czwartek, 9 października 2014

Rozdział Piętnasty

!!WYJĄTKOWO KRÓTKI ROZDZIAŁ!!

Rano obudził mnie Justin.
-Kotku,muszę gdzieś wyjść. Wrócę za jakiś czas.- uśmiechnął się,wyszedł z pokoju,po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.

***


NICOLE'S POV
Starałam się zasnąć,ale nie wychodziło mi to,więc ubrałam się i poszłam z psem na spacer.
Gdy byłam w parku,wyjęłam telefon z kieszeni.
Do: Justin ♥
"Kocham cię"
Po chwili odpisał.
Od: Justin ♥
"Ja ciebie też skarbie.Teraz jestem  zajęty,później zadzwonię."
Uśmiechnęłam się w duchu i mocniej owinęłam szalik wokół szyi.

JUSTIN'S POV
Odpisałem szybko na sms'a i przyśpieszyłem.
Po półgodzinie dojechałem nad rzekę.
Nie było tam nikogo oprócz jednego z moich byłych wspólników.
-Witaj Bieber...Znów się spotykamy...-rzekł Floyd i popatrzył na mnie.
-Siema... Masz to,o co cię prosiłem?-spytałem przez zaciśnięte zęby.
Chodziło mi o moje 10 tysięcy dolców,które kiedyś mu pożyczyłem.
-Nie,ale wiem,że i tak nic mi nie zrobisz!-syknął Floyd.
-A założymy się?-warknąłem i uderzyłem go pięścią w twarz.
Szybko kopnął mnie w piszczel,a ja uderzyłem go kilka razy i niepostrzeżenie wyjąłem zza koszuli pistolet.
-Nic ci nie zrobię? Hmm,zastanowiłbym się nad tym,wiesz?-syknąłem i przyłożyłem mu gwałtownie broń do skroni.
Popatrzył na mnie z przerażeniem,jego wzrok prosił,żebym go nie zabijał. Byłem jednak bezlitosny i strzeliłem mu dwa razy w łeb. Upadł na ziemię,a ja wcelowałem mu jeszcze w serce. Tak,jak to zawsze robiłem,rozpaliłem ognisko i spaliłem jego ciało,a szczątki wrzuciłem do rzeki. Wsiadłem do auta i odjechałem z tego miejsca.
Zadzwoniłem do Nicki.
-Kotek,zaraz będę! Buziaki!-odparłem i rozłączyłem się.
Po półgodzinie wszedłem do domu i odwiesiłem kurtkę na wieszak.
-Hej,co ty taki spięty?-spytała Nick i zaczęła masować moje plecy.
-Zastrzeliłem Floyda,mojego byłego wspólnika.-odpowiedziałem i przekrzywiłem głowę w bok.
-A może chciałbyś się trochę rozluźnić,co?-pociągnęła mnie za rękę do sypialnia,a ja łobuzersko się uśmiechnąłem i przytaknąłem kiwając głową.
Przewróciła mnie na łóżko i usiadła na moim kroczu. Związała na głowie luźnego koka,zdjeła ze mnie koszulkę i schyliła się do mojego torsu. Zaczęła go całować,nagle poczułem na nim jej język. Zaraz po tym mocno wszeczepiła się w moje usta,a ja złapałem ją za tył głowy. Nasze języki zaczęły ze sobą zawzięcie "walczyć",Nicke cicho jęknęła. Zagryzłeem jej dolną wargę,po czym  szybko zdjąłem z niej (Nicki) koszulkę i stanik. Popatrzyłem na jej piersi,a ona w tym czasie rozpięła moje spodnie. Zsunąłem je z siebie,Nicole popatrzyła na moje bokserki. Po chwili położyła rękę na moim kroczu i zaczęa po nim jeździć palcem,a potem całą ręką. Kiedy Nicole chciała zdjąć ze mnie bieliznę,zadzwonił dzwonek do drzwi. W duchu przeklnąłem kilka razy i poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stał  mój szkolny kumpel Ryan.
-Kurwa,hahahahah,gdybyś widział teraz swoją minę! Siema brachu!-krzyknął chłopak i wszedł do mieszkania.
Zaczął oglądać dom,gdy nagle wparował do sypialni. Nickey zakryła swoje piersi rękoma i głośno krzyknęła.
-Uuu,widzę,że tu się ostro bawisz!-zaśmiał się Ryan i oparł się o futrynę drzwi. Patrzył chwilę na łóżko i Nick,w czym mu przerwałem.
-Mógłbyś łaskawie iść do salonu? Moja dziewczyna jest półnaga i chciałaby się ubrać!-syknąłem.
-Po co? Chętnie popatrzę...-zachichotał Ray,przez co dostał od mnie w łeb.-No dobra,spokojnie! Tylko żartowałem stary!-odchrząknął i skierował się do salonu.
Ja zostałem w pokoju i wszystko wytłumaczyłem mojej ukochanej. Objąłemm ją w talii i pocałowałem jej ramię.
Po kilku minutach weszliśmy do głównego pokoju.
-Ryan,to jest Nicole,Nicole,tto jest Ryan.Poznajcie się!-powiedziałem i usiadłem na fotelu.

NICOLE'S POV
Justin posadził mnie na swoich kolanach tak,że siedziałam na nich okrakiem. Zarumieniłam się,kiedy Ryan rzekł:
-Dobra dupa z ciebie,nie powiem,że nie!-nienawidziłam,gdy ktoś mówił takie rzeczy.
-Ryan! Zamknij mordę,bo jak nie,to zaraz stąd wylecisz!-warknął JuJu.
-Dobra,dobra,spokojnie! Nie tak agresywnie!-odrzekł Ryan i podniósł ręce w geście obronnym.
Po kilkunastu minutach pożegnaliśmy nsię z przyjacielem Justina. Cieszyłam się z tego,bo Ray cały czas w jakiś sposób mnie onieśmielał.
Potanowiliśmy pojechać na bilarda,więc szybko się ubraliśmy i wsiedliśmy do auta. Po 5 minutach wjechaliśmy na wiadukt. Nagle,nie wiadomo skąd,w tył naszego auta mocno uderzył jakiś samochód,siła uderzenia była tak potężna,że Juss wypadł przez przednią szybę na ulicę.
To wszystko przez to,że mnie nie posłuchał. Kazałam mu zapiąć pasy,a on tego nie zrobił.
W wielkim szoku odpięłam pas,wybiegłam z pojazdu i kucnęłam przy ukochanym.
-Justin,otwórz oczy,proszę!-krzyknęłam i podniosłam jego głowę. Z łuku brwiowego i kilku innych miejsc leciała krew,wokół leżało mnóstw kawałków szkła.

Ostrożnie wyjęłam telefon z kieszeni,bo ręcę mocno mi się trzęsły. Wezwałam karetkę i ze łzami w oczach pocałowałam Justina w policzek.

***

No i nowy rozdział jest :)
CZYTASZ-KOMENTUJESZ!
Jak wam się podobał?
Opinie możecie również tutaj:
twitter @lamajustina69
ask @swaggiebelieber69
xoxo

~MSB <3

3 komentarze: