wtorek, 16 września 2014
Rozdział Trzynasty
-Kładźmy się spać,jutro ciężki dzień!-odparłam i przykryłam się kołdrą.
-Ciężki? A to dlaczego?-zapytał Juss i objął mnie w talii.
-No wiesz... Podejrzewam,że jutro będzie wielka afera przez kłótnię z rodzicami... Byłeś dla nich niemiły nie pewno jesteś u nich skreślony...-zmartwiłam się i pogłaskałam go po dłoni.
-Oh,nie przejmuj się nimi. Kłócą się z niewłaściwą osobą. Dla mnie najważniejsze jest twoje szczęście.-pocałował mnie w policzek,życzył mi miłej nocy i zasnął.
Ja na szczęście też nie miałam problemów ze spaniem,bo szybko zapadłam w błogi sen.
***
NICOLE'S POV
Rano obudził nas dzwonek do drzwi. Założyłam na siebie jakąś koszulkę i poszłam zobaczyć kto to.
Na korytarzu stali Amanda razem z naszymi rodzicami. Po ich minach wywnioskowałam,że byli wściekli.
-Co was tak wcześnie tu przywiało?- syknęłam zaspana i podrapałam się po głowie.
-Nie pamiętasz wczorajszej sytuacji?- warknęła Ama.
-A no tak. Wejdźcie do salonu,zaraz do was przyjdę.- rzekłam,byłam na tyle nieprzytomna,że miałam kłótnię gdzieś.
-Justin,ubieraj się!- krzyknęłam do chłopaka.
-Mmm,a może ubrania nie będą nam teraz potrzebne?-odrzekł JuJu i przeciągnął się.
-Moi rodzice i Amanda tu są! Nie rób łacha i wstawaj,ale to już!- syknęłam i puściłam mu oko.
Po kilku minutach weszliśmy do salonu,gdzie siedzieli już moi rodzice i Amanda.
-Dzień dobry...-odparł Biebs,starał się być miły.
Nie usłyszeliśmy odpowiedzi,poczułam tylko ich mroźne spojrzenia na mnie i na Justinie.
-Czy chcesz za coś przeprosić gówniarzu?- warknął Jared(mój tata),przerywając tym samym niezręczną ciszę.
-Nie,nie mam za co... To raczej pan powinien przeprosić Nicole,a nie ja pana.- Juss łobuzersko się uśmiechnął.
-Nie pyskuj do mnie idioto!- krzyknął mój ojciec i zmrużył oczy.
-Nie pyskuję,tylko bronię swojej dziewczyny. Nikt nie będzie jej obrażał ani doprowadzał do płaczu.!-powiedział JuJu i objął mnie w talii.
Lekko wtuliłam się w jego ciało.
-Nicole,odejdź od tego człowieka!-syknął Jared.
-Nie będziesz mi mówił jak mam żyć! To moje życie!- odważyłam się.
-Ale...- tata chciał coś powiedzieć,ale Juss szybko mu przerwał.
-Ma pan coś jeszcze do powiedzenia? Pewnie nie,więc proszę grzecznie stąd wyjść! Nie chce pan chyba poznać złego Justina,prawda?-
-Jesteś niebezpieczny! A ty Nicole głupia,że nie chcesz od niego odejść!- krzyknął Jared,a po tym wyszedł razem z mamą i Amą z mieszkania.
-Co za cwel...-warknął pod nosem Biebs,a ja złapałam go za rękę i szepnęłam mu do ucha:
-Spokojnie.Kocham cię.-
Uśmiechnął się i oblizał wargę.
JUSTIN'S POV
Uśmiechnąłem się.
Kochałem ją cholernie.
Wyszedłem na balkon aby zapalić,gdy nagle zaczął prószyć śnieg.
Spojrzałem na kalendarz i pomyślałem: "No tak,już 1 grudnia. Zaraz święta."
Wyjąłem papierosa z paczki i go odpaliłem. Chwilę przytrzymałem dym w ustach,po czym go wypuściłem. Uff,jaka ulga. Tylko dzięki papierosom mogłem w tym momencie zapomnieć o problemach. Zagłębiłem się w swoich myślach,lecz po chwili z zamyślenia wytrąciła mnie Nicole.
-Nie zimno ci kotek? Ja wiem,że jesteś gorący,ale nie uchroni cię to przed chorobą.-zachichotała i położyła rękę na moim barku.
-Dopalę tylko papierosa i schowam się w domu. Dla ciebie wszystko o pani!- roześmiałem się i zaciągnąłem się kolejny raz.
W czasie kiedy Nicki się kąpała,ja przebrałem się i zrobiłem nam kanapki.
Po kilkunastu minutach wyszła z łazienki owinięta w ręcznik. Wyglądała tak cudownie,była idealna.
Kiedy rozczesywała włosy podszedłem do niej i objąłem ją w talii.
-Jesteś cudowna.-szepnąłem jej do ucha i pocałowałem ją delikatnie w szyję.
Następnie zacząłem jeździć po niej(tzn. szyi) językiem,co jakiś czas przygryzając ją łagodnie. Wziąłem Nickey na ręce,a ona objęła mnie w pasie nogami. Lekko przycisnąłem ją do ściany,a ona zmierzwiła moje włosy i delikatnie pociągnęła za ich końcówki. Chwilę po tym jedną ręką złapałem ją za pośladek,a drugą szybko rozwinąłem ręcznik i rzuciłem go w kąt. Położyłem Nick na łóżku i popatrzyłem na jej nagie ciało. Zagryzłem środek policzka i zdjąłem z siebie koszulkę. Oparłem się kolanami i rękoma na łóżku,popatrzyłem w oczy mojej ukochanej i gwałtownie wszczepiłem się w jej usta. Nasze języki zaczęły ze sobą zawzięcie walczyć,Nicki cicho jęknęła w moje usta,a ja położyłem rękę na jej biodrze. Nagle poczułem,że guzik i rozporek od moich spodni się otwierają,a po chwili zostały( etc. spodnie) ze mnie zdjęte. Błyskawicznie zdjąłem bokserki i położyłem się na Nicole.
Dziewczyna wbiła paznokcie w moje plecy,uznałem to za znak,więc szybko w nią wszedłem. Zacząłem rytmicznie poruszać biodrami,z każdym jęknięciem Nick bylem pewniejszy,że jest jej dobrze.
-Justin...-zagryzła górną wargę,a potem ugryzła mnie w szyję.
W końcu obydwoje doszliśmy,po czym upadliśmy na łóżko.
-Jesteś cudowna...-szepnąłem i pocałowałem ją w policzek.
Gdy Nicole odpoczywała poszedłem do łazienki,aby wziąć prysznic. Wszedłem do kabiny,odkręciłem wodę i poczułem jak po moim ciele spływa miliony maleńkich kropelek. Wziąłem płyn i wtarłem go w swoje ciało. Po chwili spłukałem go,wyszedłem z kabiny i wysuszyłem włosy,doprowadzając je do idealnego stanu. Owinąłem ręcznik na biodrach i skierowałem się do sypialni.
Podszedłem do szafki i wyciągnąłem z niej koszulę w kratę,dżinsy z niskim krokiem,bokserki w panterkę i granatowe adidasy. Szybko się ubrałem i poszedłem do salonu,gdzie czekała na mnie Nicki z kanapkami i herbatą.
-Gdzie idziemy,że tak się wystroiłeś?- spytała gdy mnie zobaczyła.
-Nie planowałem nic,ale możemy coś wymyślić.-odchrząknąłem i zjadłem kęs kanapki. Nagle mój telefon zadzwonił,na ekranie pojawił się nieznany numer.
***
Witajcie :) Jak podoba wam się rozdział? Jak myślicie,kto dzwoni do Justina?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Komentowanie naprawdę nie boli,a sprawia mi dużo uśmiechu ;)
Jeśli chcecie,możecie również wyrażać swoje opinie na moim asku >KLIK!< lub na moim twitterze @lamajustina69 <3
Kocham was :*
~MSB :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Boski! czekam na nn ! <3
OdpowiedzUsuńSuper czekam na kolejny :) ;)
OdpowiedzUsuń