środa, 28 maja 2014

Rozdział Pierwszy

Było po północy kiedy Nicole wracała z domówki przyjaciółki.Trochę wypiła ,ale trzymała się na nogach. Osiemnastolatka mieszkała na obrzeżach Los Angeles razem ze starszą siostrą ,która w tym tygodniu była na wyjeździe służbowym.Nicki wracała przez środek miasta,a potem przez park.Spokojnie przeszła centrum,następnie musiała się przeprawić przez ciemny park.Idąc wśród drzew usłyszała za sobą czyjeś kroki.Nie zdążyła się odwrócić,bo nieznajomy szybko zawiązał jej opaskę na oczach i uderzył ją czymś w głowę. Dziewczyna straciła przytomność,a gdy już ją odzyskała nie miała zakrytych oczu. Była przywiązana do łóżka,leżała w małym pokoju z jednym zasłoniętym roletą oknem. Nagle do pomieszczenia wszedł około 20-letni mężczyzna bez koszulki.
-Kim jesteś?-spytała niepewnie.
-Hmm ,to teraz nieważne. W tym momencie chcę się zabawić,widzę,że ty też masz ochotę...-odrzekł nieznajomy,po czym podszedł do Nicole i zaczął ją rozbierać.
Dziewczyna zamknęła oczy,bardzo bała się tego co miało nastąpić. Kiedy już je otworzyła zobaczyła nagiego młodzieńca stojącego przed nią.
-Proszę,nie rób mi tego! -zaprotestowała błagalnym głosem Nickey i popatrzyła w jego orzechowe oczy.
Zobaczyła w nich zawahanie,ale też pożądanie.Po chwili chłopak przeprosił Nicole ,odwiązał ją od łóżka i wyszedł z pokoju.
 Po zamknięciu drzwi na klucz Nicki postanowiła się przebrać,więc zajrzała do szafy znajdującej się obok drzwi.Jej wcześniejszy ubiór został rozerwany.Nick wyjęła niebieską bluzkę z małpą i założyła ją na siebie.
Nagle usłyszała głos porywacza zza drzwi:
-Jak będziesz gotowa to zejdź na dół. Nie bój się,nie zrobię ci krzywdy.-
Z jednej strony nie chciała do niego iść,nie wiedziała jakie zamiary ma ten chłopak,ale z drugiej nie miała zamiaru przesiedzieć całego dnia w pokoju. Odważyła się ,wyszła z pomieszczenia i zeszła po schodach do salonu. Nikogo tam nie zastała,ale usiadła na sofie i zaczęła ciekawie rozglądać się wokół. Nagle podszedł do niej nieznajomy i podał jej szklankę z wodą.
-Kim jesteś?-spytała pewniej,biorąc jednocześnie wodę z jego ręki.
-Nie ważne.-warknął chłopak i spojrzał na swoje buty.
-Jest ważne! Kim ty do cholery jesteś i czemu mnie porwałeś?!-krzyknęła Nicki i popatrzyła na młodzieńca.
-Jestem...Justin.Przepraszam,naprawdę szczerze cię przepraszam,ale ...ale to moja praca. Muszę porywać ,gwałcić i spalać wyznaczone dziewczyny...-odpowiedział zdenerwowany Justin i odstawił szklankę na stolik.
-Ja jestem Nicole... Ale jak to praca?! Nie możesz z tym zerwać? Zrób to ,tylko marnujesz sobie życie ! -rzekła zdziwiona Nickey.
-Chciałbym,ale nie mogę.To jest układ...Dopiero gdy zapłacę milion dolców będę wolny,a jak na razie mam 800 tysięcy.Nie pytaj skąd,nie ważne... -
Popatrzyła na niego ze współczuciem i złością jednocześnie. Po chwili ciszy Juss cicho powiedział:
-Miałem tylko cie porwać,przelecieć i spalić,ale powstrzymałem się kiedy zobaczyłem,że protestujesz... Inne dziewczyny tego nie robiły. I tak w ogóle to nie zrobiłem ci tego również,bo...bo spodobałaś mi się...-
Dziewczynę zamurowało. Spodziewała się wszystkiego oprócz słów "(...) spodobałaś mi się...",więc ze zdziwieniem popatrzyła na Jussa. Nawet nie zorientowała się,że w pewnym momencie przytuliła się do młodzieńca.
Nagle ktoś zapukał do drzwi,zza nich było słychać ciche mamrotanie. Justin kazał schować się Nicole w pokoju na górze,lecz ta nie posłuchała go i usiadła w górnej części schodów.
-Gdzie ta pizda?!Wiem,że tu jest,nie zabiłeś jej! -krzyknął ubrany na czarno mężczyzna.
-Nie zrobiłem jej krzywdy,chcę z tym wszystkim skończyć! Z tymi porwaniami i morderstwami,już dłużej nie mogę! -powiedział głośno Juss.
Gangster rzucił się na chłopaka i zaczął go szarpać.
-Zostaw go! - rzekła cicho Nicki i zeszła ze schodów.
-Ooo,tu jesteś dziwko.No no,bronisz go? -odparł mężczyzna,po czym przewrócił ją na ziemię i kopnął w brzuch.
Dziewczyna z bólu zwinęła się w kłębek,a Justin odciągnął Gangstera i wyrzucił go z domu.
-Won śmieciu! Nigdy więcej tu nie przychodź,zrozumiano?!-krzyknął chłopak i podbiegł do Nick.
-Kuźwa,Nicki,nic ci nie jest?! -spytał przestraszony JuJu.
-Chyba nie...- odparła Nicole i zaczęła pluć krwią.
Justin szybko wziął ją na ręce,wsiadł z nią do auta i skierował się w stronę najbliższego szpitala.


***

Możliwe,że już dzisiaj ukaże się Drugi rozdział :) Byłabym wdzięczna o komentarze z opiniami,bo to naprawdę mocno motywuje :*

~MSB <3

5 komentarzy: