na miejsce i stanęliśmy przed drzwiami domu Amy.
Nicole zapukała do drzwi,otworzyła mama.
-Hej...-powiedziała niepewnie Nicke,a jej matka zwierzyła ją swoim wzrokiem.
-Przyszłaś tu z tym chłopakiem,a on nie jest mile widziany w naszym towarzystwie...-syknęła Keira(mama) i skrzyżowała ręce na piersiach.
-Jeju mamo! Jeśli chcecie mojego szczęścia to powinniście zrozumieć,że kocham Justina!-rzekła Nick i wydęła usta.
-No dobrze,wejdźcie. Ale nie obiecuję,że twój ojciec będzie zadowolony z jego- wskazała na mnie- wizyty.-dokończyła opryskliwie.
Nicole złapała mnie za rękę i razem weszliśmy do środka. Gdy Jared mnie zobaczył,wstał i krzyknął:
-Co tu do cholery robi ten gówniarz?!-
-Tato,spokojnie! My... my przyszliśmy się pogodzić!-rzekła Nicki i ścisnęła mocniej moją rękę.
-Mam się pogodzić z tym śmieciem?! Za żadne skarby!-warknął tata i zmrużył oczy.
-Śmieciem?! Ja tu grzecznie przychodzę i chcę dojść do porozumienia,a pan mnie tak nazywa?!-syknąłem przez zaciśnięte zęby.
Po chwili złapałem Nickey za rękę i szybko pobiegłem z nią do samochodu.
-Kurwa mać!-krzyknąłem i uderzyłem pięściami o kierownicę.-Nick,podaj mi szluga ze schowka!-warknąłem i spojrzałem przed siebie.
Kiedy dostałem papierosa i zapalniczkę,szybko go odpaliłem i przytrzymałem dym w ustach.
Nacisnąłem pedał gazu i wypuściłem prawie idealne kółko dymne. Rozluźniłem się i przyśpieszyłem,po 15 minutach byliśmy już w swoim mieszkaniu. Położyłem się na łóżku i przymknąłem oczy. Miałem już dość tego kurewskiego świata,najchętniej odsztrzeliłbym sobie w tym momencie łeb.
-Co tam?-odparła Nicki i położyła się na mnie.
-Jesteś mega seksowna skarbeńku...-przyłożyłem swoje usta do szyi ukochanej i zacząłem ją delikatnie ssać,przygryzać.
Złapałem Nicke za pośladki i lekko je ścisnąłem.
-Nie Justin,powstrzymaj się...-jęknęła dziewczyna i odepchnęła mnie od siebie.
Wywróciłem oczami i poszedłem do łazienki. Szybko się umyłem,założyłem niebieskie bokserki i szybko wszedłem do łóżka,w którym już leżała Nick.
Delikatnie przytuliła się do mojego torsu i zaczęła po nim jeździć palcem.
-Nie denerwuj się myszko...-szepnęła i pocałowała mnie w policzek.
-Przestań suko!-syknąłem i odwróciłem się od dziewczyny.
Nie odpowiedziała,usłyszałem cichy płacz.
Kurwa mać.
Znowu coś odjebałem,naucz się nad sobą panować debilu,bo niedługo ona tego nie wytrzyma.
-Kochanie...-objąłem ją w talii i pogłaskałem po głowie.-Przepraszam,wiesz,że nie chciałem...-
-A skąd ja mam to niby wiedzieć?! Po raz któryś już nazywasz mnie suką lub czymś innym! Wiesz jak to boli,gdy słyszysz takie słowa z ust osoby,którą tak cholernie kochasz?! Proszę,panuj nad sobą.-krzyknęła Nicole,a ja spojrzałem w jej oczy.
Były pełne łez,widziałem w nich smutek i ból.
-Kuźwa,przepraszam cię za siebie! Nie płacz już,nienawidzę patrzeć na twoje łzy!-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
-Nie chcę od ciebie odchodzić,rozumiesz? Kocham cię całym swoim sercem,ale rani mnie to,co mówisz!-rzekła przez łzy i przytuliła się do mnie.
Przycisnąłem jej chude ciało do swojego i otarłem kciukiem łzy spływające po jej policzkach.
-Wynagrodzę ci to jakoś!- rzekłem i pogłaskałem ją po brzuchu.
-Nie chcę nic oprócz tego,żebyś mnie kochał.-odparła Nicki i mocno przycisnęła się do mojej klatki piersiowej.
Zamyśliłem się,a gdy po chwili spojrzałem na swoją ukochaną,ona już spała.
NICOLE'S POV
Rano obudził mnie Justin.
-Kotku,muszę gdzieś wyjść. Wrócę za jakiś czas.- uśmiechnął się,wyszedł z pokoju,po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.
***
No i jest kolejny rozdział! :) Jak wam się podoba? Co sądzicie?
CZYTASZ-KOMENTUJESZ!
Dla was komentarz to tylko chwila,a dla mnie uśmiech :)
O opinię proszę tutaj >KLIK!< lub ma moim twitterze @lamajustina69 :)
Kocham was <3
~MSB :*
Boskii. Dawaj next ;**
OdpowiedzUsuń