Po dwóch godzinach para została sama. Postanowili pójść z psem na spacer,więc zapięli Spike'a na smycz i wyszli przed dom.Po chwili JuJu nieśmiało złapał Nicki za rękę i popatrzył w jej ciemnobrązowe oczy. Zakochani powoli spacerowali po parku cały czas rozmawiając.
-Jak nazwałbyś swoje dzieci?- spytała w pewnym momencie Nicke i mocniej ścisnęła rękę ukochanego.
-Hmm.. Syna może Nathan lub Drew... A córkę może Ariana. A ty?- odpowiedział Biebs i uśmiechnął się.
-Syna nazwałabym Drew,a córkę Destiny. Już nie mogę się doczekać!- rzekła i namiętnie pocałowała Jussa.
Wrócili do domu.
Siedzieli na sofie w salonie,cały czas rozmawiali o dziecku. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
***
JUSTIN'S POV
Gdy siedzieliśmy na sofie ktoś zapukał do drzwi. Nie spodziewaliśmy się nikogo,więc ze zdziwieniem na siebie popatrzyliśmy.
Poszedłem otworzyć,lecz po chwili tego pożałowałem. Przy wejściu stała moja była,poznaliśmy się w równie dziwnych okolicznościach. Tak jak z Nickey.
-Cześć Justin...- powiedziała Spencer i popatrzyła na mnie z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-Co tu robisz suko ? Skąd wiesz gdzie mieszkam?!- warknąłem,nienawidziłem tej lafiryndy.
-Suko?! A źle ci się ze mną pieprzyło ?! Nie pozwalaj sobie na za dużo,mam znajomości!- odparła i przyłożyła palec do mojego torsu.
Gdy chciałem zabrać jej łapę ze mnie,na nieszczęście z drugiego pokoju krzyknęła Nicole:
-Kotku,kto to?-
-Ooo,widzę,że masz już nową dziwkę... Może mnie z nią poznasz?- odrzekła głośno Spenc i popatrzyła na mnie złośliwym wzrokiem.
-Zamknij się wkurwiająca suko ! Nie masz prawa nazywać jej dziwką,ona nie jest taka jak ty!- syknąłem przez zaciśnięte zęby i przewróciłem oczami.
-Nie jest taka jak ja? Czyli chcesz powiedzieć,że jaka jestem?-
-Sukowata,puszczalska,obrzydliwa... Wymieniać dalej?- krzyknąłem i zmrużyłem oczy.
Po chwili ciszy Spencer przepchęła mnie i weszła do środka. Próbowałem ją zatrzymać,ale ona kopnęła mnie w moje czułe miejsce,przez co zgiąłem się w pół.
NICOLE'S POV
Usłyszałam rozmowę Justina z jakąś dziewczyną,ale pomyślałam,że to ktoś z jego znajomych. Po chwili w przedpokoju nastała cisza,słyszałam tylko cichy jęk Jussa i kroki.
Nagle do pokoju weszła ciemnowłosa dziewczyna z dużym biustem,była ubrana w krótką spódniczkę i niebieską bokserkę.
-Cześć ,miło mi cię poznać...-odrzekła nieznajoma,a ja popatrzyłam w jej oczy. Ciskały z nich iskierki złości.
-Witaj,kim jesteś? - spytałam niepewnie i oblizałam usta.
-Jestem Spencer,była Justina.Byłam tylko jego seks-zabawką,podejrzewam,że ty też nią teraz jesteś...- odpowiedziała Spenc.
Kiedy usłyszałam te słowa moja klatka piersiowa zaczęła się szybciej poruszać.
W momencie gdy otworzyłam usta by coś powiedzieć,do pokoju wszedł lekko skulony Justin i popatrzyła najpierw na mnie,a potem na swoją byłą.
Złapał ją za szyję i przycisnął do ściany.
-Jesteś zwykłą suką.- przerwał- i nie zasługujesz na życie.Już dawno powinienem cię zabić.- warknął i widocznie mocniej ścisnął jej szyję.
-Kurwa,co ty robisz chuju? Puść mnie albo pożałujesz!- wyszeptała słabym głosu,a z jej oczu ciskały pioruny nienawiści.
-Puść ją!- rzekłam nagle i popatrzyłam na ukochanego.
JuJu z niedowierzaniem spojrzał na mnie,ale nie zelżył uścisku.
-Puść ją!- powtórzyłam stanowczo i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Ciesz się,że mnie powstrzymała. Inaczej bym cię zabił!- syknął przez zaciśnięte zęby i puścił Spencer,a ona wybiegła z pokoju i syknęła:
-Jeszcze się policzymy Bieber!-
JUSTIN'S POV
Kiedy Spenc wybiegła,usiadłem obok Nicki i objąłem ją w talii,lecz odsunęła się ode mnie i krzyknęła:
-Co to do cholery było?- przerwała i spojrzała w moje oczy.- Możesz mi wytłumaczyć o co chodziło?-
-Nie denerwuj się,ona kłamie!- powiedziałem,ale po chwili zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia.
Najpierw powiedziałem,że to Spencer kłamie,a tak naprawdę to ja byłem kłamcą.
-Kłamie?! A może to nie ona,tylko ty wciskasz mi kłamstwa?!-wrzasnęła i wydęła swoje usta.
-Nie kłamię suko! Chyba wiem lepiej co jest prawdą!- złapałem ją za barki i mocno przycisnąłem jej chude ciało do ściany.
-Justin,puść mnie,co z tobą?- spytała zdezorientowana Nicole i zagryzła dolną wargę.
-Kurwa,nie mów co mam robić! Jesteś tylko małą dziwką zależną ode mnie.- syknąłem i uderzyłem ją w twarz.
Nick spuściła głowę,usłyszałem ciche łkanie. Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło,nie chciałem jej tego zrobić.
Gdy ją puściłem odeszła ode mnie i usiadła na fotelu,jej oczy były pełne łez.Dopiero wtedy uświadomiłem sobie jak bardzo ją skrzywdziłem.
-Skarbie...- oblizałem usta i popatrzyłem na Nicke.
-Nie mów tak do mnie! Przecież jestem tylko ''małą dziwką,a nie skarbem,prawda?- warknęła.
Po kilku minutach ciszy Nicki jęknęła cicho i zemdlała.
"Cholera ,to przeze mnie" pomyślałem i szybko zaniosłem ją na rękach do samochodu.
Błyskawicznie dojechałem do szpitala i pobiegłem do gabinetu lekarza trzymając Nicole w ramionach.
-Co się stało? - spytał dr. Simons i popatrzył na mnie osłuchując w tym samym czasie Nickey.
-No bo wie pan,my się pokłóciliśmy i ona zemdlała...- odparłem,byłem na siebie wściekły.
-Jak to się pokłóciliście? Trzeba od razu zobaczyć co z dzieckiem,zdenerwowanie może doprowadzić do poronienia!- powiedział i zawiózł Nick do innej sali.
Nie mogłem tam wejść,więc usiadłem na korytarzu i schowałem głowę w dłoniach.
*Co ty najlepszego zrobiłeś Justin?* ; "Zniszczyłeś wszystko!* .Takie głosy kłębiły się w mojej głowie.
Minęło 20 minut,bałem się cholernie o nasze dziecko. O Nicki nie tak bardzo,bo wiedziałem,że jest silna.Zamknąłem oczy i zagłębiłem się w swoich myślach,gdy nagle z sali wyszedł lekarz i smutno powiedział:
-Niestety,ale pana dziecko się nie urodzi... Pani Nicole poroniła,może pan w tym momencie do niej wejść.-posmutniał i poszedł w dal korytarza.
Moje oczy błyskawicznie wypełniły się łzami.
Mega zdenerwowany wszedłem do sali, przymknąłem drzwi i usiadłem na stołku obok łóżka. Złapałem ją za rękę,ale ona szybko ją zabrała.
-Skarbie...-szepnąłem i popatrzyłem na ukochaną.
-Nie mów tak do mnie!- warknęła i wydęła usta.
-Przepraszam,nie chciałem cię skrzywdzić...-szepnąłem i zmierzwiłem swoje włosy palcami.
-Nie chciałeś,ale to zrobiłeś! Zamiast od razu wytłumaczyć mi kim była Spencer,wolałeś mnie zwyzywać i uderzyć.Co w ciebie wtedy wstąpiło? Gdzie się podział mój słodki Juss? Nigdy aż tak bardzo nie wybuchałeś.-krzyknęła i zdjęła z palca pierścionek.- zrywam zaręczyny. Może ci wybaczę...-wydęła usta i włożyła mi obrączkę do ręki.
-Ale co? Jak to? Tylko przez tą głupią sytuację?Mówiłem już,że przepraszam!-zdziwiłem się i z niedowierzaniem popatrzyłem na Nickey.
NICOLE'S POV
-Głupią sytuację?! Ty to nazywasz głupim?!- warknęłam i zatknęłam włosy za ucho.
-Jeju no,przepraszam. Jestem chujem,żałuję,że to zrobiłem.-rzekł stanowczo JuJu i podrapał się po karku.
-Chujem? To mało powiedziane.-zaśmiałam się cicho.-no dobrze,niech ci będzie.Wybaczam.Ale zaręczyny i tak są zerwane.-odparłam i przyłożyłam palec do jego torsu.
Po półgodzinie mogłam już wyjść ze szpitala.W samochodzie ustaliliśmy,że w drodze powrotnej zatrzymamy się w jakiejś restauracji.
***
No i jak wrażenia ? Co sądzicie ? Przepraszam za wszelkie błędy,które popełniłam w tekście. Pisałam cały rozdział na telefonie,jest to bardzo trudne ;| Jak wejdę na kompa to wszystko poprawie :)
Teraz liczę na opinie w komentarzach lub na asku >KLIK!< c; Kocham was ;***
~MSB <3
Świetnie! Czekam na next <3
OdpowiedzUsuń