czwartek, 29 maja 2014

Rozdział Czwarty

Na samym początku chciałam coś ogłosić! 
Dziękuję za wszystkie wasze opinie,za te pozytywne i za te mniej też :) Niektórzy z was pisali,że jest za szybki zwrot akcji,że z tą miłością poczekalibyście jeszcze jakiś czas. Ja niestety nie zmienię wszystkiego ,ponieważ to opowiadanie piszę już od jakiegoś czasu,ale w zeszycie .Dopiero teraz postanowiłam wszystko przelać na bloga. To tyle.Dziękuję za uwagę,a teraz zapraszam do przeczytania Czwartego rozdziału :))
***
Następnego dnia Nicki poszła do domu i zabrała kilka rzeczy Justina.
-Gdzie byłaś młoda?Martwiłam się! -zapytała zdenerwowana Amanda.
-W szpitalu... Juss miał wypadek,później ci wytłumaczę. Teraz muszę lecieć ,papa!- odparła Nicole,wrzuciła kilka ubrań chłopaka i wyszła z domu.

***

Kiedy Nicki chciałą wejść do sali ,w której leżał Justin,zobaczyła,że go reanimują. Miała zamiar dostać się do pomieszczenia,ale drzwi były zamknięte.
-Dajcie mi wejść ,proszę! -krzyczała Nickey przez łzy. 
Nikt jednak jej nie wpuścił,dopiero po 10 minutach z sali wyszedł zmęczony lekarz.
-Co z Justinem?Czemu go reanimowaliście?! -spytała przestraszona Nicke.
-Teraz już jest dobrze.Pan Justin przestał oddychać,musieliśmy mu zrobić reanimację. Ale proszę się nie martwić,takie coś nie powinno się więcej wydarzyć! Może pani teraz do niego iść. -odparł doktor i skierował się do pokoju lekarskiego.
Nicole weszła do sali i usiadła obok łóżka JuJu. Miał zamknięte oczy,Nicki złapała go za rękę i przyłożyła ją do swojego policzka.
-Kocham cię... -powiedziała cicho,z jej oczu spłynęło kilka łez.
-Ja ciebie też. Nie płacz ,już jest dobrze aniołku...- odrzekł słabym głosem Juss i pogłaskał ją po twarzy.
Po kilku dniach chłopak mógł już opuścić szpital,jego stan był dobry.
Dojechali do mieszkania Nicole,usiedli na sofie w salonie i przytulili się do siebie.Po dwóch godzinach Juss poszedł się obmyć,a Amanda skorzystała z okazji i zaczęła rozmawiać z siostrą.
-Nick ,ten Justin nie ma swojego miejsca?-
-Ma,mieszka w domu...-
-To czemu tutaj przesiaduje? Może od razu się tam przeprowadźcie ?Hmm?? -zapytała Ame.
-Nie ,nie przeprowadzę się tam,bo...Albo nieważne...- odparła smutno Nicki,po jej policzkach spłynęły łzy.
Przypomniała sobie wszystkie te złe wydarzenia.
-Coś się stało,że płaczesz? A może on ci coś zrobił? -spytała Amanda.
-Nie ,wszystko okej... -odpowiedziała cicho Nickey.
Te wszystkie wspomnienia wolała zostawić dla siebie. Nie chciała znów wałkować tego tematu,raz jej wystarczy.
-No dobrze,już spokojnie!Justin może tu jeszcze pomieszkać,ale nie za długo,ok? -rzekła Amanda i przytuliła siostrę.
-No okej. Dzięki siostra ,kocham cię! - powiedziała Nick i lekko się  uśmiechnęła.
Następnego dnia Amanda poszła na praktyki,a para w tym czasie zaczęła szukać mieszkania dla JuJu ,ewentualnie dla Nicole. Po krótkich poszukiwaniach coś znaleźli,uzgodnili warunki spotkania ze sprzedającym.
-Ale Juss,co z gangsterami? -spytała nagle Nicke.
-Udało mi się dogadać z Archem,że zapłacę im 600 tysięcy dolców. Mam nadzieję,że dadzą mi już spokój. -odparł Biebs.
Nastąpiła chwila ciszy,którą przerwała Nicki.
-A właśnie,bo nie pytałam. Gdzie mieszkają twoi rodzice?Jak się nazywają? -
Chłopak popatrzył w górę ,z jego oczu spłynęło kilka łez.
-Oni..oni są tam. Tam na górze,w niebie. Nazywali się Emily i Jack,zmarli kiedy miałem 10 lat. Jakiś facet ich potrącił,uciekł z miejsca wypadku.Gdyby wtedy udzielił im pomocy,może by przeżyli.Potem do szesnastki mieszkałem u dziadkó,a następnie uciekłem z domu,bo chciałem zacząć swoje własne życie. Mieszkałem na ulicy,często musiałem wytrzymywać bez żarcia kilka dni.Byłem zwykłym ulicznym śmieciem,nie było mi łatwo. Wtedy nie marzyłem o żadnej dziewczynie,a zwłaszcza o takiej jak ty.To wszystko. -powiedział smutno JuJu i pocałował Nicki w policzek.
-Jejku,nie wiedziałam... Moi rodzice żyją i mieszkają w Azji ,więc raczej nigdy nie zrozumiem jak bardzo cierpisz. Ale nie płacz,nie przejmuj się przeszłością,to nie ma żadnego sensu!- szepnęła Nicole i pogłaskała ukochanego po plecach.
Minęło kilka dni,parze udało się zdobyć mieszkanie. Szybko przeprowadzili się do niego i w końcu mogli się cieszyć tylko sobą.
Pierwszy wieczór w nowym domu para postanowiła spędzić przy kolacji ze świecami.
Kiedy siedzieli przy stole  Juss klęknął przed Nicole,wyjął z kieszeni pierścionek i powiedział:
-Chcesz zostać moją na zawsze? Proszę,zgódź się,jesteś jedyną kobietą ,która daje mi szczęście. Kocham cię!-
Dla dziewczyny był to szok,ale zachowała ona zdrowy rozsądek.
-Ja ciebie też kocham,ale znamy się zbyt krótko,bym się zgodziła. Na razie niech zostanie tak jak jest,mamy jeszcze dużo czasu na tak ważne decyzje. -odrzekła.
JuJu popatrzyła na ukochaną i usiadł na krześle.Przyjął odmowę normalnie,z czego Nick bardzo się cieszyła.
Po kolacji para chciała iść spać,jednak Justin cały czas szeptał Nicke czułe słówka do ucha. W pewnym momencie temat zszedł na seks. Zaczęli o tym rozmawiać. Nickey była jeszcze dziewicą,ale Biebs miał to za sobą (jak już wiemy).
Gdy Juss zasnął Nicole zastanawiała się nad tym o czym rozmawiali. Myślała czy chce zrobić to właśnie z nim.W końcu uznała,że da sobie trochę czasu. Jeśli Justin naprawdę ją kocha to poczeka i nie będzie nalegał.
Po południu,kiedy Amanda skończyła robić obiad(bo przyszła w odwiedziny do pary),zaniosła spaghetti na stół i nałożyła każdemu po trochu. 
-Powiem ci Justin,że Amanda ma dwie lewe ręce w sprawach gotowania. Może i jest piękna i mądra,ale gotowanie to jej pięta Achillesowa.-rzekła cicho Ame i zaśmiała się.
-Haha,bardzo śmieszne.-fuknęła Nick i zrobiła obrażoną minę.
Po chwili ciszy Justin zaczął zachwalać danie zrobione przez Amandę,ta jednak uznała to za podlizywanie się,a nie za miły gest. W ludziach najbardziej nienawidziła lizustwa,takie osoby wkurzały ją na maxa.
-Już się tak nie wysilaj,to nie ma sensu!- powiedziała Ama ,nie kryła swojej niechęci do chłopaka. Zbyt nagle pojawił się w ich życiu,czuła,że skrzywdził jej siostrę.
Justin nie odpowiedział,nie chciał kłótni. To jednak pogorszyło sprawę,bo Amandi wstała i krzyknęła w jego stronę:
-Nie zgrywaj takiego niewiniątka,czuję,że zrobiłeś Nick krzywdę! Przyznaj się i nie kręć!-
Chłopak popatrzył na ukochaną,zobaczył jej błagalny wzrok,aby nic nie mówił.
-Ja nic nie zrobiłem!Nie osądzaj mnie,proszę! -odrzekł cicho.
-Nie przyznajesz się cieniasie? A może ty coś powiesz? Przy mnie to ścierwo nie zrobi ci krzywdy!-syknęła Amy.
-Wiesz co siostra,wyjdź już! Nie będziesz wyzywała przy mnie Jussa! -warknęła głośno Nickey i popchnęła siostrę do wyjścia.
-Żegnaj! Tylko potem nie proś mnie o nic,nie pomogę ci! -krzyknęła Amanda i wyszła trzaskając drzwiami.

***

No i jak wrażenia po 4 rozdziale? Piszcie opinie w komentarzach,z góry dziękuję  ;)
Jestem również wdzięczna za wszystkie wyświetlenia ,jest ich już prawie 500 <3
                                                         #muchlove

~MSB <3

5 komentarzy:

  1. czekam na 5 <3 świetne <3 kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste. *.* to kiedy część 5 ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie. dawaj 5 :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochałam się w tym :D dawaj już 5 część

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham <33 Jest już 8 rozdział mojego opowiadanka <33

    OdpowiedzUsuń