czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział Szósty

Szybko wyszedłem z sypialni ,złapałem Nicole za rękę i wybiegłem z nią z mieszkania Jenifer.
Po drodze opowiedziałem wszystko Nicki.
-Co za dziwka! Wszystko się wali,tylko czemu u mnie? - syknęła dziewczyna i przytuliła się do mnie. 
Po chwili okryłem ją kurtką. Podziękowała,a potem namiętnie się pocałowaliśmy. Po 15 minutach weszliśmy do naszego mieszkania.


***

Rano Justina obudziła Nicole,która zaczęła go łaskotać.
-Przestań głupku!-powiedział,a po chwili obydwoje zaczęli się śmiać.
Po kilku minutach Nick poszła zrobić kanapki. Gdy wyjmowała z lodówki potrzebne składniki,dostała  sms'a.

OD: NIEZNANY
Przygotuj się na najgorsze ździro...

Szybko pobiegła do Juss'a i pokazała mu wiadomość.
-Chodźmy z tym na policję,boję się! - wydukała Nicki i zagryzła dolną wargę.
-Nie ,nie możemy... Jeśli ten sms jest od moich byłych wspólników,to nie ma szans ,żebyśmy z tym poszli na policję...-rzekł chłopak.
-Ale Justin,ja się boję! -szepnęła przerażona dziewczyna.
-Nie martw się,przy mnie jesteś bezpieczna! -JuJu przytulił mocno ukochaną i pocałował ją w policzek.

NICOLE'S POV
Po dwóch godzinach poszliśmy na spacer do parku.
Gdy spacerowaliśmy ,usłyszeliśmy za sobą znajomy głos.
-Jeden ruch,a zastrzelę!- to był Arch czyli były szef Justina. Ten,który pobił mnie w tą feralną noc.
Biebs szepnął mi do ucha,żebym była spokojna. Nie umiałam się jednak uspokoić,moja klatka piersiowa nierówno się poruszała.
-Czego chcesz?! Przecież dałem ci czego chciałeś! - krzyknął Juss.
-Chcę ,żebyś zakończył to co zacząłeś. Zabij ją,wtedy cię zostawię... -powiedział McJensen (nazwisko gangstera).
Justin zaczął się z nim kłócić,w pewnym momencie Arch wycelował prosto w Biebsa. Kiedy miałam zacząć krzyczeć,ktoś przewrócił złoczyńcę i zabrał mu pistolet. Był to jeden z policjantów,organy prawa zostały wezwane przez przypadkowego przechodnia.
-Odejdźcie dzieciaki,już jesteście bezpieczni.- rzekł do nas siwiejący policjant.
Powoli odeszliśmy z miejsca akcji,z radiowozu było słychać krzyk McJensena:
-Jeszcze cię udupię Bieber! Zobaczysz,popamiętasz mnie!-
Byłam totalnie rozstrzęsiona,w mojej głowie kłębiło się milion myśli. Weszliśmy do mieszkania,a ja spytałam:
-On nic już nam nie zrobi,prawda? -
-Nie,powinien trafić do więzienia. Tylko zastanawiam się co będzie ze mną...Arch może powiedzieć psom o tym wszystkim co kiedyś robiłem...Kurwa mać!- syknął Juss i zmierzwił włosy palcami.
Po półgodzinie zrobiłam obiad,postawiłam go na stole i usiadłam obok ukochanego.
-Nie denerwuj się! Pewnie ten kutas już im na mnie nagadał,ale obiecuję,że jeśli gliny po mnie przyjadą,to zrobię wszystko,by jak najszybciej być w domu!- odparł JuJu i pogłaskał mnie po plecach.
Po kilku minutach do naszego mieszkania wpadli dwaj policjancie i zakuli Biebsa w kajdanki. Szybko wyszli z nim z domu,a ja musiałam zostać sama.

JUSTIN'S POV
Minęło pół godziny.
Ci dwaj debile przesłuchiwali mnie i myśleli,że coś powiem. Nie miałem jednak takiego zamiaru.
-Mów! Wiemy co robiłeś z tymi kobietami! -krzyknął podkomisarz Maxwel i uderzył pięścią w biurko.
-Wiecie?! Wy tylko możecie tak przypuszczać,bo nie było was podczas tych niby morderstw... Nie zabiłem ich,nie miałbym do tego powodów. - z łobuzerskim uśmiechem na ustach skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej.
Maxwel zaczął chodzić po sali ,co chwilę mamrotał coś pod nosem.Po chwili podeszdł do niego komisarz Drenx  i szepnął mu coś do ucha.
"Idioci" - pomyślałem. " I tak nic na mnie nie znajdziecie." -cały czas byłem pewien swego.
-Dobra ,już dobra. Możesz wyjść Bieber,jak będą dowody to cię wezwiemy.Nie wyjeżdżaj poza miasto! - powiedział nagle podkomisarz i zdjął kajdanki z moich nadgarstków.
-Do widzenia. - odpowiedziałem i pewnym krokiem wyszedłem z sali przesłuchań.
Wsiadłem do auta i odjechałem spod komisariatu.
Po godzinie wszedłem do domu,Nicole spała w salonie. Delikatnie przeniosłem ją do sypialni i położyłem się obok niej. Myślałem chwilę nad dzisiejszym dniem i w końcu zasnąłem.
Obudziłem się rano i podparłem swoją głowę na ręce. Popatrzyłem na śpiącą Nick,wyglądała tak nieziemsko.  Nie mogłem się powstrzymać i wszczepiłem się w jej malinowe usta. Obudziła się i spojrzała na mnie z uśmiechem.
-Jak dobrze ,że już jesteś! Co ci powiedzieli? -spytała i lekko się przeciągnęła.
-Żebym nie wyjeżdżał z miasta. Na razie nie mają na mnie żadnych dowodów,dlatego mnie wypuścili. - rzekłem i zacząłęm całować Nickey po brzuchu.
-Kotku ,przestań! Co ty wyprawiasz głuptasie?! - zaśmiała się i próbowała odepchnąć mnie od siebie.
Nie odpowiedziałem na jej pytanie,dalej składałem pocałunki na jej brzuchu. Ohh,była taka kusząca,tak bardzo mnie do niej ciągnęło. Z jednej strony nie mogłem się doczekać momentu,kiedy będziemy uprawiać seks,ale z drugiej podobało mi się to,że  Nicole nie chce tak szybko mi się oddać. To znaczyło,że się szanowała.

NICOLE'S POV
Po śniadaniu pojechaliśmy na bilarda. Kupiliśmy w barze drinki i podeszliśmy do wolnego stołu.Na początu Justin objaśniał mi technikę gry oraz pokazywał prawidłową postawę.Po kilkunastu minutach grałam już bez większych trudności. Kiedy schyliłam się aby uderzyć w kulę bilardową,poczułam na swojej pupie czyjąś rękę. Odwróciłam się  i zobaczyłam umięśnionego faceta.
-Nie życzę sobie takiego czegoś! - krzyknęłam zdenerwowana i wyprostowałam się.
-Nazywam się Carter,możemy się bliżej poznać laseczko! Dobra z ciebie dupa ,maleńka... -odrzekł mięśniak i zbliżył się.
Gdy chciał mnie objąć,Justin odsunął mnie na bok i powiedział:
-Zostaw ją śmieciu albo spuszczę ci łomot!-
-Ty mi łomot? Cioto,ty mi nawet do pięt nie dorastasz! Nie zrobisz mi krzywdy skrzacie! -odparł złośliwie mężczyzna i popchnął Biebsa.
Faktycznie,Juss było dobre 10 cm niższy od Cartera,ale nie bał się go.
-Cioto? Tylko na tyle cię stać?! Nie masz prawa jej dotykać,jeśli ona tego nie chce! Spieprzaj stąd  i więcej jej nie ruszaj! - warknął zdenerwowany JuJu.
-Dobra dobra. Myślisz,że się ciebie boję?! - powiedział pewien swego mięśniak i uderzył mojego ukochanego w twarz.
Justin szybko mu oddał i popchnął go na stół.
-Przestańcie,to nie ma sensu!- krzyknąłam i zaczęłam odciągać chłopaka.
Udało mi się to i obydwoje wyszliśmy z klubu.Cały czas uspokajałam Juss'a,ale on powtarzał:
-Nie uspokoję się,bo ten śmieć miał czelność cię tykać!-
-Chodźmy do domu ,rozluźnisz się... -szepnęłam chłopakowi do ucha i otarłam chusteczką krew spływającą z wargi Biebsa.

***

No i jest rozdział szósty! :)) Co sądzicie? Opinie w komentarzach i tutaj >KLIK!< <3
Dziękuję za ponad 1500 wyświetleń! Możliwe ,że dzisiaj ukaże się następny rozdział!
I przy okazji zapraszam was do lektury bloga mojej koleżanki <3 Link jest tutaj >KLIK!<
Kocham was!!

~MSB <3

2 komentarze: