wtorek, 2 września 2014

Rozdział Dwunasty

-Głupią sytuację?! Ty to nazywasz głupim?!- warknęłam i zatknęłam włosy za ucho.
-Jeju no,przepraszam. Jestem chujem,żałuję,że to zrobiłem.-rzekł stanowczo JuJu i podrapał się po karku.
-Chujem? To mało powiedziane.-zaśmiałam się cicho.-no dobrze,niech ci będzie.Wybaczam.Ale zaręczyny i tak są zerwane.-odparłam i przyłożyłam palec do jego torsu.
 Po półgodzinie mogłam już wyjść ze szpitala.W samochodzie ustaliliśmy,że w drodze powrotnej zatrzymamy się w jakiejś restauracji.


***


JUSTIN'S POV
Usiedliśmy przy jednym ze stolików,po kilku minutach podeszła do nas kelnerka.
-Co podać?-zapytała i wyjęła z kieszonki notes.
-Poproszę frytki,nugetsy i wodę.-rzekła Nicole.
-Ja to samo.-odpowiedziałem bez entuzjazmu,cały czas myślałem o tym czy powiedzieć Nicki kim dokładnie była dla mnie Spencer. Z zamyślenia wytrąciła mnie moja ukochana,która delikatnie  wszczepiła się w moje usta. Po chwili zagryzła moją górną wargę,a ja złapałem ją za tył głowy i włożyłem swój język w jej usta. Języki zaczęły ze sobą "walczyć",następnie zszedłem ustami na szyję Nickey. Lekko ją ugryzłem,a dziewczyna cicho jęknęła. Oderwałem od niej usta i powiedziałem:
-Możemy zakończyć to co robiliśmy w tej łazience...-łobuzersko się zaśmiałem.
Nicole zachichotała i przygryzła środek policzka.
Po kilku minutach dostaliśmy swoje zamówienie,moja ukochana szybko spałaszowała nugetsy. Nagle jedzenie stanęło mi w gardle,przez co zacząłem się dusić. To wszystko przez nią. Przez Spencer,która właśnie weszła do baru i mi pomachała. Dzięki szybkiej reakcji Nickey udało mi się powrócić do stanu normalnego i wytłumaczyć jej całe zajście.
-Co się stało Justin?-spytała nerwowo i przygryzła wargę.
-Ta suka... Spencer. Ta suka tu jest,to się stało!- syknąłem,poczułem jak zaczynam się gotować ze złości.
NICOLE'S POV
-Co się stało Justin?-spytałam nerwowo i odruchowo przygryzłam wargę. Zawsze rak robiłam gdy się denerwowałam.
-Ta suka... Spencer. Ta suka tu jest,to się stało!-syknął Juss,zoobaczyłam,że jego oczy pociemniały, a mięśnie się napięły.
Odwrociłam się za siebie i ona tam faktycznie była. Na jej twarzy malował się złośliwy uśmieszek,po chwili zaczęła iść w naszą stronę.
-Kuźwa,tylko nie ona...-fuknął JuJu pod nosem.
-Cześć Justinku,cześć Nicole. Jak się macie?-zapytała Spenc i spojrzała na mnie,a potem na Justina.
-Spieprzaj stąd dziwko!-warknął Biebs,nawet na nią nie spojrzał.
-Bo co?-z łobuzerskim uśmiechem na ustach oparła się rękoma o nasz stolik.
-Jeśli stąd zaraz nie znikniesz,pożałujesz,że się w ogóle urodziłaś,mała kurwo...-syknął przez zaciśnięte zęby JuJu,zobaczyłam,że był gotowy na atak w każdej chwili.
-Pójdę stą tylko dlatego,bo nie mam zamiaru patrzeć na twój ryj. Oo,jeszcze jedno pytanko:ile razy zdążyłeś ją wyruchać od naszego statniego spotkania? Pięć? Sześć?- z jej oczu ciskały pioruny nienawiści.
W Justinie się zagotowało,spojrzał na jej twarz i krzyknął:
-Może lepiej,żebym ja spytał ile kutasów miałaś dziś w mordzie? Hmm? Dziesięć? Piętnaście?-
Z przerażeniem spojrzałam na Spencer,a potem na Jussa. Kilka osób obecnych w barze odwróciło głowy aby zobaczyć co się właśnie dzieje.
Po chwili ciszy zobaczyłam w jej oczach złość i smutek.
-Nicole,idziemy stąd!-warknął JuJu i pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
Szybko wsiedliśmy do samochodu i skierowaliśmy się do mieszkania. Kiedy stanęliśmy na czerwonym świetle,Biebs wyjął z kieszeni kurtki papierosy i odpalił jednego z nich.
-Wytłumaczysz mi w końcu kim dokładnie jest Spencer?-spytałam i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Yhym,zaraz.-odchrząknął Biebs i wypuścił dym z ust.
Wiedziałm,że mnie nie słuchał,więc zadałam pytanie poraz kolejny,teraz bardziej stanowczym tonem.
-Halo? Ziemia do Biebera! Pytałam czy wytłumaczysz mi w końcu kim dokładnie jest Spencer?!-
-Dobrze,ale dopiero w domu.-rzekł i nacisnął pedał gazu.
Po 15 minutach byliśmy już w mieszkaniu. Położyłam się na łóżku i zawołałam Justina.
-Tak?- wyjrzał zza drzwi od sypialni.
-Obiecałeś mi opowiedzieć o Spenc! Wię czekam!- wydęłam usta i poklepałam miejsce na łózku obok mnie.
-No niech ci będzie...-przerwał na chwilę i położył się na wyznaczonym przeze mnie miejscu.-Jak już wiesz,Spenc jest moją byłą. Poznałem ją kiedy byłem na spotkaniu z moimi wspólnikami. Właśnie  rozmawailiśmy o kolejnym porwaniu,kiedy ona weszła do magazynu. Była "dziewczyną" Luke'a,popatrzyłem na nią i wydała mi się dobrą dupą. Po kilku dniach udało jej się mnie zaciągnąć do łóżka,świetnie mi się z nią pieprzyło. Przychodziłem do niej często,zazwyczaj po kolejnym interesie. Mogłem się odstresować uprawiając z nią seks,wtedy zapominałem o wszystkich problemach. Po pół roku postanowiłem zerwać z nią kontakt. 2 miesiące później poznałem ciebie i... i ty zmieniłaś moje życie. Gdybyś wiedziała jakim byłem kiedyś zimnym facetem... Serce z kamienia,zero uczuć. To tyle.-skończył i oblizał usta.
Po chwili ciszy  Justin złapał mnie za podbródek i podniósł moją głowę do góry. Lekko wszczepił się w moje usta i pociągnął moją dolną wargę. Po kilku minutach zszedł na moją szyję,zaczął ją całować i gryźć. Jęknęłam i przycisnęłam go do niej. Wziął mnie na ręce i oparł mnie o ścianę. Szybko złapał mnie za pupę i przycisnął swoje usta do mojego dekoltu. Złapałam go za tył głowy i przymknęłam oczy. Kilka minut później położył mnie na łóżku i szybko zdjął ze mnie bluzkę. Przyłożył swoją twarz do mojego brzucha i zaczął go spokojnie całować. Juss wystawił język i przejechał nim po całym moim brzuchu,a potem powoli rozpiął guziki od moich spodni. Zdją je ze mnie i rzucił w kąt,a ja złapałam za dół jego bluzki i ściągnęłam ją z jego umięśnionego ciała. Juju znowu składał  pocałunki na moim brzuchu,z moich ust wydobyło się ciche jęknięcie. Nagle drzwi od naszej sypialni zostały uchylone,lecz nie zauważyliśmy tego dopóki ktoś się nie odezwał. To byli moi rodzice,którzy najwidoczniej przyjechali mnie odwiedzić.
JUSTIN'S POVKurwa.
Czemu ktoś zawsze musi nam przerwać?
-Córeczko,co ty tu wyprawiasz?-rzekł tata Nicki.
Spojrzałem na dziewczynę i zobaczyłem,że się zarumieniła. Byłem schylony nad jej brzuchem,więc szybko się podniosłem,Nickey zrobiła to samo.
-Oo,mama,tata,co wy tu robicie?-spytała i zagryzła wargę.
-Przyjechaliśmy w odwiedziny. Drzwi były otwarte,więc weszliśmy,ale nie myśleliśmy,że masz gościa...-odpowiedziała matka i skrzyżowała ręce na piersi.
-Ale to...to nie jest mój gość... To mój chłopak...-odparła zdenerwowana Nick,a następnie wstała i założyła na siebie szlafrok.
-Chłopak powiadasz? A może to twój klient? Hmm?-syknął ojciec Nicke i popatrzył na naszą dwójkę.
Gdy ukochana otworzyła usta,aby coś powiedzieć,odsunąłem ją do tyłu i warknąłem:
-Czy pan uważa ją za zwykłą dziwkę? Podejrzewać o to własną córkę jest niedorzeczne! Jestem jej chłopakiem i właśnie nam państwo w czymś przerwali...- fuknąłem i napiąłem mięśnie.
-Justin!-szepnęła Nicki i złapała mnie za rękę,jednak odwróciłem się i syknąłem:
-Nikt nie będzie cię o bycie puszczalską kurwą,rozumiesz?!-
-Kochanie,chodź na chwilę. Musimy zamienić kilka słów!-powiedział tata Nickey,a ona wyszła z nimi do kuchni.
Przłożyłem ucho do drzwi i słuchałem.
-Nie podoba mi się ten chłopak!-krzyknął półgłosem ojciec.
-Ale on nie ma się tobie podobać,tylko mi!-odrzekła Nicka.
-Nie pyskuj gówniaro! Nie jest dla ciebie odpowiedni,masz z nim zerwać!-warknął.
Oh,gdybym tylko mógł to bym mu przywalił. Nie byłby już taki hop siup.
Po chwili z kuchni wybiegła zapłakana Nicole i wtuliła się w moje ramiona.
-Kocham cię,proszę zrób coś! Ja nie chcę od ciebie odchodzić!-poczułem łzy spływające po moim torsie.
Zagotowało się we mnie,nikt nie miał prawa doprowadzać mojej dziewczyny do płaczu.
-Powiem grzecznie: pańska córka ma 18 lat i ma prawo być z kim chce oraz gdzie chce. Nie będzie pan jej mówił co ma robić! Nie życzę sobie również,żeby ktokolwiek doprowadzał ją do płaczu! Albo wyjdzie pan z żoną samowolnie albo będę musiał użyć siły. Zrozumiano?- warknąłem przez zaciśnięte zęby i mocniej przycisnąłem Nick do siebie.
Ojciec był wyraźnie oburzony moimi słowami,więc błyskawicznie ulotnił się z naszego mieszkania.
-Nie płacz już kotku,wszystko jest dobrze!-szepnąłem i pocałowałem ją w czoło.
Po kilku minutach w końcu się uspokoiła i złapała mnie za ręce.
-Dziękuję,że ich stąd wyrzuciłeś,nienawidzę moich rodziców! Cały czas mnie ograniczają!-odpowiedziała i spojrzała mi w oczy.
-Może chcesz dokończyć to co robiliśmy wcześniej?-spytałem i łobuzersko się uśmiechnąłem.
-Bardzo chętnie!-odchrząknęła i położyła się na łóżku.
Szybko ściągnąłem z niej szlafrok i schyliłem się nad jej twarzą. Chwilę popatrzyłem w jej oczy,a potem ugryzłem ją w szyję. Zrobiłem jej malinkę,następnie rozpiąłem i zdjąłem z jej piersi stanik. Delikatnie zacząłem całować ją po piersiach,dziewczyna cicho jęczała. Po 5 minutach zdjąłem z niej stringi,a ona kazała mi się rozberać.
-Co tylko rozkażesz pani!-roześmiałem się i zsunąłem z siebie spodnie i bokserki.
Jeszcze kilka chwil ją rozgrzewałem,po czym delikatnie w nią wszedłem,a ona głośno jęknęła. Pchnąłem w nią jeszcze kilka razy i wstałem z łóżka, założyłem bokserki,poszedłem po kurtkę i wyciągnąłem z niej papierosy oraz zapalniczkę. Spokojnie wyszedłem na balkon,włożyłem sobie jednego z nich do ust i odpaliłem. Choć na dworze było zimno,ja tego nie czułem. Byłem mocno rozgrzany,więc bez problemu stałem na tarasie. Zaciągnąłem się po raz dugi,jednocześnie zagłębiając się kompletnie w myślach. Przed oczami przeleciały mi wszystkie miłe momenty spędzone z Nicole. Cholernie ją kochałem,tylko żałuję,że spieprzyłem nasze zaręczyny. Muszę bardziej nad sobą panować.
Na dworze było już ciemno,uświadomiłem sobie,że jest już po 22. Zacząłem się zastanawiać kto normalny przyjeżdża do swojej córki aby ją odwiedzić tak późno. Dokończyłem papierosa i wyrzuciłem go za barierkę tarasu.
NICOLE'S POV
Leżałam zmęczona na łóżku,gdy podszedł do mnie Justin i szepnął mi do ucha:
"Kocham cię i dziękuję,że jesteś!"
Przygryzłam środek policzka i zachichotałam. Gdy głośno westchnął poczułam od niego papierosy.
-Kładźmy się spać,jutro ciężki dzień!-odparłam i przykryłam się kołdrą.
-Ciężki? A to dlaczego?-zapytał Juss i objął mnie w talii.
-No wiesz... Podejrzewam,że jutro będzie wielka afera przez kłótnię z rodzicami... Byłeś dla nich niemiły nie pewno jesteś u nich skreślony...-zmartwiłam się i pogłaskałam go po dłoni.
-Oh,nie przejmuj się nimi. Kłócą się z niewłaściwą osobą. Dla mnie najważniejsze jest twoje szczęście.-pocałował mnie w policzek,życzył mi miłej nocy i zasnął.
Ja na szczęście też nie miałam problemów ze spaniem,bo szybko zapadłam w błogi sen.

***

Witajcie po długiej przerwie! W końcu doczekaliście się rozdziału dwunastego,ja sama się niecierpliwiłam! Jestem szczęśliwa,że w końcu do was wróciłam i mogę pisać :)
Co sądzicie o tym rozdziale? Jak wam się podobał? Proszę was o opinie w komentarzu,na asku: @swaggiebelieber69 lub na twitterze @lamajustina69
Kocham was! :>
PS: Za wszelkie błędy przepraszam,cały rozdział pisałam na telefonie :)

~MSB <3

1 komentarz:

  1. Denny rozdział.. Ale pisz dalej, może się w końcu rozkręcisz ;)

    OdpowiedzUsuń